Zwrot przez prawą burtę.
Moderator: nicpon
- SmokEustachy
- Posty: 4685
- Rejestracja: 2004-01-06, 14:28
- Lokalizacja: Oxenfurt
- Kontakt:
Zwrot przez prawą burtę.
Zagraj może sobie https://www.shoutoutuk.org/gamepw/story.html najsamprzód
Zwrot przez prawą burtę.
Wygląda, że Wenezuela zaczyna grzecznie robić to o co Trump równie grzecznie prosił.
https://www.money.pl/gospodarka/wenezue ... 7168a.html
https://www.money.pl/gospodarka/wenezue ... 7168a.html
Wśród ludzi człowiek dziczeje.
Waldemar Łysiak
Waldemar Łysiak
Zwrot przez prawą burtę.
No to chyba Gregski nie przeczytałeś artykułu do końca
To,że nowe władze Wenezueli pójdą na ustępstwa, to było wiadomo od początku. Najprawdopodobniej bowiem w jakiś sposób z niektórymi środowiskami Amerykanie kontaktowali się wcześniej i coś tam ustalali. Natomiast to nie musi kompletnie nic znaczyć. W artykule jest wyraźnie napisane, że kręgi gospodarcze USA uważają póki co Wenezuelę za zbyt niepewną: " Szef ExxonMobil stwierdził, że bez głębszych zmian w Wenezueli jest to skrajnie ryzykowny scenariusz" [chodzi o inwestowanie].
Nie wiem czy Trump to rozumie (w końcu jest infantylnym kretynem). Jak dla mnie Trump chciał zmienić władze na przychylne/zależne od USA i nic poza tym. Ale to wiele nie zmienia, bo nie tworzy stabilnych warunków do inwestowania. Wenezuela jest nadal państwem upadłym, zbyt niestabilnym. Należałoby przebudować samo państwo, zorganizować wybory itd. Ale Trump rozumuje chyba tak, że jak zrobi wybory i wygra antymadurowska opozycja, to może ona wcale nie być tak uległa wobec USA. Więc wolałby zostawić aktualne władze, które jednak będą mieć słabą pozycję. A wielki biznes w takich warunkach może nie chcieć inwestować. A jeśli już, to za większe zyski (ryzyko też ma swą cenę). Które jednak nie przyczynią się do stabilizacji a raczej wręcz odwrotnie.
Trump tego chyba nie rozumie. No ale co tu od kogoś takiego wymagać...
To,że nowe władze Wenezueli pójdą na ustępstwa, to było wiadomo od początku. Najprawdopodobniej bowiem w jakiś sposób z niektórymi środowiskami Amerykanie kontaktowali się wcześniej i coś tam ustalali. Natomiast to nie musi kompletnie nic znaczyć. W artykule jest wyraźnie napisane, że kręgi gospodarcze USA uważają póki co Wenezuelę za zbyt niepewną: " Szef ExxonMobil stwierdził, że bez głębszych zmian w Wenezueli jest to skrajnie ryzykowny scenariusz" [chodzi o inwestowanie].
Nie wiem czy Trump to rozumie (w końcu jest infantylnym kretynem). Jak dla mnie Trump chciał zmienić władze na przychylne/zależne od USA i nic poza tym. Ale to wiele nie zmienia, bo nie tworzy stabilnych warunków do inwestowania. Wenezuela jest nadal państwem upadłym, zbyt niestabilnym. Należałoby przebudować samo państwo, zorganizować wybory itd. Ale Trump rozumuje chyba tak, że jak zrobi wybory i wygra antymadurowska opozycja, to może ona wcale nie być tak uległa wobec USA. Więc wolałby zostawić aktualne władze, które jednak będą mieć słabą pozycję. A wielki biznes w takich warunkach może nie chcieć inwestować. A jeśli już, to za większe zyski (ryzyko też ma swą cenę). Które jednak nie przyczynią się do stabilizacji a raczej wręcz odwrotnie.
Trump tego chyba nie rozumie. No ale co tu od kogoś takiego wymagać...
Zwrot przez prawą burtę.
Czytałem i jak wcześniej napisałem, to wymaga czasu, jednak sprawy idą w kierunku oczekiwanym przez Trumpa.
Co do zmiany regime'u to nie sądzę by ktoś się spieszył. Nie po lekcji z Afganistanu i Iraku. Amerykanie wolą mieć stary, mocno przestraszony rząd w Wenezueli niż chaos.
Dodano po 1 godzinie 55 minutach 27 sekundach:
Przyznam się, że obśmiałem się jak norka!
Co do zmiany regime'u to nie sądzę by ktoś się spieszył. Nie po lekcji z Afganistanu i Iraku. Amerykanie wolą mieć stary, mocno przestraszony rząd w Wenezueli niż chaos.
Dodano po 1 godzinie 55 minutach 27 sekundach:
Natknąłem się na coś takiego:SmokEustachy pisze: Zagraj może sobie
Przyznam się, że obśmiałem się jak norka!
