Zwrot przez prawą burtę.
Moderator: nicpon
- SmokEustachy
- Posty: 4685
- Rejestracja: 2004-01-06, 14:28
- Lokalizacja: Oxenfurt
- Kontakt:
Zwrot przez prawą burtę.
Zagraj może sobie https://www.shoutoutuk.org/gamepw/story.html najsamprzód
Zwrot przez prawą burtę.
Wygląda, że Wenezuela zaczyna grzecznie robić to o co Trump równie grzecznie prosił.
https://www.money.pl/gospodarka/wenezue ... 7168a.html
https://www.money.pl/gospodarka/wenezue ... 7168a.html
Wśród ludzi człowiek dziczeje.
Waldemar Łysiak
Waldemar Łysiak
Zwrot przez prawą burtę.
No to chyba Gregski nie przeczytałeś artykułu do końca
To,że nowe władze Wenezueli pójdą na ustępstwa, to było wiadomo od początku. Najprawdopodobniej bowiem w jakiś sposób z niektórymi środowiskami Amerykanie kontaktowali się wcześniej i coś tam ustalali. Natomiast to nie musi kompletnie nic znaczyć. W artykule jest wyraźnie napisane, że kręgi gospodarcze USA uważają póki co Wenezuelę za zbyt niepewną: " Szef ExxonMobil stwierdził, że bez głębszych zmian w Wenezueli jest to skrajnie ryzykowny scenariusz" [chodzi o inwestowanie].
Nie wiem czy Trump to rozumie (w końcu jest infantylnym kretynem). Jak dla mnie Trump chciał zmienić władze na przychylne/zależne od USA i nic poza tym. Ale to wiele nie zmienia, bo nie tworzy stabilnych warunków do inwestowania. Wenezuela jest nadal państwem upadłym, zbyt niestabilnym. Należałoby przebudować samo państwo, zorganizować wybory itd. Ale Trump rozumuje chyba tak, że jak zrobi wybory i wygra antymadurowska opozycja, to może ona wcale nie być tak uległa wobec USA. Więc wolałby zostawić aktualne władze, które jednak będą mieć słabą pozycję. A wielki biznes w takich warunkach może nie chcieć inwestować. A jeśli już, to za większe zyski (ryzyko też ma swą cenę). Które jednak nie przyczynią się do stabilizacji a raczej wręcz odwrotnie.
Trump tego chyba nie rozumie. No ale co tu od kogoś takiego wymagać...
To,że nowe władze Wenezueli pójdą na ustępstwa, to było wiadomo od początku. Najprawdopodobniej bowiem w jakiś sposób z niektórymi środowiskami Amerykanie kontaktowali się wcześniej i coś tam ustalali. Natomiast to nie musi kompletnie nic znaczyć. W artykule jest wyraźnie napisane, że kręgi gospodarcze USA uważają póki co Wenezuelę za zbyt niepewną: " Szef ExxonMobil stwierdził, że bez głębszych zmian w Wenezueli jest to skrajnie ryzykowny scenariusz" [chodzi o inwestowanie].
Nie wiem czy Trump to rozumie (w końcu jest infantylnym kretynem). Jak dla mnie Trump chciał zmienić władze na przychylne/zależne od USA i nic poza tym. Ale to wiele nie zmienia, bo nie tworzy stabilnych warunków do inwestowania. Wenezuela jest nadal państwem upadłym, zbyt niestabilnym. Należałoby przebudować samo państwo, zorganizować wybory itd. Ale Trump rozumuje chyba tak, że jak zrobi wybory i wygra antymadurowska opozycja, to może ona wcale nie być tak uległa wobec USA. Więc wolałby zostawić aktualne władze, które jednak będą mieć słabą pozycję. A wielki biznes w takich warunkach może nie chcieć inwestować. A jeśli już, to za większe zyski (ryzyko też ma swą cenę). Które jednak nie przyczynią się do stabilizacji a raczej wręcz odwrotnie.
Trump tego chyba nie rozumie. No ale co tu od kogoś takiego wymagać...
Zwrot przez prawą burtę.
