Zwrot przez prawą burtę.

czyli hobby, kultura, sztuka, wścieklizna i w ogóle offtopic...

Moderator: nicpon

ODPOWIEDZ
Napoleon
Posty: 5250
Rejestracja: 2006-04-21, 14:07
Lokalizacja: Racibórz

Zwrot przez prawą burtę.

Post autor: Napoleon »

Zastanów się nad tymi słowami Jana Pawła II, które cytowałem. Ale na serio.
To nie jest odpowiedź. Poza tym, żadnego cytatu znaleźć nie mogą (zacytuj jeszcze raz).
Natomiast napisałeś:
Jeszcze gorzej, gdybyś powiedział, że "żywi są ważniejsi niż martwi".
To ja ci odpowiem: Żywi są nieporównanie ważniejsi niż zmarli. Co nie znaczy, że ci ostatni ważni nie są. Ale żywi są NIEPORÓWNANIE ważniejsi.
Nie zawsze się to sprawdza (lub nie do końca, albo jedynie okresowo) i dobrze o tym wiesz. Zwłaszcza jak rzekomy "przyjaciel" na pewnym etapie współpracy zmienia się w oszusta, który chce "wyrolować" i Ciebie.
Sprawdza się to zawsze. Mniej lub bardziej, ale sprawdza.A to co piszesz powyżej nie ma związku z tym o czym rozmawiamy.
Zagraża, lecz to nie oznacza, że Ukraińcom można pozwalać na wszystko i dawać wszystko co chcą. Wspierać ich będziemy, a to najważniejsze.
:?: To albo pomagamy albo nie. I ani nie dajemy im "wszystko co chcą" ani oni "wszystkiego" nie chcą.
Zagraża nam TYLKO Rosja. I powinniśmy robić co tylko w naszej mocy by Ukraina się obroniła. WSZYSTKO co w naszej mocy.
Przynajmniej uzmysłowił im, że nie da się zbrodni wołyńskiej dalej "zamiatać pod sukno". Parlament UE również. I może skłoni to ich w ogóle do jakichś manewrów "w lepszą stronę". Zobaczymy
Nic nikomu nie uzmysłowił. Z tego co piszesz wynika, że nie osiągnął NIC (poza wzrostem popularności w kraju). Parlament UE zwrócił co najwyżej uwagę na fakt, że zmieniamy stosunek do Ukrainy i trzeba to mieć na względzie. Wszyscy zaś zauważyli, że nie mamy spójnej polityki zagranicznej. Co w pierwszej kolejności jest bardzo ważnym sygnałem dla Kremla (choćby takim, że w nadchodzących wyborach należy wspomagać środowiska prawicowe - wszystkie! - jak się tylko da).
Jak to należało załatwić - napisałem.
Wbrew pozorom szanuje się bardziej polityków stanowczych i twardych negocjatorów, nie mięczaków i potakiwaczy. Widać po czasie też tego efekty.
Bzdura. Szanuje się, jeśli już, to polityków skutecznych i przewidywalnych. To zaś co zrobił Nawrocki skuteczne nie było - bardziej zaszkodził niż cokolwiek pomógł, nic nie uzyskał. A co do przewidywalności... Facet jest "nowy" ale tu akurat trudno powiedzieć że nie jest przewidywalny. Będzie robił wszystko to co się podoba nacjonalistom, to co zaszkodzi aktualnemu rządowi i to co przysporzy mu popularności. Ale czy to budzi szacunek? No i gdzie on tu coś "negocjował"? On zrobił awanturę bo chciał tylko zrobić awanturę. By zyskać po stronie wyborców prawicowych i zrobić problem rządowi. Z Ukraińcami nic negocjować nie chciał. A jeśli chciał, to negocjacje mają zawsze cel - w tym wypadku powinna to być zmiana tej decyzji. Doszło do zmiany? Bo mnie się wydaje, że nie. No więc negocjator z niego jak koziej dupy trąba.
Siedzę w polityce od dekad. I wiem jedno, że politykę można robić głośno lub skutecznie. Razem to rzadko wychodzi.
Drobna uwaga - powyższa maksyma niekoniecznie dotyczy wyborów. Ale TYLKO wyborów.
TY się nie bój czytać. Po co mam się powtarzać?
Powinieneś powtarzać. Bo to może skłoniłoby Cię do przemyślenia pewnych rzeczy. No i przede wszystkim powinieneś czytać to co linkujesz.
Artykuł odnosi się do II wojny i ukraińskiego skrajnego nacjonalizmu, tudzież do walki UPA o państwo ukraińskie. Działania przeciw ludności polskiej mające doprowadzić do jej ucieczki/usunięcia z terenów traktowanych jako ukraińskie były tego częścią (to była główna przyczyna zbrodni, okrucieństwo zaś i jego skala miało zastraszyć i skłonić ludność polską do wyjazdu).
A teraz powiedz mi co to ma wspólnego z dniem dzisiejszym? Jakie zastosowanie ma ta ideologia dzisiaj? Gdzie widać jej ślady? Co ma ona wspólnego z wojną?

Powtórzę jeszcze raz. To co piszesz to narracja Kremla w czystej postaci. Jesteś jaskrawym przykładem jej skuteczności. Nie tylko Ty, ale to Cię nie usprawiedliwia. Bo od myślenia nic nie powinno zwalniać.
tom
Posty: 1077
Rejestracja: 2011-05-07, 10:52

Zwrot przez prawą burtę.

Post autor: tom »

tom pisze: 2026-07-23, 12:32 Powtarzam cytat: "bez prawdy i pamięci o przeszłości nie zbuduje się lepszej przyszłości". Obie są ważne.
Np. jak odetniesz się od doświadczeń przeszłości, będziesz jak bezrozumne dziecko, "pokaleczysz" się niepotrzebnie wiele razy, bo Cię sto razy wykiwają, potraktują jak głupka i zrobią z Ciebie swoje popychadło. Zwłaszcza jak się o słuszne rzeczy (na bazie doświadczenia) nie postawisz.
Jakie zastosowanie ma ta ideologia dzisiaj? I ty rzekomo "doświadczony" polityk o to pytasz? A nazizm w Niemczech całkiem umarł (nie ma nadal sympatyków)? "Straszyłeś" w innych dyskusjach różnymi nacjonalizmami europejskimi, a ukraiński bagatelizujesz? Kult banderyzmu (i jego głównych postaci) dużo u Ukraińców silniejszy nie może sprawić, że z powrotem (w określonych okolicznościach) nie zatruje znacznej części społeczeństwa (nie tyko elitę)? To często zaczyna się już od szkoły... Uczą ich historii wypaczonej o Wołyniu i przemilczają rzeczy wstydliwe, część świadomie usprawiedliwia (w myśl dawnej ideologii) czystkę etniczną odmalowując nas jako okupantów (przykład - ten lwowski "nauczyciel" i jego poglądy z netu, czy ten ich generał, który nam groził i gadał o "okupantach" to samo - usprawiedliwiając rzeź kobiet i dzieci). Teraz wydaje Ci się to błahe i mało prawdopodobne, że to "wróci" . A totalitaryzm rosyjski nie wrócił z Putinem? A "pierniczyłeś" w innym miejscu - to nie było do przewidzenia. Dla takich, co lekceważą sygnały ostrzegawcze - nic do przewidzenia nie będzie. Tolerować teraz kult banderyzmu u Ukraińców to tak - jak pozwolić dzieciom bawić się zapałkami... Wystarczy czasem jedno nowe pokolenie ukształtować nie tak...
I to jest właśnie myślenie o przyszłości na bazie doświadczeń przeszłości. Nie naiwne. I myślę tu o "żywych", którzy jeszcze mogą kiedyś ucierpieć, czy nie?

