Zwrot przez prawą burtę.

czyli hobby, kultura, sztuka, wścieklizna i w ogóle offtopic...

Moderator: nicpon

Napoleon
Posty: 5119
Rejestracja: 2006-04-21, 14:07
Lokalizacja: Racibórz

Zwrot przez prawą burtę.

Post autor: Napoleon »

Ale gdyby ten pierwszy nie wygrał wyborów w USA, mielibyście znacznie trudniej, bo nie byłoby tak wyraźnej "wolty" w sprawie Ukrainy, tak wyraźnej wojny z UE i PiS nie straciłby aż tyle.
Błąd w rozumowaniu. Myślisz innymi kategoriami niż ja i wielu (większość) ludzi z PO (i nie tylko). Gdyby bowiem Trump nie wygrał wyborów w USA, Europa, a więc i Polska, byłyby bezpieczniejsze. Sytuacja byłaby stabilniejsza. Ukraina miała więcej pomocy, co przekładałoby się także na bezpieczeństwo Polski. Na końcu sytuacja gospodarcza też byłaby stabilniejsza, korzystniejsza. Nie jest żadną korzyścią dla dowolnej partii to, że jakiś infantylny kretyn za oceanem udowadnia wszystkim, że jego ocena była słuszna. Ważne jest to, czy to co ten facet robi jest korzystne dla państwa. A nie jest. PiS (prawica) i owszem, jak zauważam,często myślą tak jak Ty - coś jest dla partii korzystne lub nie. Nie odnoszą jednak tego do Polski - czy jest to dla państwa korzystne czy nie jest według nich (twoim?) sprawą drugo- lub trzeciorzędną. A to jest zgubne myślenie.
On ma swoje grzechy, które go drogo będą kosztowały, ale i rządowa ekipa ma swoje. Dlatego sporemu procentowi ludzi nie będzie się chciało głosować.
Znów symetryzm z ciebie wychodzi. Grzechy jakieś ma każdy. Rzecz w tym, że grzechy PiS i aktualnej ekipy są NIEPORÓWNYWALNE. I co więcej, plany PiS są dla kraju zabójcze na dłuższa metę.
Tusk ma dobre kontakty w EU a Nawrocki za oceanem. Gdyby tylko potrafili przedłożyć interes kraju nad partyjny mogło by z tego dużo korzyści wyniknąć.
Nieprawda. Raz dlatego, ze celem Nawrockiego nie jest działanie na korzyść państwa, tylko na szkodę rządu. I raczej facet nie bierze nic innego pod uwagę.
Dwa, ponieważ Trump jest nieprzewidywalny i zmienny. To nie jest ktoś, z kim można się dogadać. Można z nim ustalić co się chce, ale za chwilę gość zmieni zdanie. Czy się to komuś podoba czy nie, na USA pod rządami Trumpa nie można liczyć. A skoro tak, to jakikolwiek "dobry kontakt" z nim nie ma żadnego znaczenia. Bo jutro stanie się coś, co sprawi, że gość się obrazi albo o takiej czy innej obietnicy zapomni. Poza tym jaki to niby "dobry kontakt" ma Nawrocki z Trumpem? Ze facet go poklepał po plecach i parę dobrych słów powiedział? Nie sądzę by Nawrocki mógł cokolwiek "zalatwić" u Trumpa. Z punktu widzenia tego ostatniego ma znaczenie niewielkie.
Czy się to komuś podoba czy nie Trump pokazał, że era dominacji USA się skończyła. To jest nadal potężne państwo, ale już nie jest wiarygodne i nie ma w nim gotowości pełnienia roli stabilizującej na świecie. Oczywiście Trump kiedyś odda władze. Ale jego wyborcy zostaną. I nawet pod rozsądnymi rządami demokratów pozostaną nieprzewidywalne - bo kiedyś jakiś zwariowany republikanin znowu może dojść do władzy. Więc ani Nawrocki nie ma przełożenia na Trumpa, ani na tego ostatniego nie należy za bardzo liczyć. Bo nie można liczyć na ludzi nieprzewidywalnych. W tej chwili nieporównanie pewniejsze jest wsparcie UE niż USA. Bo chociaż wiadomo co się po UE można spodziewać.
Co do ruskich wpływów to ciekawszy jest przypadek Giertycha. Ciekawe czy to agent czy pożyteczy idiota?
Jest jeszcze taka możliwość, ze ktoś mu gębę próbuje dorobić na siłę.
Tak nawiasem, Nawrocki to ruski agent czy "pożyteczny idiota"? A Mentzen lub Bosak? O Braunie już nawet nie wspomnę. Wszyscy ci, którzy optują za ograniczeniem lub zaprzestaniem pomocy Ukrainie, próbują podsycać polsko-ukraińskie antagonizmy, to idioci czy agenci? Myślę, że szukanie w tym kierunku dałoby lepsze rezultaty.
tom
Posty: 1027
Rejestracja: 2011-05-07, 10:52