Czytałem i jak wcześniej napisałem, to wymaga czasu, jednak sprawy idą w kierunku oczekiwanym przez Trumpa.
Co do zmiany regime'u to nie sądzę by ktoś się spieszył. Nie po lekcji z Afganistanu i Iraku. Amerykanie wolą mieć stary, mocno przestraszony rząd w Wenezueli niż chaos.
Dodano po 1 godzinie 55 minutach 27 sekundach:
Przyznam się, że obśmiałem się jak norka!
Co do zmiany regime'u to nie sądzę by ktoś się spieszył. Nie po lekcji z Afganistanu i Iraku. Amerykanie wolą mieć stary, mocno przestraszony rząd w Wenezueli niż chaos.
Dodano po 1 godzinie 55 minutach 27 sekundach:
Natknąłem się na coś takiego:SmokEustachy pisze: Zagraj może sobie
Przyznam się, że obśmiałem się jak norka!
Wśród ludzi człowiek dziczeje.
Waldemar Łysiak
Waldemar Łysiak
Zwrot przez prawą burtę.
Dalej nie rozumiesz, jak mi się wydaje. Kierunek oczekiwany przez Trumpa to kontynuacja zamordyzmu, tyle że przychylnego USA. A to właśnie szef ExxonMobil określił jako nadmiernie ryzykowany scenariusz. Bo gość zapewne myśli (w przeciwieństwie do Trumpa) i przeczuwa problemy które z tego tytułu się pojawią. One nie pojawią się od razu. Ale infrastruktura w Wenezueli jest w takim stanie, że trzeba w nią będzie sporo zainwestować i to trochę potrwa. I gość zapewne ma świadomość tego, że gdy już zainwestuje i będzie można zacząć zbierać profity, to diabli wiedzą co znowu w Wenezueli może się zdarzyć, diabli wiedzą kto przejmie władzę i na koniec diabli wiedzą jak potraktuje amerykańskich inwestorów. A nie da się za każdym razem kolejną głowę państwa porywać... To trochę tak jak kiedyś powiedział Napoleon (nie ja, ten prawdziwyCzytałem i jak wcześniej napisałem, to wymaga czasu, jednak sprawy idą w kierunku oczekiwanym przez Trumpa.
Aby Amerykanie mieli "pociechę" z Wenezueli, to musi to być normalny, przyzwoicie zarządzany, stabilny kraj z gospodarką rynkową. Jeśli ma być stabilny, to powinien być demokratyczny (autokracja też może być stabilna, ale ma "ograniczony czas spożycia" - po przekroczeniu ta stabilność słabnie; co zresztą pokazuje i historia samej Wenezueli). A demokratyczny rząd będzie miał mniej lub bardziej ale własne zdanie na wiele rzeczy. Co akurat Trumpowi niekoniecznie musi pasować. Z autokratą dogada się lepiej. Tyle, że biznes do tej autokracji zaufania nadmiernego nie ma... No i wracamy do początku.
Skomplikowane? Dla Trumpa na pewno. I dlatego uważam go za infantylnego kretyna.
No właśnie. Ale ten "stary, mocno przestraszony rząd" nie zmieni sytuacji (realiów), które biznes uznaje za "skrajnie ryzykowny scenariusz".Amerykanie wolą mieć stary, mocno przestraszony rząd w Wenezueli niż chaos.
Zwrot przez prawą burtę.
Amerykańce mocno się sparzyli na wprowadzaniu demokracji w krajach niekompatybilnych z tym systemem. Reagują dosyć ostrożnie. Z drugiej strony ta baba powoli ale jednak zwalnia więźniów. Najwidoczniej nie chce huśtać gula Trumpowi.
Wśród ludzi człowiek dziczeje.
Waldemar Łysiak
Waldemar Łysiak
Zwrot przez prawą burtę.
Amerykańce mocno się sparzyli, bo to co robili, robili nieudolnie. I coś mi wygląda, że teraz robią tak samo.Amerykańce mocno się sparzyli na wprowadzaniu demokracji w krajach niekompatybilnych z tym systemem.
