Zwrot przez prawą burtę.

czyli hobby, kultura, sztuka, wścieklizna i w ogóle offtopic...

Moderator: nicpon

ODPOWIEDZ
tom
Posty: 1079
Rejestracja: 2011-05-07, 10:52

Zwrot przez prawą burtę.

Post autor: tom »

Napoleon pisze: Wróćmy do początku. Co miało być celem działań Nawrockiego? Czy ten cel został spełniony? Czy łatwiej będzie go spełnić po tej awanturze?
Bo ja uważam, że nie. Co więcej, ta awantura sprawiła, że narracja Kremla została przyjęta bez zastrzeżeń przez prawą stronę naszej sceny politycznej. O Ukrainie zaczyna ona mówić "po rosyjsku". To sukces Kremla, a Nawrocki do tego sukcesu się bardzo przyczynił. Każda rzecz na tym świecie ma swą cenę - za to dopiero będziemy płacić.
Po prostu to co dotyczyło banderyzmu z przeszłości jest prawdą (i Kreml tu akurat kłamać nie musiał, wystarczyło, że u siebie przypominał, choć sam miał na sumieniu Katyń, Charków, Miednoje i masę mordów Polaków, jak ten z lat 1937-1938 na ich terytorium i wywózki do łagrów).
Ta "amunicja" w ogóle byłaby nieskuteczna, gdyby Ukraińcy chcieli "rozliczyć" Wołyń znacznie wcześniej - pozwalając naszym na większą skalę znaleźć, zidentyfikować i pochować ofiary szybciej. Gdyby Zełeński bardzo głośno przyznał, że to co zrobili ich dziadowie było wyjątkowo okrutne i złe, zyskałby wiele w oczach całego Zachodu, bo uznaliby w UE, że Ukraińcy demokratyzują się szybciej. Wytrąciłby też argumenty Kremlowi mówiąc - "my dziś rozumujemy inaczej, przyjmujemy wartości Zachodu jako swoje, od decyzji OUN UPA z 1943 r. się odcinamy, dlatego wybierzemy za wzór bohaterów niekontrowersyjnych". Ale przypuszczam, że Zełeński naraziłby się bardzo wielu facetom z ukraińskiej armii (i dowódcom), którzy mogli mieć właśnie dziadów bezpośrednio zaangażowanych w Wołyń. Może bać się na serio, by mu jakiegoś zamachu "swoi" nie wykręcili.
Dlatego skupił się teraz na "pośrednich gestach" - takich jak pozwolenie na ekshumacje. Ale bez naszego protestu - wszystko miałoby dalej ślimacze tempo jak do niedawna.
Do tego nawala Ci chyba pamięć krótkotrwała Napoleon, bo delegacja od Zełeńskiego napotkała u nas w kwestii "bohaterów UPA" zgodne stanowisko przedstawicieli różnych klubów politycznych. Nie wspominając już o potępiających Zełeńskiego słowach Lecha Wałęsy, który jest raczej z "waszego" obozu. Miał wyraźnie gdzieś "narrację" Kremla i nie tylko on. Do tego zdjął ukraińską flagę z piersi. Obrazisz się na niego tak jak na Prezydenta? Przecież miał podobne stanowisko co Nawrocki!
Wałęsa nie odwraca się od pomocy narodowi ukraińskiemu, ale Zełeńskiego za gloryfikowanie banderyzmu potępił. Napisał wyraźnie o "bandytach z UPA", dodał nawet więcej (przeczytać może każdy) - że odtąd odcina się od Zełeńskiego i "odmawia mu wsparcia" (jako politykowi).

A na Ukrainie kolejna afera korupcyjna. Oni sami resztę poparcia dla Zełeńskiego wykończą, bo znowu kilka dobrych procent poparcia straci.
Napoleon
Posty: 5257
Rejestracja: 2006-04-21, 14:07
Lokalizacja: Racibórz

Zwrot przez prawą burtę.