Zwrot przez prawą burtę.

Post autor: tom »

Napoleon pisze: 2026-04-16, 23:42
Ale gdyby ten pierwszy nie wygrał wyborów w USA, mielibyście znacznie trudniej, bo nie byłoby tak wyraźnej "wolty" w sprawie Ukrainy, tak wyraźnej wojny z UE i PiS nie straciłby aż tyle.
Błąd w rozumowaniu. Myślisz innymi kategoriami niż ja i wielu (większość) ludzi z PO. Gdyby bowiem Trump nie wygrał wyborów w USA, Europa, a więc i Polska, byłyby bezpieczniejsze. Sytuacja byłaby stabilniejsza. Ukraina miała więcej pomocy, co przekładałoby się także na bezpieczeństwo Polski. Na końcu sytuacja gospodarcza też byłaby stabilniejsza, korzystniejsza.
Ano właśnie. Gdyby tak pozostało jak za czasów Bidena, znaczna część wyborców dalej byłaby przekonana, że to co mówi PiS o USA (pewnym partnerze) ma sens, jak było jeszcze w okresie prezydentury Dudy. Nie chciałem jeszcze za czasów wyborów w USA, by wygrał Trump, ale stało się jak się stało. PiS zachowywał się tak, jakby nic się nie zmieniło, a zmieniło się zasadniczo - w kwestii naszego bezpieczeństwa i całej Europy. Dlatego notowania partii Kaczyńskiego zleciały na łeb w dół, bo dla ludzi - ich słowa o USA stały się niewiarygodne. Wiedzą, że Trump wystawi nas do wiatru, kiedy przyjdzie mu ochota.
No ale wyborcy też nie są naiwni - wiedzą, że na tej sytuacji elity w Brukseli mogą teraz skorzystać, na bazie koniecznego "zwarcia szeregów". Sam "zdradziłeś" fakt, że marzy im się Imperium, takie jak Stany, ale kosztem tego może być to, że poszczególne kraje UE staną się landami o suwerenności mocno ograniczonej. To był zresztą cel zaplanowany już bardzo dawno - oglądałem kiedyś film, gdy jedna ze znawczyń polityki europejskiej to wyraźnie podkreśliła - i to było na długo przed tym, co Trump w polityce światowej teraz narobił. A ten artykuł o działaniach politycznych naszego premiera (którego treść cwanie na razie pomijasz) tylko w tym przekonaniu utwierdza.
Awatar użytkownika
Maciej3
Posty: 4979
Rejestracja: 2008-05-16, 11:36

Zwrot przez prawą burtę.

Post autor: Maciej3 »

Gdyby bowiem Trump nie wygrał wyborów w USA, Europa, a więc i Polska, byłyby bezpieczniejsze.
na krótką metę tak. Ale na dłuższą?
Ani zajęcie Krymu ani wojna w 2022 nie przekonała "zachodniej Europy" do zbrojeń. Reakcja mędrców na wszelkie napomnienia o zbrojeniach był śmiech.
Przyszedł trampek i zbrojenia ruszyły jak cholera.
Na dłuższą metę to znacznie lepsze niż liczenie na USA.
Trochę to na zasadzie jak w jednym miejscu (mniejsza gdzie) pewien dyrektor uzyskał niemożliwe - doprowadził do tego że wszystkie 17 czy tam 19 związków zawodowych mówiło jednym głosem. Pierwszy raz w historii.
Co prawda mówiło, żeby go wywalić, ale sukces to sukces :D
Historia jest najlepszą nauczycielką życia, bo
Jeszcze nigdy, nikogo, niczego nie nauczyła.
ODPOWIEDZ