Wylewasz te swoje "pomyje" na Nawrockiego dalej - bo od początku to robisz... Ale to co powiedziałem wyżej - ma potwierdzenie także w zachowaniu Zełeńskiego. Z kim rozmawiał po awanturze orderowej? Z Tuskiem w Gdańsku czy z Nawrockim? Spotkał się z tym drugim. I wszyscy to wiedzą.

A to co się zaczyna na Ukrainie dziać, świadczy o tym, że zaufanie społeczeństwa do Zełeńskiego leci na łeb w dół. I wygląda na to, że zacznie skupiać władzę w swoich rękach w niedemokratyczny sposób, by ją zachować. A to od wejścia do UE jego kraj oddali. I wcale mnie nie cieszy, że u nich jest tak, jak jest.

Dyskutować z Tobą dalej nie zamierzam, bo to sensu jak widzę nie ma. Przyszłe wybory pokażą - jak Was ludzie widzą.
Ostatnio zmieniony 2026-07-23, 16:43 przez tom, łącznie zmieniany 1 raz.
Napoleon
Posty: 5250
Rejestracja: 2006-04-21, 14:07
Lokalizacja: Racibórz

Zwrot przez prawą burtę.

Post autor: Napoleon »

Powtarzam cytat: "bez prawdy i pamięci o przeszłości nie zbuduje się lepszej przyszłości". Obie są ważne.
Ale ta druga jest ZDECYDOWANIE ważniejsza.
Np. jak odetniesz się od doświadczeń przeszłości, będziesz jak bezrozumne dziecko...
Czyli historia jest nauczycielką życia. Pełna zgoda. Maksymę tę poleciłbym w pierwszej kolejności prawicy. Gdyż ta postępuje tak, jakby historia i przeszłość NIC dla niej nie znaczyły. Uwaga ta dotyczy i pana Nawrockiego i Ciebie,Tomie.
Jakie zastosowanie ma ta ideologia dzisiaj?
Żadne. Gdyż zniknęły czynniki, które ją warunkowały.
A nazizm w Niemczech całkiem umarł (nie ma nadal sympatyków)?
Tak. Co nie oznacza, że faszyzm jako taki (niemiecki nazizm się w faszyzmie mieścił, ale faszyzm mógł być bardzo, ale to bardzo różny) się nie odradza. Także na naszej prawicy. Właściwie, to chyba prawie cała prawica jest pod jego wpływem, choć w różnym stopniu.
Kult banderyzmu (i jego głównych postaci) dużo u Ukraińców silniejszy nie może sprawić, że z powrotem (w określonych okolicznościach) nie zatruje znacznej części społeczeństwa (nie tyko elitę)?
Piszesz bzdury, wybacz. Ukraina jest młodym państwem bez większych tradycji. A jakieś musi mieć, szczególnie w takich czasach jak obecnie. UPA jest tam znane (a i to nie wszędzie) głównie z walki z ZSRR o niepodległość. Wątek "polski" jest przemilczany, bo psuje obraz organizacji. Więc ludzie po prostu nie mają pojęcia o tym, że na koncie ma także zbrodnie. To trochę tak jak z "naszymi" "żołnierzami wyklętymi". Eksponuje się ich heroizm, pomija ciemne karty (a było ich bardzo dużo). Tyle, że my mamy przeszłość i bogatą tradycję, więc są alternatywy. Ukraińcy mają tu znacznie mniejszy wybór.
Wylewasz te swoje "pomyje" na Nawrockiego dalej - bo od początku to robisz...
Bo mam ku temu argumenty. Które dostarcza mi sam Nawrocki.
Z kim rozmawiał po awanturze orderowej? Z Tuskiem w Gdańsku czy z Nawrockim? Spotkał się z tym drugim. I wszyscy to wiedzą.
:?: No i co z tego wynikło? Nic. Co znaczy, że prowadzi (Nawrocki) politykę nieskuteczną z punktu widzenia państwa. Powiem więcej - szkodliwą. Bo dużo napsuł i nic nie zyskał (poza swoimi notowaniami - ale my tu o interesach Polski a nie Nawrockiego rozmawiamy!).
A to co się zaczyna na Ukrainie dziać, świadczy o tym, że zaufanie społeczeństwa do Zełeńskiego leci na łeb w dół.
:?: A co to ma za znaczenie? Nas powinny interesować nasze stosunki z Ukrainą a nie z Zełenskim. A incydent z orderem odbił się sporym echem po tamtej stronie i na te stosunki wpłynął ewidentnie negatywnie. Także wśród tych, którzy po stronie Zełenskiego nie stoją. Zełenski mnie nie interesuje. Swoją chwalebną kartę zapisał, pomniki będą mu kiedyś stawiać, w szkole się będą o nim uczyć. Za uszami też swoje ma. Ale to wszystko nie ma znaczenia z naszego punktu widzenia. Znaczenie ma to jakie będą relacje polsko-ukraińskie, bo powinny być co najmniej dobre. A Nawrocki robi wiele by nie były. Zresztą, cała prawica. Co stawia ją obok Rosji.
Dyskutować z Tobą dalej nie zamierzam, bo to sensu jak widzę nie ma. Przeszłe wybory pokażą - jak Was ludzie widzą.
1. Dyskusja zawsze ma sens, bo zmusza do myślenia. W Twoim wypadku też. Odnoszę wrażenie, że to myślenie zaczyna budzić u Ciebie swego rodzaju dysonans, bo ci twoje przekonania zaczynają się mieszać i argumentów masz coraz mniej (jeśli w ogóle je masz). A to budzi u Ciebie frustrację. Od dyskusji chcesz więc uciec by sobie samopoczucie poprawić. Naturalny odruch. Ale niekoniecznie dobry.
2. Wybory pokazują co ludzie chcą. Co wcale nie oznacza, że ich wybory są dobre. Demokracja nie gwarantuje dobrych wyborów - gwarantuje, że ludzie dostaną to co chcą i będą mieli to co sobie wybiorą (na co zasługują). Jak będą chcieli strzelić sobie w kolano - tak się stanie. Gdyby było inaczej, to wyborcy raz po raz nie zmieniali by swych wyborów (patrz przykład Gregskiego). Jak się chce za dużo niż można dostać - traci się z tego co się już ma. Jak się kieruje emocjami, to zazwyczaj wybiera się głupio. Tak samo gdy przeszłość przesłania nam teraźniejszość. Wszystko ma swą cenę - WSZYSTKO. Np. Nawrocki za swą popularność płaci interesami Polski. Zresztą, nie tylko on gdyż taką walutą płaci bardzo wielu polityków po prawej stronie. A ponieważ ich wyborcy to kupują, płacić nią będą nada. Ze szkodą dla państwa. Bo oni nie zrobią NIC co ich wyborcy nie zaakceptują. A wyborcy, w tym Ty, to akceptują i jeszcze temu przyklaskują.
tom
Posty: 1077
Rejestracja: 2011-05-07, 10:52

Zwrot przez prawą burtę.