Nie można przyjść, rozkurzyć wszystko (stary reżim) a potem powiedzieć: a teraz budujemy demokrację. Bo tak się nie da. Ale można to zrobić stopniowo, małymi krokami. Wykorzystując częściowo ludzi z aparatu poprzedniego reżimu. W Wenezueli zaś chcą utrzymać to co było, ale w zależności od USA. I zważ, że kręgi biznesowa uważają takie rozwiązanie za ryzykowne. Bo wiedzą jak się to kończy - oni też mają doświadczenia. I nie sądzę, by Trump budził ich zaufanie.
Zasada jest prosta. Możesz inwestować długoterminowo tam, gdzie sytuacja jest stabilna (i oczywiście są szanse na zyski). Tam gdzie jest sytuacja niestabilna długoterminowo inwestować nie ma sensu. Można krótkoterminowo maksymalizując zyski (jeśli będą odpowiednio wysokie by pokryć ryzyko, inaczej też nie ma sensu). A po akcji Trumpa sytuacja w Wenezueli stabilna nie jest. I raczej nie będzie.
To tak samo jak z tą nieszczęsną Grenlandią. Podobno surowców jest tam w bród. Podobno... bo nikt dokładnie nie wie. Pewno coś jest, ale trzeba by było to zbadać. Co potrwa i będzie kosztowało. Wydobycie tego w tamtejszych warunkach będzie kosztować krocie. Trzeba by więc było dużo zainwestować. Tylko co będzie jak się wszystko nagle zmieni? Dlatego amerykański biznes wcale, wbrew pozorom, Grenlandii nie chce. Ona nie jest potrzebna ani przedsiębiorcom, ani wojskowym. Tylko Trumpowi by zaspokoić jego ego - facet robi kosmiczną awanturę tylko po to. I m.in. dlatego uważam go za infantylnego kretyna.
Zwrot przez prawą burtę.
BzduraNapoleon pisze: Ale można to zrobić stopniowo, małymi krokami. Wykorzystując częściowo ludzi z aparatu poprzedniego reżimu.
Są społeczeństwa w których demokracja w naszym rozumieniu działać nie będzie i jest kompletną arogancją twierdzenie, że wiemy lepiej co dla tych ludzi będzie lepsze.
PS
Kto by pomyślał, że w Wymiarze Sprawiedliwości są takie czarne owce którym się przywracanie praworządności nie podoba?
https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news ... d,22594944
Nasz minister ciągle pracuje,
wszystkiego przypilnuje.
I jeszcze inni niektórzy wtykają mu szpilki!
To nie ludzie, to wilki!
Wśród ludzi człowiek dziczeje.
Waldemar Łysiak
Waldemar Łysiak
Zwrot przez prawą burtę.
1. Bzdurą jest twierdzenie, że w jakimś społeczeństwie demokracja nie będzie funkcjonować. Może nie funkcjonować na danym etapie. Ale to nie znaczy, że nigdy nie będzie. Stąd zmiany należy wprowadzać stopniowo i nie na siłę. Uwzględniając lokalne realia. I jest to raczej zadanie na dłuższy niż krótszy czas. Ale bzdurą jest twierdzenie, że w jakimś społeczeństwie demokracja na pewno się nie uda. Demokracja, jej trwałość zależy od bardzo wielu rzeczy. Po prostu trzeba je wdrażać i stwarzać warunki. Jeśli jednak ktoś w społeczeństwie o silnej strukturze klanowej i na dodatek w którym dominuje taka religia jak islam (która przenika się z polityką) będzie od razu próbował wprowadzać demokracją, z marszu, to szansa że się nie uda lub że ta demokracja będzie "kulawa" jest bardzo prawdopodobna (choć też nie jest pewna).Są społeczeństwa w których demokracja w naszym rozumieniu działać nie będzie i jest kompletną arogancją twierdzenie, że wiemy lepiej co dla tych ludzi będzie lepsze.