Post autor: Napoleon »

Po prostu to co dotyczyło banderyzmu z przeszłości jest prawdą (i Kreml tu akurat kłamać nie musiał, wystarczyło, że u siebie przypominał, choć sam miał na sumieniu Katyń, Charków, Miednoje i masę mordów Polaków, jak ten z lat 1937-1938 na ich terytorium i wywózki do łagrów).
Pomieszanie z poplątaniem. Nie gniewaj się Tomie, ale ta wypowiedź jasno pokazuje jak głęboko sięga rosyjska propaganda. I że ją kupujesz bez zmrużenia oka.
Jeśli można mówić o czymś co nazwiemy "banderyzmem" to dotyczyć to będzie sytuacji w której Ukraińcy chcieli własnego, narodowego państwa - i to byłby cel. Metodą do jego osiągnięcia miała być walka zbrojna, przy czym zakładano jej brutalizację (choć tu opinie wśród samego kierownictwa ruchu były podzielone i nie wszyscy za tą brutalizacją działań się opowiadali, ale to inny temat). Tyle, że to historia, gdyż taki ruch obecnie nie ma racji bytu. Raz, bo Ukraińcy własne państwo mają. Dwa, ponieważ jest ono względnie jednolite narodowościowo. To znaczy na wschodzie mieszka sporo Rosjan, ale różnice nie są jakoś specjalnie duże i narodowość to kwestia bardziej przekonania (trochę tak jak u nas było przed I wojną czy w okresie międzywojennym na Śląsku). Na zachodzie mniejszości jest mało i nie ma z ich powodów konfliktów. Ziemie zaś, które początkowo (czyli w okresie przed i w trakcie II wojny) Ukraińcy zaliczali do swoich, w większość mają, na tych zaś, których nie mają, nie ma już w zasadzie Ukraińców (a jeśli to śladowe ilości).
Więc jeśli chcemy z tego "banderyzmu" robić problem, to będzie to problem dęty - w rzeczywistości nie istniejący. Tymczasem rosyjska propaganda przedstawia go jaki aktualny, co jest fałszem. Ale ten fałsz jest kupowany, niestety w Polsce także. Przez Ciebie Tomie też.
Działanie Nawrockiego bardzo przyczyniło się do jego rozpropagowania i jest to jedna z większych szkód wyrządzonych Polsce.
Ta "amunicja" w ogóle byłaby nieskuteczna, gdyby Ukraińcy chcieli "rozliczyć" Wołyń znacznie wcześniej...
To znaczy kiedy? Bo chciałbym Ci zwrócić uwagę na to, że Ukraina jest młodym państwem i w zasadzie "wykuwa się" dopiero teraz. Na Ukrainie krzyżowały się wpływy rosyjskie. Rosjanie nigdy nie byli zainteresowani, by Ukraińcy rozliczyli się ze swą historią - bo to było dla nich korzystne. Sami Ukraińcy o swej historii pojęcie mieli i mają mgliste (delikatnie mówiąc). A próba zmuszenia ich do uznania swych win, i to w trakcie toczonej wojny, jest najgorszym z możliwych posunięć by problem ten rozwiązać. Wręcz idiotycznym. Bo takich rzeczy nie rozstrzyga się w ten sposób i w takich warunkach. Za Zełenskim błyskawicznie stanęli wszyscy, także jego przeciwnicy. Ukraińcy przyjęli postawę "naszych biją" co w czasie wojny ma znaczenie szczególne. I gdy po wojnie podejdziemy do problemu ponownie - będzie trudniej. Bo z tego punktu oni wyjdą do dalszej dyskusji. Że chcieliśmy ich do czegoś zmusić a oni nie po to prowadzili wojnę z Rosją, by teraz ci z Zachodu ich do czegoś zmuszali. Tylko głupiec może uważać, że będzie inaczej.
Do tego nawala Ci chyba pamięć krótkotrwała Napoleon, bo delegacja od Zełeńskiego napotkała u nas w kwestii "bohaterów UPA" zgodne stanowisko przedstawicieli różnych klubów politycznych.
Wykazujesz kompletny brak zrozumienia na czym polega dyplomacja.