Post autor: tom »

Napoleon pisze: Wybory pokazują co ludzie chcą. Co wcale nie oznacza, że ich wybory są dobre. Demokracja nie gwarantuje dobrych wyborów - gwarantuje, że ludzie dostaną to co chcą i będą mieli to co sobie wybiorą (na co zasługują). Jak będą chcieli strzelić sobie w kolano - tak się stanie.
Powtarzasz się. Dali w wyborach poprzednio szansę Wam. Zobaczymy czy to powtórzą. I czy nie uważają, że tym wyborem już nie strzelili sobie w kolano.
A Twoje powyższe słowa są też zawsze eleganckim wytłumaczeniem ewentualnej porażki wyborczej (w stylu: "przeważyło zdanie głupich"). Ale to już było.
W każdym razie te wybory mogą być najtrudniejsze dla ludzi od lat. Bo bardzo duży procent z nich ma już bardzo niski procent zaufania do praktycznie każdej ważniejszej partii.
Napoleon
Posty: 5250
Rejestracja: 2006-04-21, 14:07
Lokalizacja: Racibórz

Zwrot przez prawą burtę.

Post autor: Napoleon »

Powtarzasz się.
Najwidoczniej muszę. Bo nie dociera to co tłumaczę. Więc staram się tłumaczyć do skutku.
A Twoje powyższe słowa są też zawsze eleganckim wytłumaczeniem ewentualnej porażki wyborczej
:?: Moje słowa stanowią wyjaśnienie tego jak funkcjonują pewne mechanizmy. Nie tłumaczą ani porażki ani sukcesu. Tłumaczą co najwyżej to, dlaczego dzieje się tak jak się dzieje. Tudzież co się stać może lub co się stanie.
W każdym razie te wybory mogą być najtrudniejsze dla ludzi od lat.
Przy każdych kolejnych wyborach to słyszę. Co jest o tyle prawdziwe, że każde wybory są ważne. A ponieważ teraźniejszość jest ważniejsza niż przeszłość, te aktualne (które będą) są ważniejsze od tych, które już były :wink:
Bo bardzo duży procent z nich ma już bardzo niski procent zaufania do praktycznie każdej ważniejszej partii.
Ponieważ duża część tych ludzi sama nie wie czego chce. Lub inaczej - ma nierealne oczekiwania. I nie rozumie, że inni mają oczekiwania sprzeczne w stosunku do nich. Wydaje im się, że są najważniejsi - a nie są. Są tak samo ważni jak inni. Wszystko w temacie.
Edit. Dzięki temu nowe ugrupowania, które mają "czystą kartę" uzyskują często relatywnie wysokie poparcie. A potem szybko je tracą - bo cudów nie ma. Czego ich wcześniejsi wyborcy nie są w stanie zrozumieć, gdyż na cud czekają nadal.
Awatar użytkownika
Marmik
Posty: 5142
Rejestracja: 2006-04-30, 23:49
Lokalizacja: Puck

Zwrot przez prawą burtę.

Post autor: Marmik »