2. Co dla tych ludzi jest najlepsze pokazuje życie. Lub jak kto woli historia, która jest nauczycielką życia. Gdzie ludzie z "III świata" szukają szczęścia najczęściej? Tam, gdzie jest demokracja. Nie dlatego, że tak pragną wolności (choć niekiedy to też może mieć znaczenie), tylko dlatego, że w tych krajach żyje się najdostatniej, mimo wszystko najbezpieczniej i najwygodniej. Uogólniam, ale tak jest. To dla nich jest najlepsze, tak samo jak dla nas. I nie ma żadnej arogancji w takim twierdzeniu, bo tak nas uczy historia (na którą nikt nie zwraca uwagi, a szkoda). Wiedzieliśmy to my żyjąc w PRL-u, wiedzą to Arabowie, Turcy, Persowie, Afrykanie i diabli wiedzą kto tam jeszcze.
Nasz model - demokracja plus wolny rynek - jest optymalny. Najlepszy. Dla wszystkich. Tylko nie wszyscy potrafią go wdrożyć w życie. Co nie znaczy, że gdyby się postarali nie byliby w stanie.
Ten sędzie, o ile sobie dobrze przypominam, podważał też w swych orzeczeniach i wypowiedziach niezależność sądów w Niemczech i Holandii. Niektórzy tak mają. Dlatego jest instancyjność.Kto by pomyślał, że w Wymiarze Sprawiedliwości są takie czarne owce którym się przywracanie praworządności nie podoba?
A co do jego oskarżeń... Może sprawę zgłosić. Kto mu zabroni? Może mu się nie podobać? Coś w tym dziwnego?
Zwrot przez prawą burtę.
Wielka imba z gierki przeglądarkowej jakiegoś hrabstwa w Jukej, wspierana AI slopem od bogoli. Odwracanie uwagi od realnych problemów niestety nadal działa.SmokEustachy pisze: Amelia nowym symbolem walki:
Inna sprawa, że nie wiem gdzie miał głowę ktoś, kto w roli "prawaczki ekstremistki" obsadził alternatywkę/gotkę. To nie miało prawa nie odbić się w drugą stronę.
Zwrot przez prawą burtę.
Coś w tym jest. Choć jeśli nierealny problem zaprząta uwagę tak wielu osób, to też z biegiem czasu staje się poważny.Odwracanie uwagi od realnych problemów niestety nadal działa.
W imię absurdalnych, sztucznie stworzonych problemów już zabijano.
Zwrot przez prawą burtę.
Zastanawiam się, czy prezydent Nawrocki (ktoś z jego kancelarii?) czyta to forum?
W temacie o prezydenturze Nawrockiego (Jest Nawrocki - co konkretnego po miesiącu w Pałacu?) napisałem swego czasu (post z 24.10.25):
"Sugerowałbym panu prezydentowi orędzie do Narodu.
Ze spotkaniem może być taki problem jak z zapomnianą już (?) radą gabinetową - druga strona może się odezwać i prezydentowi będzie głupio bo wyjdzie na ignoranta. Wygłaszając orędzie będzie miał pewność, że nikt mu nie odpowie. A wtedy jest szansa, że "ciemny lud" (a przynajmniej jego część) to kupi."
No i patrzcie! Na RBN wygłosił przemówienie, po czym zaraz utajnił obrady nie dopuszczając nikogo innego do głosu. Wychodzi na to, że FOW jest jednak poczytne!
W temacie o prezydenturze Nawrockiego (Jest Nawrocki - co konkretnego po miesiącu w Pałacu?) napisałem swego czasu (post z 24.10.25):
"Sugerowałbym panu prezydentowi orędzie do Narodu.
Ze spotkaniem może być taki problem jak z zapomnianą już (?) radą gabinetową - druga strona może się odezwać i prezydentowi będzie głupio bo wyjdzie na ignoranta. Wygłaszając orędzie będzie miał pewność, że nikt mu nie odpowie. A wtedy jest szansa, że "ciemny lud" (a przynajmniej jego część) to kupi."
No i patrzcie! Na RBN wygłosił przemówienie, po czym zaraz utajnił obrady nie dopuszczając nikogo innego do głosu. Wychodzi na to, że FOW jest jednak poczytne!
Zwrot przez prawą burtę.
Tak, może będzie. Za kilka stuleci.Napoleon pisze: Bzdurą jest twierdzenie, że w jakimś społeczeństwie demokracja nie będzie funkcjonować. Może nie funkcjonować na danym etapie. Ale to nie znaczy, że nigdy nie będzie.