Odpowiedzialni politycy w sytuacji, gdy prezydent popełni polityczny błąd (czy raczej daleko idąca niezręczność - w sumie to to samo) w polityce międzynarodowej, nie będą go krytykować. Bo będzie jeszcze gorzej. To też jest trochę "efekt flagi". Bo nie wypada odpowiedzialnemu politykowi zachować się inaczej (tym bardziej, że druga strona też popełniła daleko idącą niezręczność i bez winy nie jest). Ale to nie znaczy, że ten odpowiedzialny polityk myśli tak, jak ten, kto popełnił błąd! Niekiedy trzeba postępować wbrew sobie. Przynajmniej oficjalnie (bo nieoficjalnie trzeba łagodzić niepotrzebny konflikt, choć i tu na wszystko nie można sobie pozwolić). Wszystkiego nie wiemy, ale pewno tak do sprawy rząd podszedł. Twoje rozumowanie jest naiwne i wyciągasz złe wnioski. Formalne poparcie dla Nawrockiego (czy też raczej nie krytykowanie go za to co zrobił i przyznanie racji co do istoty sprawy - czyli ukraińskich zbrodni) nie oznacza poparcia dla tego co robił! To racjonalne, przyzwoite zachowanie. By zminimalizować inny negatywny efekt działań prezydenta - że Polska nie ma spójnej polityki zagranicznej. Do czegoś takiego nie powinniśmy się przyznawać! Choć i tak wszyscy już o tym wiedzą i nie zawsze jesteśmy zapraszani tam gdzie być powinniśmy. Bo po co?
Nie wspominając już o potępiających Zełeńskiego słowach Lecha Wałęsy, który jest raczej z "waszego" obozu. Miał wyraźnie gdzieś "narrację" Kremla i nie tylko on. Do tego zdjął ukraińską flagę z piersi. Obrazisz się na niego tak jak na Prezydenta? Przecież miał podobne stanowisko co Nawrocki!
Wałęsa nie jest czynnym politykiem i może sobie robić co chce. Zresztą, zdarza mu się robić różne rzeczy. I nie on wywołał konflikt ani nie on go niepotrzebnie zaognił.
Na Nawrockiego zaś się nie "obrażam". Tylko go krytykuję. Albowiem za nic ma polską rację stanu jej kosztem próbując sobie zwiększyć popularność. To jest powód mojej krytyki.
W takiej sytuacji, biorąc pod uwagę skutki jakie mogą z tego wyniknąć,prezydent powinien skonsultować się z rządem. Bo to rząd jest odpowiedzialny za politykę zagraniczną. I wspólnie z nim uzgodnić plan działania. To co zrobił Nawrocki było dyletanckie i nieodpowiedzialne. I świadczące o nim jak najgorzej jako o prezydencie.
To nie jest kwestia "obrazy" tylko oceny.
Oni sami resztę poparcia dla Zełeńskiego wykończą, bo znowu kilka dobrych procent poparcia straci.
Zełenski to nie jest Ukraina i odwrotnie. To "tylko" prezydent. Nawiasem mówiąc taki, który już ma miejsce w historii i pomniki będą mu kiedyś stawiać.
A sprawa z orderem napędziła mu popularności/poparcia. I to mocno.

Widzę, że narracja Kremla mocno się już zakorzeniła. Co więcej, staje się wygodna dla prawej strony (co jest wymowne), która ją przejmuje (aczkolwiek Kaczyński w pewnym momencie jakby się obudził - choć już za późno). Niedługo Rosja nie będzie musiała mówić o faszyzmie na Ukrainie, bo to nasza prawica będzie robić. A najgorsze jest to, czego Ty Tomie jesteś przykładem, że po tej prawej stronie nikt tego nie rozumie. Jesteście ŚLEPI. Nie rozumiecie szkód jakie ta sprawa poczyniła.
Oczywiście wszystko jest do naprawienia, ale tu jestem pesymistą. Bo kremlowska narracja już przez prawą stronę została przyjęta i będzie kontynuowana. A to naprawieniu czegokolwiek sprzyjać nie będzie. Rosjanie odnieśli tu duży sukces.A Ty (twoje poglądy) jesteś żywym dowodem na taki stan rzeczy.

Wróćmy po tym do pytań. Co jest naszym celem w kwestii uregulowania przeszłości historycznych z Ukrainą? Co było celem działania Nawrockiego? Czy swymi działaniami Nawrocki pomógł w uregulowaniu owych kwestii historycznych czy nie?
ODPOWIEDZ