Napoleon pisze: 2026-07-13, 16:36
Przypomnę Twój wpis:
Gdzie piszę, że "tak pracuje 3/4 lekarzy". To powiedz mi Marmik gdzie tu piszę nieprawdę? Bo ta uwaga dotyczyła informacji, że ów młody lekarz pracował także dodatkowo w Częstochowie.
Tak pracuje (w wielu miejscach) może nawet więcej niż 3/4 lekarzy. Co było wiadomo ZAWSZE. I jakoś nikt na to nie zwracał uwagi - także obecni krytycy takiego stanu rzeczy. Hipokryzja? Bo tak to się chyba nazywa?
Ja zapytałem o źródło danych, a Ty nie podając źródła pytasz gdzie piszesz nieprawdę. Może jednak zacznij od źródła, bo wtedy zobaczysz, że piszesz nieprawdę i co gorsza chwilę potem ubierasz ją w ciąg logiczny z kolejną nieprawdą... znów bez źródeł. Albo napisz szczerze: "Sorry, waliłem to z głowy, tak jak mi się wydaje".
Napoleon pisze: 2026-07-13, 16:36
Specjalistów jest 91 tysięcy, zatem 50 tys. to lekarze w trakcie specjalizacji, w tym rezydenci...
OK. Chodziło o to, że tych specjalistów jest znacznie mniej niż te 140 tys. Ale dzięki za uwagę. Wyraziłem się nieprecyzyjnie.
Większość lekarzy to specjaliści. Bardzo wysokie zarobki to domena niewielkiej części specjalistów. Jakiej konkretnie to dowiemy się pewnie w przyszłym roku jak spłyną nowe dane, ale... Ty zapewne te dane masz bo przecież postawiłeś już kilka tez.
Napoleon pisze: 2026-07-13, 16:36
Ergo, osiągniecie miliona złotych rocznego dochodu przez lekarza bez specjalizacji jest zwyczajnie mało prawdopodobne.
Ale jak pokazuje przykład - da się to zrobić. Wyliczenia już podałem. Nie jest łatwo, przyznaję, ale w tym systemie to jest jak najbardziej możliwe. I idę o zakład, że jeszcze paru takich by się spokojnie znalazło.
Przepraszam, że nie czytam wszystkich Twoich epistoł i żadnych istotnych wyliczeń nie widziałem, ale zarobienie ponad milion złotych przez lekarza dwa lata po dyplomie jest możliwe w zasadzie tylko w przypadku łamania prawa.
Napoleon pisze: 2026-07-13, 16:36
W omawianym przypadku lekarz pobierał wynagrodzenie za nierealny czas pracy...
To ustali prokuratura. Nie Ty ani nie Stanowski. Przy czym powiedzmy sobie szczerze, taki "nierealny" czas pracy ma bardzo wielu lekarzy.
No i poproszę o źródło informacji, że taki nierealny "czas pracy ma bardzo wielu lekarzy".
Napoleon pisze: 2026-07-13, 16:36
Ja nie pytałem o Twoje przypuszczenia, a o źródło danych, że tak pracuje 3/4 lekarzy.
Powtarzam, 3/4 lekarzy pracuje w wielu miejscach. Media znalazły kilkuset (ok. 700) zarabiających ponad milion. A takich jest znacznie, ale to znacznie więcej (podałem przykład z mego szpitala). Gdyż te ustalenia są w oparciu o pojedyncze miejsca pracy. A po zliczeniu z wszystkich miejsc, liczba owych "milionerów" wzrośnie.
Ponownie, poproszę o źródło danych, że 3/4 lekarzy pracuje w wielu miejscach. Ja akurat dokładnie wiem jaka to liczba, ale jestem ciekaw skąd czerpiesz swoje dane.
Media nie muszą nic znajdować. To oficjalne dane, które się na bieżąco zbiera. Ponownie, poproszę o źródło Twoich danych, że "takich jest znacznie, ale to znacznie więcej" i jaki konkretnie rząd wielkości opisujesz.
Napoleon pisze: 2026-07-13, 16:36
A czy prócz dowodów anegdotycznych''''
Dowody "anegnotyczne" są ważne jako przykłady. Ten jest ważny z kilku powodów:
1) Praca lekarzy w wielu miejscach pracy jest POWSZECHNA.
2) Ustalenia co do zarobków opierały się na określonych (nie wszystkich) miejscach pracy.
3) "Mój" lekarz zarabiał w jednym miejscu około miliona, ale w kryteriach przyjętych w tym artykule już się nie mieścił (przyjęto 100 tys. miesięcznie), co nie przeszkadzało mu do zaliczenie się do "milionerów". A takich na pewno jest znacznie więcej. Więc te znalezionych ok. 600-700 przykładów to tylko część. I to zapewne mniejsza.
1) nie tego tyczył cytowany fragment wpisu.
2) nie tego tyczył cytowany fragment wpisu.
3) to dowód anegdotyczny. No i kluczowe jest to czy masz coś prócz niego na obronę twierdzenia, że "...typu zarobki są częste. W tej chwili się już o tym mówi powszechnie"? Przy okazji mając na uwadze, że mowa o grupie zawodowej liczącej ponad 140 tys. aktywnych zawodowo pracowników.
Napoleon pisze: 2026-07-13, 16:36
Otóż podstawowym zadaniem gołowąsa rezydenta jest realizowanie programu specjalizacji...
Prawda. Ale chciwość może sprawić, że inne priorytety staną się ważniejsze.
No i tu pojawia się łamanie obowiązującego prawa. Wracając do meritum, jest bardzo mało prawdopodobne, by zarobki gołowąsów były na poziomie choćby połowy tego co zarobił "pan lekarz".
Napoleon pisze: 2026-07-13, 16:36
Problem jest w złodziejach, a nie w samym systemie.
Po pierwsze nie wiesz, czy doszło tu do kradzieży. To określi prokuratura a osądzi sąd. A widzę, że Ty już wydajesz wyroki.
To, że prokuratura bada jedną czy druga sprawę nie oznacza, że zwykły człowiek mający minimum wiedzy o tym jak działa system nie mógł ocenić, czy dochodzi do przewałów, czy nie. Dochodzi.
Napoleon pisze: 2026-07-13, 16:36Dwa, jeśli nawet, to pamiętaj, że "okazja czyni złodziejem". Jeśli ktoś dopuszcza się nadużycia (bo złodziejstwo nie jest tu najszczęśliwszym określeniem) to dlatego, że system na to pozwala. Ba, stwarza do tego wręcz warunki.
Nadużycia polegające na wydawaniu publicznych pieniędzy na działania niezgodne z prawem, nieistniejące lub inne niż wskazane w rozliczeniu to po prostu złodziejstwo. Oczywiście możesz sobie to nazywać nadużyciem albo nawet innym dosłownym terminem prawniczym. Wolny kraj, wolność słowa.
Napoleon pisze: 2026-07-13, 16:36A katalizatorem części tych wad stała się ustawa podwyżkowa. Jedno i drugie powstało za poprzednich rządów. Aktualna władza pije piwo nawarzone przed październikiem 2023.
Dam Ci szansę. Rozwiń te światłe myśli.
Napoleon pisze: 2026-07-13, 16:36
Twoje pojęcie o tych sprawach jest z gatunku tych o naruszeniach przestrzeni powietrznej...
:-) Zadziwiasz mnie. Podejrzewam, że kiedyś naraziłem Ci się odmiennym zdaniem w sprawie dyskusji o naruszeniu przestrzeni powietrznej. Nic nie pamiętam, ale jak widać, Ty pamiętasz - podziw dla twojej pamięci! :wink: Pamiętliwy jesteś? :-)
To normalne, że nic nie pamiętasz,.. Ty nie pamiętasz nawet swoich wpisów stronę wcześniej. Inni mają lepsza pamięć i pamiętają jak wielokrotnie się wygłupiałaś niezrozumieniem zagadnień i pojęć, które używałeś wypowiadając się nie rozumiejąc tematu. Ja tylko przypominam, że od lat bywa iż piszesz rzeczy, których nie rozumiesz. Kiedyś, na samym początku mnie to dziwiło, bo w sumie dorosły, wykształcony człowiek nie może aż tak mylić pojęć, gdy się tak stanowczo wypowiada bądź co bądź publicznie, ale już dawno mnie przyzwyczaiłeś, że wypisujesz różne śmieszne rzeczy. Istny kabareciarz z Ciebie.
Napoleon pisze: 2026-07-13, 16:36 I nie znosisz jak ktoś ma odmienne zdanie od twojego? :wink:
Jest zupełnie na odwrót. Bardzo cenię ludzi o odmiennym zdaniu, ale warunkiem jest to, by to zdanie potrafili merytorycznie uargumentować. Natomiast zupełnie nie cenię postawy, gdy ktoś swoje wyobrażenia uznaje za argumenty, a taką postawę zdarza Ci się prezentować.
To co dla innych jest brzegiem morza, dla marynarza jest brzegiem lądu.
tom
Posty: 1077
Rejestracja: 2011-05-07, 10:52

Zwrot przez prawą burtę.