Pracowałem 16 lat z Arabami, dla arabskiej firmy i częściowo na arabskim terytorium. Trochę poznałem tych ludzi.
Tam nikt nie będzie głosował według poglądów politycznych bo większość takowych nie ma.
Zagłosują na lidera swojego klanu.
W rozmowach z moimi arabskimi współpracownikami jak mantra pojawiała się jedna kwestia.
Oni nie rozumieją i nie chcą parlamentów i zgromadzeń.
Oni chcą WŁADCY!
Surowego ale sprawiedliwego.
Nie, oni ciągną tam gdzie mieszkają frajerzy którzy zgadzają się zapewnić im koryto za free I jeszcze duży stopień bezkarności.Napoleon pisze: Tam, gdzie jest demokracja. Nie dlatego, że tak pragną wolności (choć niekiedy to też może mieć znaczenie), tylko dlatego, że w tych krajach żyje się najdostatniej, mimo wszystko najbezpieczniej i najwygodniej.
No bo dlaczego ryzykują przeprawę przez La Manche w pontoniku? Dlatego, że demokracja brytyjska jest lepsza od francuskiej?
Katar czy UAE są bogatszy niż wiele krajów europejskich i żyje się tam wygodnie ale coś jakoś tego typu emigracji tam nie ma. Istnieje tylko zarobkową w legalnej formie. Bo za darmo to tam można najwyżej pałą w łeb dostać.
No tak. Czepia się chłop.Napoleon pisze: Ten sędzie, o ile sobie dobrze przypominam, podważał też w swych orzeczeniach i wypowiedziach niezależność sądów w Niemczech i Holandii. Niektórzy tak mają.
A tak "apropopo" tych spraw.
Czy już nasz kochany najlepszy jaki mógł się mam przytrafić rząd rozdzielił funkcję Prokuratora Generalnego od funkcji Ministra Sprawiedliwości?
No bo z takim hasłem KO szła do wyborów. (Nie pamiętam czy to był jeden z tych sławnych 100 konkretów)
A może wystarczy Żurkowi lobotomię zrobić?
Wśród ludzi człowiek dziczeje.
Waldemar Łysiak
Waldemar Łysiak
Zwrot przez prawą burtę.
Pomijając fakt chęci czy nie, to do rozdzielenia tej funkcji potrzeba jeszcze podpisu naćpana, więc ten teges. Jak już się masz czepiać, to czegoś sensownego.
np. dlaczego nie przeliczyli głosów? Bo?
A co do demokracji "wszędzie na świecie" i "wszędzie będzie funkcjonować".
No ja rozumiem, że jak takiemu kacykowi powie się o zaletach demokracji, że jego podwładni - nawet ci najniżej w hierarchii będą mieli takie samo prawo głosu jak on i ich głos bedzie się tak samo liczył jak jego, to on na pewno się zgodzi. I "szlachta" też.
A i jeszcze tych jego 7 żon też będzie miało coś do powiedzenia. To na pewno ich przekona. nie ma co.
Ile lat trwało wprowadzenie demokracji w Europie. Przecież to był proces trwający ponad 100 lat. Powoli dodawano prawa kolejnym grupom ludzi. Kobiety to kiedy prawo głosu dostały?
Czy pigmentododatni w USA?
A tu chcą wejść i z dnia na dzień demokrację zrobić i się dziwią, że nie działa.
Powiem tak - kilku naiwnych może tak myśli, ale jednak mają dobrych analityków, którzy wiedzą, że to nie zadziała, a hamburgery przejęły lata temu zwyczaje od tych co to zbudowali imperium, nad którym nie zachodzi słońce.
Co możemy to podbijamy siłą. Czego nie da się podbić (albo utrzymać), to osadzamy tam swoich jakiś tam synów, co będą z nami współpracować. A jak jest ktoś kto choć pośrednio nam zagraża, czy ma jakieś dobra, które by się nam przydały, albo dobrze żeby nie wpadły w ręce innych, a nie możemy ich ani podbić ani "skorumpować", to robimy tam rozpierduche tak, żeby był tam taki ... biblioteka publiczna, że przez lata nie będzie spokoju/konkurencji.
