Zwrot przez prawą burtę.

czyli hobby, kultura, sztuka, wścieklizna i w ogóle offtopic...

Moderator: nicpon

Awatar użytkownika
Marmik
Posty: 5122
Rejestracja: 2006-04-30, 23:49
Lokalizacja: Puck

Zwrot przez prawą burtę.

Post autor: Marmik »

Dobra Zmiana pisze: Marmik, tylko "od strony naukowej"? Nie udawaj, że wiara lub niewiara nie odbijają się na "naukowości".
Nauka jest punktem wyjścia. Nie wiem, czy ci naukowcy, którzy ustalili jak wyglądają kwestie związane ze światem ożywionym i trwaniem gatunków kierowali się wiara czy niewiarą, ale finalnie nadal są tu wyjątkowo zgodni. Mi to naprawdę wszystko jedno czy np. badaniem sekwencji kodonów zajmował się ktoś z Indii, Francji, Brazylii, Chin, czy z Australii i w co wierzył. Naprawdę nie mam pojęcia jak wiara odbijała się na ich badaniach... ale są jakie są.
Dobra Zmiana pisze: Jak komuś wynik nie pasuje do światopoglądu, to ten wynik albo zignoruje albo zafałszuje.
No tak się składa, że biologiczne podstawy życia niezależnie od poglądu tych co to badali i nadal badają są akceptowane przez świat nauki i stanowią punkt wyjścia, a nie przystanek pośredni. Dlatego właśnie od niego trzeba wyjść. No i masz rację... gdy komuś przedkładającemu światopogląd ponad naukę ten punkt wyjścia nie pasuje do światopoglądu to albo go ignoruje, albo próbuje zafałszować. Na forum są na to dobitne przykłady.
Dobra Zmiana pisze: A biologia to nie matematyka.
Oczywiście, że nie. Niemniej przynajmniej w Polsce oficjalnie są to dyscypliny zaklasyfikowane do tej samej dziedziny (dziedzina nauk ścisłych i przyrodniczych). Jak najbardziej zgadzam się, że można jeszcze sporo odkryć i być może niektóre teorie w jakiś sposób zrewidować, ale problem polega na tym, że OBECNIE jest tak jak napisałem już wielokrotnie, tyle że gdy to komuś nie pasuje do światopoglądu to albo ignoruje, albo próbuje zafałszować. Może w przyszłości coś się zmieni, ale patrząc na pewne ogólne ramy to nie wydaje mi się, by akurat w tej kwestii była na to jakakolwiek szansa. Po prostu to są podstawy. Niemniej jeśli za mojego życia odkrycia coś tu drastycznie zmienią to nie będę z tym walczył jak niektórzy ze stanem dzisiejszym (a ten ma już co najmniej 70-lat badań spójnych co meritum ze spostrzeżeniami sprzed 150 lat).
Dobra Zmiana pisze: A ja jestem zwolennikiem kary śmierci w przypadku najcięższych zbrodni.
No i super. Pewnie jesteś w większości, ale dziwnym trafem ani w Polsce, ani w całej UE tego jakoś nie próbuje się zmienić prawa i przywrócić takiej kary śmierci. No tośmy przedstawili sobie swoje zdania na ten temat. Może drobna różnica jest taka, że ja Twojego nie obśmiewam.
Dobra Zmiana pisze: Nie "czym różnią", tylko "czym mogą się różnić".
Może przypomnę od czego się zaczęło, a zaczęło się od argumentu, że w Czech w ramach aborcji zabija się przede wszystkim istoty ludzkie z niechcianych ciąż. Moje pytanie było o to czy te "niechciane istoty" (takie rozwijające się w ramach niechcianych ciąż, gdy na na ich zakończenie najczęściej decydują się "kobiety mające już dwójkę albo więcej dzieci") różnią się czymś morfologicznie od takich chcianych i jak to rozpoznać.
Dobra Zmiana pisze: Zupełnie niedawno przeczytałem, że "Upadek patriarchatu nie będzie łagodnym omdleniem". Nie bronisz wcale życia, bronisz tysiącletniej uzurpacji, zniewolenia i uprzedmiotowienia kobiet. Coś się dzieje, w coraz szybszym tempie, nie nadążasz.
No cóż... przeczytałem Twoją opinię i jedyne co mogę o niej napisać, że jest Twoja. Jedyne co mogę dodać to swoją, że stoję na straży prawa do życia... niezalenie od tego jak bardzo nie będziesz mógł w to uwierzyć. Nie zmierzam Cię przekonywać, bo kwestie tego w co wierzysz Ty, czy ktokolwiek inny, nie podlegają rzeczowej argumentacji.
To co dla innych jest brzegiem morza, dla marynarza jest brzegiem lądu.
Napoleon
Posty: 4999
Rejestracja: 2006-04-21, 14:07
Lokalizacja: Racibórz

Zwrot przez prawą burtę.