Post autor: tom »

Wyobrażenia? Napoleon ma talent do takiego przedstawiania rzeczywistości po swojemu, że jeszcze przeczytasz, że np. tych kilka dodatkowych tys. amerykańskich żołnierzy od Trumpa mamy dzięki premierowi i szefowi MON, a nie dzięki staraniom "szkodnika" Prezydenta :rotfl: Nie tak dawno mieliśmy zmanipulowany przekaz w "tuskowych" mediach, że np. Poczobut został uwolniony wyłącznie staraniami "rządowców", a Trump wyraźnie powiedział, że Nawrocki o to dawna zabiegał u niego, zanim został uwolniony (a te same słowa jego przedstawiciela przybyłego do do Polski były celowo "wycinane" z przekazu medialnego). Oni pominą każde pozytywne starania dla RP i dokonania tego, kogo uważają za wroga politycznego i przedstawią jeszcze wyłącznie jako swoje. Premier wpływ na wydarzenia ważne ma coraz mniejszy także w UE, albo niekiedy i nie chce mieć. Tłumaczenie że nie "byliśmy przygotowani", by wejść do grupy tych państw, którzy będą tworzyć parasol antybalistyczny to jak dla mnie kupa śmiechu (kraj na ewentualnej "pierwszej linii frontu" poza tą grupą?). A Konfederaci złośliwie to tłumaczą, że Ukraina nas w tej "ekipie" nie chciała.
W innych miejscach się tłumaczy, że "tego tak nie potrzebujemy", bo rozbudowywaliśmy od dawna system obrony plot. i to niby w przyszłości ma nam wystarczyć. To się okaże. I jak widzą to Polacy.

Ciekawe jak Napoleon "odwinąłby" ten świeży skandal w Chełmnie Górnym na festiwalu historyczno-militarnym - tę świeżą historię z kubeczkami promującymi w mundurze Wehmachtu niemieckiego generała Henninga von Tresckowa odpowiedzialnego w trakcie II wś. za wywózki do Rzeszy kilkudziesięciu tysięcy dzieci polskich, ukraińskich itp. w celu ich zgermanizowania. Większość nigdy do rodzin nie wróciła.

Z okazji wydarzenia wyprodukowano promocyjne kubki. Na ich froncie widniał wizerunek von Tresckowa w nazistowskim mundurze oraz napis: „Historia która żyje – Festyn Historyczny”. Z tyłu natomiast umieszczono logo Zachodniopomorskiego Urzędu Marszałkowskiego, kierowanego przez Olgierda Geblewicza z PO, oraz informację: „Patronat honorowy członka zarządu województwa zachodniopomorskiego Marcina Łapecińskiego.”
I na kogo Napoleon to by zwalił? Na prowokatorów ruskiego wywiadu, Konfederatów, PiS-owców, może otoczenie Prezydenta?
Ponoć jestem germanofobem... To nie dawajcie może ludziom do rąk takiej "amunicji", jak macie u siebie w PSL i PO tak dbające o "promocję kulturową regionu" osoby!
No ale jak zmierzamy powoli waszym wysiłkami znojnymi pod spodziewany patronat stały "cesarzowej von der Leyen" - to co za różnica. Widocznie ktoś uznaje - że ludzi trzeba przyzwyczajać do tego co ma nadejść... Bo i nasze dzieci planuje kiedyś przemienić we wzorcowych i posłusznych obywateli hm... "unijnych" (tak się dziś politycznie powie).
Napoleon
Posty: 5250
Rejestracja: 2006-04-21, 14:07
Lokalizacja: Racibórz

Zwrot przez prawą burtę.

Post autor: Napoleon »

Ja zapytałem o źródło danych...
Podałem. Przykładowe. Jest ich dużo.
Bardzo wysokie zarobki to domena niewielkiej części specjalistów.
Jak pokazała historia ze szpitalem południowym - niekoniecznie. A jeśli wierzyć tym doniesieniom dot. 600-700 "milionerów", przy założeniu, że informacje te dotyczą pracy tylko w jednym miejscu i obejmują osoby zarabiające min. 100 tys. miesięcznie (podałem przykład naszego "milionera", który by się do tej grupy już nie załapał) to to będzie sporo większa część niż zapewne sądzisz. Jasne, nie będzie ich bardzo dużo, ale wystarczająco dużo by prawie na każdy szpital ktoś się znalazł (co nie wyklucza, że znajdzie się ich więcej). Przy czym takich lekarzy, którzy zarobią po kilkaset tysięcy rocznie będzie już całkiem sporo. Na dyżurach można sporo nabić.

I aby było jasne - mnie to nawet specjalnie nie razi. Mnie nie chodzi o to, że lekarze dużo zarabiają - nie zazdroszczę im, nawet im tego życzę. Mnie drażni system, który np. w połączeniu z ustawą podwyżkową przesuwa pieniądze na zarobki lekarskie ograniczając ilość wykonywanych procedur (tudzież "każąc" finansowo te szpitale, które te procedury wykonują w większej ilości).
Przyznam też,że rozdrażniła mnie odmowa obliczania podwyżek wg. wzrostu zarobków w budżetówce. Co jest objawem nieusprawiedliwionej i nieuzasadnionej chciwości środowiska lekarskiego (uogólniam). Ale to jest już inna sprawa.
Przepraszam, że nie czytam wszystkich Twoich epistoł i żadnych istotnych wyliczeń nie widziałem...
To znajdź i przeczytaj. Przytoczyłem dane ile zarabia szef SOR i jakie są stawki na SOR za dyżury. Dane wziąłem z prasy, uśredniłem i wyszło, że przy tej ilości godzin zarobić się tyle da. Osobną sprawą jest to, czy lekarz powinien mieć tyle dyżurów (czy ta ilość przepracowanych godzin jest realna). Ale znów, dane medialne pokazują, że niektórzy mają więcej niż ten młodzieniec z Warszawy. Z tego wychodzi, że dla chcącego...
Tak funkcjonuje obecny system. I o to toczy się spora część tej dyskusji.
No i poproszę o źródło informacji, że taki nierealny "czas pracy ma bardzo wielu lekarzy".
Znów, powołałem się na doniesienia medialne. I na swoje informacje, które mam z moich źródeł. Szczegółów nie zna NIKT, bo lekarze mogą pracować w kilku miejscach i spowiadać się z tego nie muszą. Dlatego nie napiszę ilu dokładnie tak pracuje. Ale to że wielu jest tajemnicą poliszynela. NA PEWNO nie są to przypadki jednostkowe.
Ponownie, poproszę o źródło danych, że 3/4 lekarzy pracuje w wielu miejscach. Ja akurat dokładnie wiem jaka to liczba, ale jestem ciekaw skąd czerpiesz swoje dane.
Wiesz ilu lekarzy w Polsce pracuje w kilku miejscach? No to gratuluję! Bo podobno nawet w ministerstwie mają z tym problem. Ja np. wiem ilu (z grubsza) lekarzy w naszym szpitalu pracuje nie tylko w nim. I nie sądzę by były to dane wyjątkowe na tle kraju.
Tak nawiasem, abyś nie gderał znowu, że Ci nie odpowiedziałem :wink: . Według danych Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy oraz ankiet Naczelnej Izby Lekarskiej, zjawisko wielomiejscowości dotyczy około 67,5% do 75% wszystkich aktywnych zawodowo medyków. Przy czym weź pod uwagę, że informacje te pochodzą z ankiet a jak znam życie, to nie wszyscy się do czegoś takiego przyznają. No i nadal nie wiadomo ile to jest tych miejsc pracy, bo w wielu przypadkach może być więcej niż dwa.
No i tu pojawia się łamanie obowiązującego prawa. Wracając do meritum, jest bardzo mało prawdopodobne, by zarobki gołowąsów były na poziomie choćby połowy tego co zarobił "pan lekarz".