Przecież to widać. Husaina zatłukli nie dlatego że mordował ludzi - lata wcześniej też mordował - tylko nagle coś zaczął przebąkiwać, że może by tak za ropę się w ojro rozliczać. No tego już nie mogli zdzierżyć. Kadafi - cóż mało przyjemna postać, ale jakoś przez lata im przeszkadzał. Ale jak zaczął coś przebąkiwać o parytecie złota czy innym złotym denarze czy innym takim, to już stał się nie do zniesienia itd itp.
Nie oszukujmy się, jeśli ktoś taki jak ja może przewidzieć co się będzie w wyniku takiego najazdu działo, to specjaliści, którzy naprawdę znają tamten rejon nie będą wiedzieli? I co nie byli pytani? Bądźmy poważni.
A to co się opowiada "dla ciemnego ludu", żeby to łyknął to inna sprawa.
A gadanie o arabskiej wiośnie, zrywie ludzi itd, to przypomnę już stary (prawie) dowcip z bardzo długą brodą. W zasadzie to nie dowcip tylko stwierdzenie prawdy.
Dlaczego zryw rewolucyjny czy inna wiosna ludów jest niemożliwa w Stanach Zjednoczonych?
Bo nie ma tam ambasady USA.
A i żeby nie było.
Jestem bardzo, ale to bardzo krytyczny wobec hambrugerów, ale skoro realnie nie możemy być niezależni, to 100x wolę zależność od USA niż od "braci ze wschodu". Z dość prostym uzasadnieniem - zna ktoś bogatego sojusznika Rosji? Ale takiego co stał się bogaty podczas współdziałania z Rosją? A takich USA to paru znam. Także ten. Wnioski oczywiste.
np. dlaczego nie przeliczyli głosów? Bo?
A co do demokracji "wszędzie na świecie" i "wszędzie będzie funkcjonować".
No ja rozumiem, że jak takiemu kacykowi powie się o zaletach demokracji, że jego podwładni - nawet ci najniżej w hierarchii będą mieli takie samo prawo głosu jak on i ich głos bedzie się tak samo liczył jak jego, to on na pewno się zgodzi. I "szlachta" też.
A i jeszcze tych jego 7 żon też będzie miało coś do powiedzenia. To na pewno ich przekona. nie ma co.
Ile lat trwało wprowadzenie demokracji w Europie. Przecież to był proces trwający ponad 100 lat. Powoli dodawano prawa kolejnym grupom ludzi. Kobiety to kiedy prawo głosu dostały?
Czy pigmentododatni w USA?
A tu chcą wejść i z dnia na dzień demokrację zrobić i się dziwią, że nie działa.
Powiem tak - kilku naiwnych może tak myśli, ale jednak mają dobrych analityków, którzy wiedzą, że to nie zadziała, a hamburgery przejęły lata temu zwyczaje od tych co to zbudowali imperium, nad którym nie zachodzi słońce.
Co możemy to podbijamy siłą. Czego nie da się podbić (albo utrzymać), to osadzamy tam swoich jakiś tam synów, co będą z nami współpracować. A jak jest ktoś kto choć pośrednio nam zagraża, czy ma jakieś dobra, które by się nam przydały, albo dobrze żeby nie wpadły w ręce innych, a nie możemy ich ani podbić ani "skorumpować", to robimy tam rozpierduche tak, żeby był tam taki ... biblioteka publiczna, że przez lata nie będzie spokoju/konkurencji.
Przecież to widać. Husaina zatłukli nie dlatego że mordował ludzi - lata wcześniej też mordował - tylko nagle coś zaczął przebąkiwać, że może by tak za ropę się w ojro rozliczać. No tego już nie mogli zdzierżyć. Kadafi - cóż mało przyjemna postać, ale jakoś przez lata im przeszkadzał. Ale jak zaczął coś przebąkiwać o parytecie złota czy innym złotym denarze czy innym takim, to już stał się nie do zniesienia itd itp.
