Od czego tonęły pancerniki?

Okręty Wojenne lat 1905-1945

Moderatorzy: crolick, Marmik

Awatar użytkownika
Maciej
Posty: 2035
Rejestracja: 2004-10-21, 21:40
Lokalizacja: Puszczykowo
Kontakt:

Post autor: Maciej »

Krzysiek, oni ( angole ) naprawdę chcieli go dorwać.
Strzelali ze wszystkiego co mogło mieć jakiś skutek, bo dystans był odpowiedni... Nie wiem czy można to nazwać marnotrawstwem.
Wszak ta nawała ognia zmiotła z pokładu Bismarck'a złudę potęgi...

Pozdrawiam,
Maciej
shigure
Posty: 1242
Rejestracja: 2004-01-04, 21:35
Lokalizacja: szczecin

Post autor: shigure »

Czy dystans był odpowiedni pod koniec ostrzału ?
Aby coś osiągnąć należy uzyskać stromotorowy lot pocisków a z odległości z jakiej "roztrzeliwano" Bismarcka to jak słusznie twierdzisz można było zmieść z pokładu złudę potęgi ( tak na marginesie - czemu złudę ? ).
Może zamiast strzelać ze wszystkiego co było trzeba było użyć wszystkiego co odpala torpedy ?.Druga strona to to że paliwa w zbiornikach to miano tyle co pod koniec imprezy piwa z butelkach ...
Awatar użytkownika
kris
Posty: 103
Rejestracja: 2005-04-10, 21:32
Lokalizacja: Silesia

Post autor: kris »

Niestety ta nawała ognia przede wszystkim skutecznie utrudniła kierowanie własnym ogniem. Jak wszyscy strzelali z wszystkiego to nie dało się odróżniać własnych trafień, słupów wody i korygować.
Poza tym ta nawała ognia niestety właśnie pomogła stworzyć mit superwytrzymałego Bismarcka. Tymczasem gdyby strzelał sam KGV tylko 14 ", to spokojnie trafiałby każdą salwą i zapewne zdemolowałby okręt jeszcze skuteczniej niż to miało miejsce bez zużycia tej całej masy ammo.

Ja wiem, że Brytyjczycy byli źli na Bismarcka 8) i poniosly ich emocje, co można zrozumieć, ale ktoś powinien był nad tym zpanować i wydać odpowiednie rozkazy. Pozdrawiam.
Awatar użytkownika
kris
Posty: 103
Rejestracja: 2005-04-10, 21:32
Lokalizacja: Silesia

Post autor: kris »

No właśnie, przede wszystkim torpedy. Teoria, a praktyka tym bardziej, dowodzi że zatopienie mocnego OLa samym ogniem artylerii jest b. trudne. A z takiego dystansu, ogniem płaskotorowym po prostu niemożliwe.

Za duzo wściekłości, za mało myślenia...
Awatar użytkownika
Maciej
Posty: 2035
Rejestracja: 2004-10-21, 21:40
Lokalizacja: Puszczykowo
Kontakt:

Post autor: Maciej »

Ale o co chodzi? Że za dużo wystrzelili pocisków do Bismarck'a?
Że się nie oddalili by pod "odpowiednim" kątem posyłać mu stosowne kuferki?
Że go zatopili w "kiepskim" stylu? Upss, że sam się zatopił?
Ta bitwa zapewne była dla RN po stracie Hood'a swego rodzaju "fiestą".
Zrobili to co chcieli - pokazali Readerowi gdzie czyje miesjce.

Pozdrawiam,
Maciej

P.S. "Ogień huraganowy" - coś takiego istnieje w nomenklaturze WL, i bynajmniej nie ma zabarwienia perioratywnego...
krzysiek

Post autor: krzysiek »

Chodzi o to że kończyło się paliwo, że lada moment mogło przylecieć Luftwaffe, a także co gorsza przypłynąć uboty.
Więc należało go szybko i efektywnie unieszkodliwić artylerią, a następnie wpakować dużą dawkę torped z bliska.