Co to znaczy "mało prawdopodobne"? Masz przykład, że można. Więc prawdopodobne jest. Czy naruszono przy tym zasady, to odrębna sprawa. Sądzę, że rzecz zostanie sprawdzona. I jest prawdopodobne, że te zasady naruszono. Choć nie sądzę, by ten gość był jakimś wyjątkiem. Może jeśli chodzi o skalę (bo rzeczywiście "osiągnięcie") ale nie jeśli rzecz w samym procederze.
Dam Ci szansę. Rozwiń te światłe myśli.
:?: Cały wątek jest o tym.
To normalne, że nic nie pamiętasz,..
:lol: Nie muszę Marmik! Ty pamiętasz bowiem wszystko. A nawet jeszcze więcej... :wink:
Bardzo cenię ludzi o odmiennym zdaniu, ale warunkiem jest to, by to zdanie potrafili merytorycznie uargumentować.
:lol: :lol: :lol: :aniol:

Tomie, a tak generalnie, to o co ci chodziło w twojej wypowiedzi?
tom
Posty: 1077
Rejestracja: 2011-05-07, 10:52

Zwrot przez prawą burtę.

Post autor: tom »

[
tom pisze: 2026-07-25, 11:02 Chodzi o to, że jak coś Nawrocki zrobi dobrze (pożytecznie dla RP) - w waszych mediach o tym nie będzie, bo to przez gardło nie przejdzie ani wam, ani dziennikarzom służącym wam wiernopoddańczo.
A jak premier i jego otoczenie zawali coś na międzynarodowym forum, czy zostanie "ograny", zlekceważony - tym bardziej o tym nie będzie.

A te kubeczki z Chełmna Górnego (z nazistą- generałem), o których piszę - to chyba zapowiedź jakiejś powolnej zamierzonej edukacji dla naszych kolejnych pokoleń. I jak ją nazwiecie? "Unijną"? Stylu i nadgorliwości "winszuję".... Łapeciński ponoć kiepsko się tłumaczył, jak go o to zapytano.
Awatar użytkownika
SmokEustachy
Posty: 4743
Rejestracja: 2004-01-06, 14:28
Lokalizacja: Oxenfurt
Kontakt:

Zwrot przez prawą burtę.

Post autor: SmokEustachy »

Pamiętacie że po odwołaniu premier Beaty Szydło wpadłem w lekką furię? Otóż jak na premierę wypadała ona bardzo korzystnie i mówiąc krótko dawała se radę. A ten cyrk z odrzuceniem wotum nieufności abo potem ją odwołać rychło się zemścił. Jako burmistrzyni lepiej nadawała się na czas pandemii od Mateusza Morawieckiego (dalej: MM), który dawał sobie wciskać ciemnotę. No i macie mamy tera rozłam. Ileż to było dywagacji, że Morawiecki nie ma poparcia w partii, nie ma frakcji i wisi na Kaczorze? A tu ilu ich poszło? 30? 40? No macie. Teraz będzie kilka słów uzupełnienia do rozlicznych komentarzy:

Sytuacja w PiS była taka, że poza harcerzami (Morawiecki) i maślarzami są jeszcze ziobryści, czyli dawna Solidarna Polska, ciesząca się niechęcią znamienitego analityka sondażowego Marcina Palade. Ja zaś nawet ich lubię. Ziobro jest co prawda na męczeńskim wygnaniu ścigany przez siepaczy Tuska, których nieudolność jest jednak większa od bestialstwa, jego zwolennicy są jednak w kraju. Póki byli zrzeszeni w Solidarnej Polsce była jakaś tama przed rozłażeniem się ich po PiSie, a tera nie ma. Słusznie zauważają komentatorzy, że obecnie PiS mówi przekazem Solidarnej Polski. A jakim ma mówić? Jaki jest przekaz maślarzy? No nie ma. Jest to poniekąd analogiczna sytuacja jak u platformersów, gdzie do głosu dochodzi lewackie ideolo, bo innego nie ma.

Morawiecki jako premier wniósł sporo dziadostwa swoją polityką, która momentami była durna. Wiernopoddańcza postawa wobec Brukseli, że jak będziemy gorliwie stosować się do jej dyktatu to w końcu zaakceptuje ona pisowców i powie: ja, gut Kaczor. Żenujące płaszczenie się i komunikaty, że się dogadaliśmy, po czem tamci oświadczali, że guzik. I to chyba z piętnaście razy. Zgodził się on też na wszystko. Polityka kowidowa. Etc. Nie ma miejsca żeby to rozwijać.

Ale pamiętajcie, że Morawiecki jako premier realizował politykę Kaczora i go krył. Ziobro chciał debaty z Morawieckim, ale Kaczor się nie zgodził bo wyszłoby to. Atakujący Morawieckiego powinni tu zdać sobie sprawę, że to Kaczyński jest odpowiedzialny (za politykę ukraińską też). Pisowce plunęły teraz jadem na Morawieckiego nie zdając sobie sprawy (nie są zbyt lotne) że stawiają Kaczora w niezbyt dobrym świetle. Że Morawiecki doradzał Tuskowi? Przecież Kaczyński o tym wiedział. A o reszcie decydował sam. Słusznie zauważa You. Inf. Ziemkiewicz, że Morawiecki nie chciał rozłamu w PiS, tylko chciał przejąć partię. No i gitara. Niech se przejmuje na zdrowie, co mi tam.

Pamiętajcie też, że jeśli MM odniesie pewien sukces i dostanie np. 7% i wejdzie, to jako niezbędny koalicjant wejdzie do negocjacji koalicyjnych z mocniejszą pozycją, niż gdyby został wewnątrz PiS. I pisowce będą musiały gorzko przełknąć obecne bluzgi i grzecznie negocjować: Ti, ti, ti, grzeczny Mateusz i rozwój słuszny. Pamiętajcie jednak, że Kaczor nie dotrzymuje i musi przeczołgać i zeszmacić. Teraz nie dotrzymał np. rozmowy w cztery oczy i wstawił Sasina. A co było jak chciałem głosować na Murzyna i pisowce wyślizgały Prawicę Rzeczypospolitej?

Nie wiem zatem, jaką linię ideową ma obecnie PiS? Bez MM powinien się przesunąć na pozycje uniosceptyczne, bo ton nadają ziobryści. Zachowując proporcje taki Sasin to odpowiednik bezideowego Kierwińskiego. Ja mam złudzenia w takich sytuacjach, że to ustawka. Tj. nadzieję taką mam płonną. Trudno bowiem jednej partii obsłużyć różne grupy elektoratu, mające rozmaite parametry. Dlatego You. Inf. Ziemkiewicz wysunął 5 scenariusz rozłamu, czyli mecenat prezydenta nad wszystkimi partiami. 4 wcześniejsze to: PJN, czyli pionki, Ziobro, Jurek, Braun.