Nie oszukujmy się, jeśli ktoś taki jak ja może przewidzieć co się będzie w wyniku takiego najazdu działo, to specjaliści, którzy naprawdę znają tamten rejon nie będą wiedzieli? I co nie byli pytani? Bądźmy poważni.
A to co się opowiada "dla ciemnego ludu", żeby to łyknął to inna sprawa.
A gadanie o arabskiej wiośnie, zrywie ludzi itd, to przypomnę już stary (prawie) dowcip z bardzo długą brodą. W zasadzie to nie dowcip tylko stwierdzenie prawdy.
Dlaczego zryw rewolucyjny czy inna wiosna ludów jest niemożliwa w Stanach Zjednoczonych?
Bo nie ma tam ambasady USA.
A i żeby nie było.
Jestem bardzo, ale to bardzo krytyczny wobec hambrugerów, ale skoro realnie nie możemy być niezależni, to 100x wolę zależność od USA niż od "braci ze wschodu". Z dość prostym uzasadnieniem - zna ktoś bogatego sojusznika Rosji? Ale takiego co stał się bogaty podczas współdziałania z Rosją? A takich USA to paru znam. Także ten. Wnioski oczywiste.
Historia jest najlepszą nauczycielką życia, bo
Jeszcze nigdy, nikogo, niczego nie nauczyła.
Jeszcze nigdy, nikogo, niczego nie nauczyła.
Zwrot przez prawą burtę.
Masz dużo racji, aczkolwiek nie o stuleciach bym mówił tylko o pokoleniach.Tak, może będzie. Za kilka stuleci.
Toż o tym pisałem. W społeczeństwie o strukturze klanowej, jeśli wprowadzisz demokrację "na siłę" z roku na rok, to nic z tego nie wyjdzie. Dodam, że religia też tu może mieć znaczenie - w przypadku islamu zdecydowanie tak. Bo jeśli wczytasz się w zasady islamu, to religia przenika struktury państwa. Chrześcijaństwo jest religią bardzo liberalną w swej istocie i oddzieloną od państwa - istnieje niejako "obok". Trochę papieże od XI wieku próbowali to naruszyć, potem zwolennicy Kalwina, ale im się nie udało w ostateczności. Natomiast islam jest bardzo "polityczny". I to też będzie miało znaczenie. Ale już przykład Turcji pokazuje, że to nie jest tak iż nie ma prawa się udać. Prawda, teraz się demokracja w tym kraju załamuje, ale ma szansę się odrodzić.Zagłosują na lidera swojego klanu.
Tworzenie warunków do funkcjonowania demokracji jest procesem, który trwa. Co więcej, skutki tego procesu nie muszą wcale być "wieczne" bo świat się zmienia - patrz obecnie USA. Są pewne symptomy, które demokracji zdecydowanie nie sprzyjają i mogą doprowadzić do jej upadku.
Więc Gregski, ja się z Toba zgodzę w tym co piszesz. Różnimy się tylko tym, że ty kierujesz się oceną "tu i teraz" a ja patrzę w perspektywie dłuższego okresu czasu. Inie przesądzam sprawy. Po prostu nie można z góry powiedzieć, że jakieś społeczeństwo nie może wprowadzić u siebie demokracji. Każde może. Ale najpierw muszą zaistnieć określone warunki. I wprowadzenie tego ustroju wymaga stosownych działań - nieradykalnych. To musi być ewolucja a nie rewolucja.
W pierwszej kolejności, to oni chcą lepiej żyć. W drugiej, żyć tak jak przywykli. Bo każdy by tak wolał. Problem polega na tym, że wielu z nich emigruje z takich miejsc, gdzie tamtejsze zwyczaje kompletnie nie przystają do zachodnich. I tu pojawia się problem z imigrantami. To, że był on lekceważony przez dekady, wychodzi obecnie.Nie, oni ciągną tam gdzie mieszkają frajerzy którzy zgadzają się zapewnić im koryto za free I jeszcze duży stopień bezkarności.
Ale to też jest problem, z którym można sobie radzić. Choć oczywiście jak się go zaniedbało, to obecnie jest trudniej.
