Ta Jugosławię system polityczny rzeczywiście spoił
Jugosławia była akurat projektem czysto politycznym, z gospodarką nie mającym kompletnie nic wspólnego. Przy czym projekt ten powstał w zasadzie jeszcze przed I wojną światową.
Gdyby nie komuniści, to diabli wiedzą czy by nie przetrwał.
Chcesz się czegoś z historii nauczyć to nie wyszukuj tylko tych przykładów które potwierdzają tezę która akurat w danej chwili ci odpowiada.
Historia uczy przez przykłady. Tylko trzeba umieć je znaleźć i zinterpretować. Przy czym te przykłady najczęściej mają postać procesu. To nie jest jednostkowe wydarzenie, tylko proces.
Moim zdaniem z takimi tworami sprawa wygląda w ten sposób:.....
Nie. Z tymi "tworami" jak to nazywasz, sprawa wygląda bardzo różnie.
Najprawdopodobniejszy scenariusz negatywny dla "czystego" wspólnego rynku (nie mam tu na myśli UE) jest taki, że w momencie wystąpienia dużego kryzysu, kraje tworzące wspólny rynek zaczynają myśleć o sobie. Pod naciskiem opinii publicznej, która domaga się, by rząd "coś" zrobił by było lepiej. Nie precyzuje się czym być to "coś" ale ludzie domagają się by to zrobić. I to szybko. W ten sposób doraźne korzyści zaczynają dominować nad długofalowymi. W takiej sytuacji zazwyczaj rząd próbuje ratować własną produkcję zamykając się na konkurencyjny import - np. wprowadzając cła czy jakieś inne ograniczenia. Dotyczące także państw wchodzących w skład owego wspólnego rynku. No i rynek się sypie. Przy czym takie ruchy przynoszą tylko chwilową poprawę, bo druga strona zaczyna robić coś podobnego i wolny handel diabli biorą. Tym samym wspólnego rynku już nie ma.
Tak nas uczy historia.
Polityczna wspólnota jest w stanie temu zapobiec. Na obecnym etapie rozgrywka odbywa się nie w ramach UE tylko w poszczególnych państwach. Tam, gdzie zwyciężą siły antyunijne, dochodzi do wystąpienia z UE. Po przekroczeniu "masy krytycznej" (ale tu chodzi o państwa a nie ludzi! - podmiotem UE nie są ludzie tylko państwa!, UE bowiem państwem nie jest) wspólny rynek może się rozpaść i przestać istnieć. Jak sądzę, w przypadku UE byłoby to odpadnięcie ze wspólnoty Francji i Niemiec. Bo wokół tych dwóch państw UE została zbudowana.
Ewentualnie, jeśli siły antyunijne dojdą w kilku istotnych państwach mniej więcej w tym samym czasie, doprowadzić mogą do zmian, które szybko wspólnotę wygaszą - po prostu przestanie ona funkcjonować lub zajdzie sytuacja opisana akapit wyżej.
Inną możliwość tworzą zmiany ustrojowe wśród członków UE. Państwa wspólnoty muszą być demokratyczne, bo muszą być praworządne. Ten model praworządności musi być z grubsza wspólny dla wszystkich członków wolnego rynku.Bo rynek = konkurencja. A konkurencja rodzi spory. Na terenie całej wspólnoty sądy muszą rozstrzygać te spory w podobny sposób, według podobnych zasad. Jeśli tak nie będzie, wspólny rynek przestanie istnieć, bo tam gdzie nie ma demokracji i rządów prawa nie ma też stabilnego wolnego rynku.
Jeśli tych szaleńców nie odsunie się od władzy....
Szaleńcami są ludzie, którzy myślą podobnie do Ciebie i chcieliby UE "zreformować" w sposób o którym tu wspominałeś często (choć bardzo niespójnie - to też symptomatyczne, krytycy UE nie przedstawiają jak ma ta nowa UE wyglądać, posługując się co najwyżej ogólnikami i to dość naiwnymi).
Z resztą nigdy nie jest dobrze gdy jedna opcja polityczna rządzi zbyt długo.

A niby dlaczego? Tak często jest, ale tak być nie musi. Teraz takie stwierdzenie nie ma zastosowania. Obecnie bowiem mamy inny problem - duopol (i to nie tylko o Polskę chodzi). Nie na linii PiS - PO/KO, bo tego NIGDY nie było. Tylko na linii siły autorytarne/antyunijne - siły prodemokratyczne/prounijne. Dojście do władzy tych pierwszych, jeśli tylko ta władza będzie dostatecznie silna (np. większość konstytucyjna) może zburzyć całkowicie istniejący porządek i cofnąć nas do czasów sprzed I wojny. Z podzieloną Europą, nacjonalistycznymi konfliktami i protekcyjną polityką gospodarczą. Co w dobie dzisiejszej sprawi, że Europa stanie się skansenem. Wschodnią część prawdopodobnie zagarnie Rosja. Zachodnia część zbiednieje i stanie się polem rywalizacji USA, Chin i Rosji także (ale przede wszystkim USA i Chin). Będziemy żyć biedniej (nie w biedzie, ale nie tak dostatnio jak obecnie), mniej bezpieczniej i mniej komfortowo. To znaczy pisząc "my" mam na myśli zachodnią Europę. Bo Polska znalazłaby się pod wpływem Rosji i była przez nią kontrolowana.
UE będzie taka jaka jest, z jej wszelkimi plusami i minusami (nie ma bytów idealnych), lub jej nie będzie. A tylko skończony idiota będzie chciał jej upadku. Bo póki co,to jest jeden z najlepszych projektów jaki się udał w Europie od czasów narodzin Chrystusa.
Ktoś poniósł konsekwencje za niedopilnowanie danych medycznych 19 milionów Polaków
A wiesz, że nie poniósł? Poza tym wydaje mi się, że trudno wyciągać konsekwencje za coś, co dopiero się wydarzyło. Chyba, że chodzi ci o kozła ofiarnego a nie winnego. Choć jak sądzę, to kozioł ofiarny, szczególnie z określonej opcji politycznej, jak najbardziej by Cię zadowalał...
Tak nawiasem, to podałem link z pytaniem, czy o taką wolność mediów ci chodziło?
No i pytanie kolejne. Nawrocki się przejęzyczył z tymi nieszczęsnymi "obrońcami Monte Cassino" (nie on jeden, już o tym tu pisałem

). Czy Stanowski coś o tym wspomniał? Natomiast, gdy Nowacka się przejęzyczyła, to Stanowiski o tym wspominał czy nie? Bo mnie się wydaje, że grzmiał (zresztą, wszystkie media prawicowe) jak trąba jerychońska, ale ignoruję go więc mogę się mylić - sprostujesz? Tak nawiasem, czy normalne (nie prawicowe) media znęcają się podobnie nad Nawrockim za te Monte Cassino? Drobne złośliwości są, to oczywiste, ale chodzi mi o takie poważniejsze komentarze na serio? Więc?