Dobra to na koniec linki do komentatorów:







Największym hakiem na Morawieckiego jest, że był przeciw Pińcset Plas.

Dodano po 1 minucie 41 sekundach:
Marmik pisze:
Ponownie, poproszę o źródło danych, że 3/4 lekarzy pracuje w wielu miejscach. Ja akurat dokładnie wiem jaka to liczba, ale jestem ciekaw skąd czerpiesz swoje dane.
Chyba chodzi o pracę w wielu miejscach jednocześnie
Awatar użytkownika
Marmik
Posty: 5142
Rejestracja: 2006-04-30, 23:49
Lokalizacja: Puck

Zwrot przez prawą burtę.

Post autor: Marmik »

Napoleon pisze: 2026-07-25, 19:27
Ja zapytałem o źródło danych...
Podałem. Przykładowe. Jest ich dużo.
No i zacytuj z tego przykładowego źródła co podałeś, fragment mówiący o tych 3/4.
Napoleon pisze: 2026-07-25, 19:27
Bardzo wysokie zarobki to domena niewielkiej części specjalistów.
Jak pokazała historia ze szpitalem południowym - niekoniecznie.
Niekoniecznie o ile łamie się prawo. Bez łamania prawa to wysoce nieprawdopodobne, co też powtarzam już chyba trzeci raz.
Napoleon pisze: 2026-07-25, 19:27 A jeśli wierzyć tym doniesieniom dot. 600-700 "milionerów", przy założeniu, że informacje te dotyczą pracy tylko w jednym miejscu i obejmują osoby zarabiające min. 100 tys. miesięcznie (podałem przykład naszego "milionera", który by się do tej grupy już nie załapał) to to będzie sporo większa część niż zapewne sądzisz. Jasne, nie będzie ich bardzo dużo, ale wystarczająco dużo by prawie na każdy szpital ktoś się znalazł (co nie wyklucza, że znajdzie się ich więcej). Przy czym takich lekarzy, którzy zarobią po kilkaset tysięcy rocznie będzie już całkiem sporo. Na dyżurach można sporo nabić.
Tu nie trzeba wierzyć i nie trzeba zakładać. To nie tyle doniesienia co dane oficjalnej agencji powtarzane przez media.
"Całkiem sporo", "powszechnie", "bardzo wielu"... czyli Twoje niczym nie poparte imaginacje, które możesz sobie dowolnie interpretować zależnie od humoru. A ja pytałem o dane, ale chyba już jasne, że źródłem Twoich danych jak zwykle gdy pytam jest Twój palec i to co z niego wyssiesz okraszając jakimś komunałem ("Na dyżurach można sporo nabić") by stworzyć pozór iż czytelnik mógłby się zgodzić z całością. Schopenhauer się kłania, jak zwykle.
Napoleon pisze: 2026-07-25, 19:27I aby było jasne - mnie to nawet specjalnie nie razi. Mnie nie chodzi o to, że lekarze dużo zarabiają - nie zazdroszczę im, nawet im tego życzę. Mnie drażni system, który np. w połączeniu z ustawą podwyżkową przesuwa pieniądze na zarobki lekarskie ograniczając ilość wykonywanych procedur (tudzież "każąc" finansowo te szpitale, które te procedury wykonują w większej ilości).
No to spójrzmy na to przesunięcie na zarobki lekarskie - tym razem w oparciu o fakty, a nie imaginacje. Minimum zarobków lekarza specjalisty na etacie w 2025 roku to ok. 8400 zł. Zgodnie z danymi AOTMiT ta kwota mieści się w przedziale zarobków 37% etatowców i nawet z 8 dyżurami na oddziale będzie nadal poniżej mediany zarobków w tej formie zatrudnienia. Ergo, ustalenie minimalnego wynagrodzenia dla lekarzy jest bez większego znaczenia, a było jedynie nieudolną formą gaszenia pożaru związanego protestami związanymi z wypowiadaniem klauzul opt-out. To co ewentualnie może mieć znaczenie to minimalne wynagrodzenie średniego personelu medycznego. Problem kominów płacowych lekarzy leży gdzie indziej, ale cierpliwości.
Napoleon pisze: 2026-07-25, 19:27
Przepraszam, że nie czytam wszystkich Twoich epistoł i żadnych istotnych wyliczeń nie widziałem...
To znajdź i przeczytaj. Przytoczyłem dane ile zarabia szef SOR i jakie są stawki na SOR za dyżury. Dane wziąłem z prasy, uśredniłem i wyszło, że przy tej ilości godzin zarobić się tyle da. Osobną sprawą jest to, czy lekarz powinien mieć tyle dyżurów (czy ta ilość przepracowanych godzin jest realna). Ale znów, dane medialne pokazują, że niektórzy mają więcej niż ten młodzieniec z Warszawy. Z tego wychodzi, że dla chcącego...
Tak funkcjonuje obecny system. I o to toczy się spora część tej dyskusji.
Szef SOR to specjalista, "pan lekarz" "tylko układał grafiki". Stawki za dyżury na SOR znam i już pisałem, że zrobienie 40 tys. zł miesięcznie na SORze nie jest dla specjalisty jakimś wielkim problemem, ale to nadal nie jest żaden dowód na to, że: "takich jest znacznie, ale to znacznie więcej" oraz, że ponad bańkę to "... tego typu zarobki są częste. W tej chwili się już o tym mówi powszechnie". Są oficjalne dane jaka jest mediana zarobków B2B i nawet biorąc dwukrotność mediany to nadal jesteśmy daleko od tego patologicznego przypadku "pana lekarza". Osobiście nie dziwię się, że część środowiska lekarskiego jest oburzona przypadkiem "pana lekarza".
Napoleon pisze: 2026-07-25, 19:27
No i poproszę o źródło informacji, że taki nierealny "czas pracy ma bardzo wielu lekarzy".
Znów, powołałem się na doniesienia medialne. I na swoje informacje, które mam z moich źródeł. Szczegółów nie zna NIKT, bo lekarze mogą pracować w kilku miejscach i spowiadać się z tego nie muszą. Dlatego nie napiszę ilu dokładnie tak pracuje. Ale to że wielu jest tajemnicą poliszynela. NA PEWNO nie są to przypadki jednostkowe.
Czyli to kolejna teza wyssana z Twojego palca. Oczywiście byłbym wdzięczy na zacytowanie tych doniesień medialnych jakoby "bardzo wielu lekarzy" pracowało grubo ponad 300 godzin miesięcznie.
Oczywiście z niczego się spowiadać nie musisz. Po prostu piszesz, że nie masz źródeł i już wiadomo jaka jest wartość "Twoich liczb". Ja po prostu pytałem o źródła, a dostałem to co zwykle.
Napoleon pisze: 2026-07-25, 19:27
Ponownie, poproszę o źródło danych, że 3/4 lekarzy pracuje w wielu miejscach. Ja akurat dokładnie wiem jaka to liczba, ale jestem ciekaw skąd czerpiesz swoje dane.
Wiesz ilu lekarzy w Polsce pracuje w kilku miejscach? No to gratuluję! Bo podobno nawet w ministerstwie mają z tym problem. Ja np. wiem ilu (z grubsza) lekarzy w naszym szpitalu pracuje nie tylko w nim. I nie sądzę by były to dane wyjątkowe na tle kraju.
Tak nawiasem, abyś nie gderał znowu, że Ci nie odpowiedziałem :wink: . Według danych Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy oraz ankiet Naczelnej Izby Lekarskiej, zjawisko wielomiejscowości dotyczy około 67,5% do 75% wszystkich aktywnych zawodowo medyków. Przy czym weź pod uwagę, że informacje te pochodzą z ankiet a jak znam życie, to nie wszyscy się do czegoś takiego przyznają. No i nadal nie wiadomo ile to jest tych miejsc pracy, bo w wielu przypadkach może być więcej niż dwa.
Słabo doczytałeś i nie trzeba się zastanawiać, czy więcej niż dwa, bowiem wiadomo, że około 25% lekarzy w Polsce pracuje w trzech lub więcej miejscach, a około 35% w dwóch. To daje razem 60% i jest to jedyna oficjalnie uznana wartość, zresztą podawana też przez GUS. Przy czym nie jest znana ani struktura tej pracy ani rozkład godzinowy, bowiem praca w dwóch miejscach może oznaczać 3/5 etatu w jednej placówce i 2/5 w innej lub pełen etat w jednej i jeden dyżur miesięcznie w innej, albo 4/5 etatu w jednej i 8 dyżurów miesięcznie w innej. Stąd wszystkie Twoje wywody są pozbawione podstaw i stanowią jedynie "waliłem to z głowy, tak jak mi się wydaje". QED
Napoleon pisze: 2026-07-25, 19:27
No i tu pojawia się łamanie obowiązującego prawa. Wracając do meritum, jest bardzo mało prawdopodobne, by zarobki gołowąsów były na poziomie choćby połowy tego co zarobił "pan lekarz".