Wśród ludzi człowiek dziczeje.
Waldemar Łysiak
Waldemar Łysiak
Zwrot przez prawą burtę.
Dalej nie rozumiesz, jak mi się wydaje. Kierunek oczekiwany przez Trumpa to kontynuacja zamordyzmu, tyle że przychylnego USA. A to właśnie szef ExxonMobil określił jako nadmiernie ryzykowany scenariusz. Bo gość zapewne myśli (w przeciwieństwie do Trumpa) i przeczuwa problemy które z tego tytułu się pojawią. One nie pojawią się od razu. Ale infrastruktura w Wenezueli jest w takim stanie, że trzeba w nią będzie sporo zainwestować i to trochę potrwa. I gość zapewne ma świadomość tego, że gdy już zainwestuje i będzie można zacząć zbierać profity, to diabli wiedzą co znowu w Wenezueli może się zdarzyć, diabli wiedzą kto przejmie władzę i na koniec diabli wiedzą jak potraktuje amerykańskich inwestorów. A nie da się za każdym razem kolejną głowę państwa porywać... To trochę tak jak kiedyś powiedział Napoleon (nie ja, ten prawdziwyCzytałem i jak wcześniej napisałem, to wymaga czasu, jednak sprawy idą w kierunku oczekiwanym przez Trumpa.
Aby Amerykanie mieli "pociechę" z Wenezueli, to musi to być normalny, przyzwoicie zarządzany, stabilny kraj z gospodarką rynkową. Jeśli ma być stabilny, to powinien być demokratyczny (autokracja też może być stabilna, ale ma "ograniczony czas spożycia" - po przekroczeniu ta stabilność słabnie; co zresztą pokazuje i historia samej Wenezueli). A demokratyczny rząd będzie miał mniej lub bardziej ale własne zdanie na wiele rzeczy. Co akurat Trumpowi niekoniecznie musi pasować. Z autokratą dogada się lepiej. Tyle, że biznes do tej autokracji zaufania nadmiernego nie ma... No i wracamy do początku.
Skomplikowane? Dla Trumpa na pewno. I dlatego uważam go za infantylnego kretyna.
No właśnie. Ale ten "stary, mocno przestraszony rząd" nie zmieni sytuacji (realiów), które biznes uznaje za "skrajnie ryzykowny scenariusz".Amerykanie wolą mieć stary, mocno przestraszony rząd w Wenezueli niż chaos.
Zwrot przez prawą burtę.
Amerykańce mocno się sparzyli na wprowadzaniu demokracji w krajach niekompatybilnych z tym systemem. Reagują dosyć ostrożnie. Z drugiej strony ta baba powoli ale jednak zwalnia więźniów. Najwidoczniej nie chce huśtać gula Trumpowi.
Wśród ludzi człowiek dziczeje.
Waldemar Łysiak
Waldemar Łysiak
Zwrot przez prawą burtę.
Amerykańce mocno się sparzyli, bo to co robili, robili nieudolnie. I coś mi wygląda, że teraz robią tak samo.Amerykańce mocno się sparzyli na wprowadzaniu demokracji w krajach niekompatybilnych z tym systemem.
Nie można przyjść, rozkurzyć wszystko (stary reżim) a potem powiedzieć: a teraz budujemy demokrację. Bo tak się nie da. Ale można to zrobić stopniowo, małymi krokami. Wykorzystując częściowo ludzi z aparatu poprzedniego reżimu. W Wenezueli zaś chcą utrzymać to co było, ale w zależności od USA. I zważ, że kręgi biznesowa uważają takie rozwiązanie za ryzykowne. Bo wiedzą jak się to kończy - oni też mają doświadczenia. I nie sądzę, by Trump budził ich zaufanie.
Zasada jest prosta. Możesz inwestować długoterminowo tam, gdzie sytuacja jest stabilna (i oczywiście są szanse na zyski). Tam gdzie jest sytuacja niestabilna długoterminowo inwestować nie ma sensu. Można krótkoterminowo maksymalizując zyski (jeśli będą odpowiednio wysokie by pokryć ryzyko, inaczej też nie ma sensu). A po akcji Trumpa sytuacja w Wenezueli stabilna nie jest. I raczej nie będzie.
To tak samo jak z tą nieszczęsną Grenlandią. Podobno surowców jest tam w bród. Podobno... bo nikt dokładnie nie wie. Pewno coś jest, ale trzeba by było to zbadać. Co potrwa i będzie kosztowało. Wydobycie tego w tamtejszych warunkach będzie kosztować krocie. Trzeba by więc było dużo zainwestować. Tylko co będzie jak się wszystko nagle zmieni? Dlatego amerykański biznes wcale, wbrew pozorom, Grenlandii nie chce. Ona nie jest potrzebna ani przedsiębiorcom, ani wojskowym. Tylko Trumpowi by zaspokoić jego ego - facet robi kosmiczną awanturę tylko po to. I m.in. dlatego uważam go za infantylnego kretyna.