Nie było natomiast najmądrzejsze urządzenie chaotycznej, mało skutecznej i co najgorsze przedłużającej się strzelaniny. Pozdrawiam.
ssebitro

Post autor: ssebitro »

Panowie popatrzcie na to z drugiej strony , jakby miał strzelać tylko KGV ??? Bismarck to nie sarna tylko otoczony wilk , też potrafi ugryść !!! Ani trochę nie dziwie się anglikom. To miało być totalne zwycięstwo i zmycie hańby .
Awatar użytkownika
Maciej
Posty: 2035
Rejestracja: 2004-10-21, 21:40
Lokalizacja: Puszczykowo
Kontakt:

Post autor: Maciej »

Krzysiek,
powołując się na okoliczności, o których piszesz, stawiając "poniekąd" słuszną tezę o "nienajlepszym" lub mało skutecznym ( choć skutek osiągnięto... ) sposobie w jaki RN upolowała Bismarck'a sam odpowiadasz sobie dlaczego tak się stało - te okoliczności również miały znaczenie...
A właśnie takie "podchody" z "odpowiednim" dystansem i kolejnymi atakami torpedowymi wymagałyby ( jak sądzę :D ) więcej "zachodu" a przynajmniej dużo lepszej koordynacji. Tymczasem tu była walka z czasem, być może w... roli głównej.

Pozdrawiam,
Maciej

P.S. Każdą akcje można przeprowadzić lepiej - ale tzw. czynnik ludzki dużo łatwiej można określić post faktum...
karolk

Post autor: karolk »

wiesz Maciej, w innym temacie czepiamy się DO PMw za sierpień/wrzesień 1939 i stawiamy pytanie, gdzieś Ty chłopie był, jak byłeś potrzebny?! No a Gdzie był Tovey owego 26 maja od 8.47 do 10.22 gdy trwało marnotrawstwo amunicji? Co ten facet robił w swoim bunkrze na KGV? Czy ktoś może ma dane, jakie rozkazy ten głównodowodzący wydawał tego poranka, bo mnie sie widzi, że spał, albo telewizję oglądał (może to Onslow Buquiet?)...
Awatar użytkownika
Maciej
Posty: 2035
Rejestracja: 2004-10-21, 21:40
Lokalizacja: Puszczykowo
Kontakt:

Post autor: Maciej »

Pewnie przesiedział ten poranek w... szalupie, od zawietrznej. :P

Pozdrawiam,
Maciej
karolk

Post autor: karolk »

raczej nie, po zawietrznej był Bismarck :lol:
Awatar użytkownika
ssebitro
Posty: 138
Rejestracja: 2005-05-06, 23:46
Lokalizacja: Tychy

Post autor: ssebitro »

Karolk , w takim momencie angole najmniej przejmowali się marnotrawstwem amunicji, ten okręt miał zostać po prostu unicestwiony !!! Tak to było jak się Royal Navy nadepneło na odcisk, przypomnij sobie pogoń za eskadrą Pana Von Spee, na pytanie dlaczego ostrzeliwują okręt na neutralnych wodach terytorialnych odpowiedzieli - "Tym się zajmą politycy :P " . Więc nie czepiaj się głównodowodzącego bo nie ma o co , zresztą na pewno nie spał.
karolk

Post autor: karolk »

hmm, jesteś pewien? no to co On robił wówczas? :) wiem, herbatkę siorbał! :lol:
krzysiek

Post autor: krzysiek »

No właśnie czy ma ktoś wiarygodne źródło które podaje rozkazy jakie wydawał Tovey przez 1,5 h kanonady?
Awatar użytkownika
ssebitro
Posty: 138
Rejestracja: 2005-05-06, 23:46
Lokalizacja: Tychy

Post autor: ssebitro »

"Fireeeeeeeeeeeeeee!!!!!!!!!" :lol:
karolk

Post autor: karolk »

phi, na co ty liczysz, to wiedza dla wtajemniczonych :lol:
ODPOWIEDZ