Co to znaczy "mało prawdopodobne"?
To oznacza, że bardzo blisko zera, a bardzo daleko od jednego.
Napoleon pisze: 2026-07-25, 19:27Masz przykład, że można. Więc prawdopodobne jest. Czy naruszono przy tym zasady, to odrębna sprawa. Sądzę, że rzecz zostanie sprawdzona. I jest prawdopodobne, że te zasady naruszono. Choć nie sądzę, by ten gość był jakimś wyjątkiem. Może jeśli chodzi o skalę (bo rzeczywiście "osiągnięcie") ale nie jeśli rzecz w samym procederze.
To, że złamano zasady jest bardzo bliskie jednego i bardzo dalekie od zera. Zatem prawdopodobne tylko w przypadku zwykłego krętactwa. To co Ty sądzisz lub niesądzisz jest bez znaczenia.
No i głównym problemem jest to, że jeśli ktoś chce łamać prawo to jest na to swego rodzaju przyzwolenie ze strony tych, którzy powinni czuwać nad wydatkowaniem pieniędzy.
Napoleon pisze: 2026-07-25, 19:27
Dam Ci szansę. Rozwiń te światłe myśli.
:?: Cały wątek jest o tym.
Czyli nie skorzystasz z szansy. OK, mi to w sumie wisi bujnym kalafiorem. Byłem ciekaw Twoich źródeł i już wszystko wiem.

Dodano po 8 minutach 13 sekundach:
SmokEustachy pisze: Chyba chodzi o pracę w wielu miejscach jednocześnie
Nie, ale dobrze kombinujesz szukając źródła problemu "pana lekarza".
To co dla innych jest brzegiem morza, dla marynarza jest brzegiem lądu.
Napoleon
Posty: 5250
Rejestracja: 2006-04-21, 14:07
Lokalizacja: Racibórz

Zwrot przez prawą burtę.

Post autor: Napoleon »

No i zacytuj z tego przykładowego źródła co podałeś, fragment mówiący o tych 3/4.
Zacytowałem. Co więcej, te dane z grubsza pokrywają się z moimi informacjami.
Zasada w dyskusji jest taka, że skoro je negujesz podajesz swoją wersję.
Bez łamania prawa to wysoce nieprawdopodobne, co też powtarzam już chyba trzeci raz.
To chyba nie wiesz co powtarzasz. Bo piszesz o "wysokim prawdopodobieństwie". Czyli nie wykluczasz, że wszystko może być OK.
Tu nie trzeba wierzyć i nie trzeba zakładać. To nie tyle doniesienia co dane oficjalnej agencji powtarzane przez media.
Oficjalnych danych nie ma nigdzie. Poruszamy się w sferze szacunków,ale bardzo prawdopodobnych.

Przyjmujesz strategię, w której negujesz wszystkie informacje, które nie pasują do twych poglądów, jeśli nie są pewne na 200 %. To jest absurdalne podejście. Szczególnie gdy danych całościowych na 100 % po prostu nie ma.
Czyli to kolejna teza wyssana z Twojego palca. Oczywiście byłbym wdzięczy na zacytowanie tych doniesień medialnych jakoby "bardzo wielu lekarzy" pracowało grubo ponad 300 godzin miesięcznie.
:?: 300 godzin? Lekarz na etacie może przepracować bodajże 48 godzin - czy tak? Ale po podpisaniu stosownej klauzuli może więcej. Z danych które mam wynika, że tygodniówki po 60-70, nawet 80 godzin w takich przypadkach to nie jest rzadkość (formalnie do 78). Więc te 300 godzin już masz. Tak nie robią wszyscy, ale klauzulę podpisuje, z tego co wiem, większość. Kantraktowiec ma tu jeszcze więcej swobody.
Zdajesz się zapominać o jednej rzeczy. Że chciwość to jedno. Ale obok niej może być sytuacja, że lekarz po prostu musi dodatkowo pracować bo brakuje ludzi. To co piszesz ma się nijak do rzeczywistości.
To daje razem 60% i jest to jedyna oficjalnie uznana wartość...
No to doczytałem coś innego (dane dotyczyły też poradni, prywatnych gabinetów itp.). Co nie zmienia faktu,że nawet cyfra cytowana przez Ciebie to dużo, nawet bardzo dużo.
Czyli nie skorzystasz z szansy.
Bo już skorzystałem. Jeśli coś kwestionujesz powinieneś to przedstawić i podać swą wersję. Tak się rozmawia.
ODPOWIEDZ