Ponieważ nie są to kraje demokratyczne. Każda rzecz na tym świecie ma swoją cenę. Demokracja, wolności osobiste, też. Jeśli chcesz tą wolność mieć, musisz kierować się określonymi zasadami. Które z kolei muszą dotyczyć wszystkich w takim samym stopniu. Imigrantów - na swój, ograniczony bo ograniczony, ale jednak - sposób także. Oczywiście, że mogą Cię imigranci tak drażnić, że będziesz wolał zmienić ustrój. Wtedy jednak Ty też swą wolność stracisz - swoją. Staniesz się poddanym - przedmiotem a nie podmiotem polityki. To jest cena.Katar czy UAE są bogatszy niż wiele krajów europejskich i żyje się tam wygodnie ale coś jakoś tego typu emigracji tam nie ma. Istnieje tylko zarobkową w legalnej formie. Bo za darmo to tam można najwyżej pałą w łeb dostać.
Nie bronię tu dotychczasowej polityki migracyjnej krajów zachodnich (można zresztą dyskutować czy ona była), zwracam tylko uwagę na problem.
No tak. Czepia się chłop.
Nie. Miesza tylko swe poglądy polityczne do orzeczeń. Sędzia też człowiek, może mieć swe ułomności. Ale dlatego m.in. jest instancyjność.
Odpowiedział Ci Maciej3.Czy już nasz kochany najlepszy jaki mógł się mam przytrafić rząd rozdzielił funkcję Prokuratora Generalnego od funkcji Ministra Sprawiedliwości?
Dokładnie Macieju3. I to miałem na myśli. Natomiast nie można mówić, że w jakimś społeczeństwie demokracji nie będzie na pewno.Ile lat trwało wprowadzenie demokracji w Europie. Przecież to był proces trwający ponad 100 lat.
A tu się chyba kłania myślenie kategoriami teorii spiskowych...A gadanie o arabskiej wiośnie, zrywie ludzi itd, to przypomnę już stary (prawie) dowcip z bardzo długą brodą.
Wielkie wybuchy społeczne są ZAWSZE efektem nawarstwienia krzywd, niesprawiedliwości, niezadowolenia. Dominują względy ekonomiczne (jak pisał Marks, to "byt określa świadomość") ale nie tyko. Jeśli ludziom żyje się źle - wybuchają prędzej czy później. I tu wcale nie trzeba zachęty "z zewnątrz". W mojej opinii arabska wiosna była autentycznym zrywem. To co się stało później było efektem tego, jakim były społeczeństwa w których doszło do tych wystąpień.
Każda władza ma tendencje do degenerowania się. Demokratyczna też. Ale w demokracji funkcjonuje wentyl bezpieczeństwa w postaci wolnych wyborów, wolności słowa itd. Co w dłuższej perspektywie się sprawdza (nie gwarantuje dobrych wyborów, ale gwarantuje, że ludzie dostaną co chcą - a to uspokaja społeczeństwo). W autokracjach degeneracja postępuje szybciej a jej negatywne efekty są silniejsze. Tak to działa. Więc gdy nie da się zmienić wtedy rzeczywistości "po dobroci" zmienia się ją (próbuje) siłą.
1. Ja hamburgery lubię!Jestem bardzo, ale to bardzo krytyczny wobec hambrugerów, ale skoro realnie nie możemy być niezależni, to 100x wolę zależność od USA niż od "braci ze wschodu".
2. Też wolę USA niż "braci ze wschodu". Obawiam się jednak, że na USA liczyć już absolutnie nie możemy. Ba,musimy zacząć się ich obawiać. Bo może i nie są naszymi wrogami, ale to co zaczynają robić jest obiektywnie dla nas szkodliwe.
3. Skoro nie możemy liczyć na USA, musimy zacząć liczyć na "Europę". Też mam obawy, ale jak się nie ma co się lubi... W naszym interesie jest UE możliwie najsilniejsza, najbardziej zintegrowana jak się da, najsprawniejsza, najbogatsza. Od niej zależy nasz dobrobyt i chyba zaczyna też od niej zależeć bezpieczeństwo. NATO w dotychczasowej postaci (z USA jako państwem wiodącym) przechodzi do lamusa.