Post autor: Napoleon »

Nie chciałbym tu na nowo rozpętywać dyskusji dot. aborcji, ale chciałbym zwrócić uwagę na jedną kwestię. Mianowicie, że w temacie nie chodzi o pojęcie życia jako takiego tylko człowieczeństwa. Już wcześniej o tym rozmawialiśmy. Życiem jest też roślina, bakteria, zwierzę. Człowiek też jest życiem, ale tylko człowiek jest człowiekiem. Pozostaje pytanie kiedy człowiek staje się człowiekiem? A na to pytanie nauka nie da odpowiedzi. Bo nie jest tego w stanie stwierdzić.
Reprezentujesz Marmik stanowisko, że każda istota/życie, które może stać się człowiekiem należy za człowieka uznać. Ale nie wszyscy takie stanowisko reprezentują - tak jest bez względu na to czy Ci się to podoba czy nie. I tych, którzy nie myślą tak jak Ty, nie przekonasz do tego zmuszając ich siłą. Według mnie optymalnym rozwiązaniem jest pozostawienie wyboru ludziom. Co jest dopuszczalne z każdego punktu widzenia - w końcu mamy wolną wolę, decydujmy (istniejącemu ładowi takie decyzje, bez względu na to jakie by nie były, nie zagrażają - nie mają na niego wpływu; więc z czysto funkcjonalnego punktu widzenia takie rozwiązanie jest możliwe; co więcej, ład szybciej może naruszyć zmuszanie ludzi do przyjęcie twego stanowiska bo to oznacza zastosowanie przymusu w sytuacji kontrowersyjnej). W grę wchodzi tu wyłącznie moralność, ta zaś jest funkcją wiary. I w tym momencie nauka nie ma nam kompletnie nic do powiedzenia.

To trochę tak jak z wiarą w Boga. Nauka nie odpowie nam czy Bóg istnieje czy nie. To tylko kwestia wiary. Przy czym wierzący jesteśmy wszyscy - jedni wierzą, że Bóg istnieje, inni że nie istnieje. Dowodów nie będą mieli ani jedni ani drudzy. Tu mamy analogiczną sytuację - nauka nie odpowie nam kiedy stajemy się ludźmi. To kwestia wiary.
Awatar użytkownika
SmokEustachy
Posty: 4679
Rejestracja: 2004-01-06, 14:28
Lokalizacja: Oxenfurt
Kontakt:

Zwrot przez prawą burtę.

Post autor: SmokEustachy »

Tylko Eliza Michalik stanęła na wysokości zadania i nawypisywała, że trzeba wywalić USA z NATO a przyjąć Chiny. A gdzie reszta się pytam? Gdzie szpece od prorosyjskości Trumpa i proputinowości? Jak interpretuja wjazd do Wenezueli i zajęcie dwóch tankowców w duchu proputinizmu? Otóż biadolą. Że jak można, że prawo międzynarodowe, że Grenlandia. Otóż trzeba ich zmusić do dialektycznego wygibasa, w duchu którego Putin się cieszy. Żeby nie mogli schować niewygodnego wątku.


https://x.com/WolnoscO/status/2008551717869391894?s=20

Tymczasem Trump okazał, że może i umie, jest to konkretny kontratak w toczącym się konflikcie z Chinami. Najbardziej podejrzana w akcji sklepania towarzysza jest ta nowa prezydentessa, która będzie głośno kłapać jedno (żeby Manduro uwolnić), a robić drugie. Pisowce tego nie będą rozumieć bo oni uważają, że polityka to głosne mówienie tego, co się chce i głośne mówienie tego, czego się nie chce. A takie wciskanie ściemy i robienie swojego jest dla nich niepojęte. W każdym razie wojna się toczy i Chińczycy mogą się czuć skonfundowani.

A tu macie kryteria prorosyjskości. Trzeba dopisać tylko Gonzaleza:

https://www.tumblr.com/smok-eks/8037662 ... -atakowali

Na Tumbirze kufnia.

PS: czy ów Wielomski coś napisał na ten temat, czy tylko audycje są. Nie chce mi się słuchać jego audycji a przeczytałbym biadolenie.
Napoleon
Posty: 4999
Rejestracja: 2006-04-21, 14:07
Lokalizacja: Racibórz

Zwrot przez prawą burtę.

Post autor: Napoleon »

Tymczasem Trump okazał, że może i umie, jest to konkretny kontratak w toczącym się konflikcie z Chinami.
Fakt, pokazał, że "może i umie", ale jak na razie nie do końca wiadomo co. Uwięzienie Maduro to krok efektowny, ale tylko krok. Co dalej - nie wiadomo.
Maduro to drań, którego nie ma co żałować. Ale... 1) Diabli wiedzą czy oskarżenia przeciw niemu kierowane są prawdziwe. A co, jeśli nie? 2) Porwanie Maduro nie rozstrzyga kto będzie rządził Wenezuelą. A rządzić ktoś powinien by nie było chaosu. 3) Ruch Trumpa burzy pewien porządek. Dla nas jest to rzecz zdecydowanie niekorzystna. Udało się nam obalić komunę i zbudować dobre, całkiem sprawne i bogate państwo praktycznie od zera (prawie). Osiągnęliśmy ogromny sukces. Głównie dlatego, że na świecie obowiązywały pewne zasady - działano według pewnych wartości. To, że od pewnego czasu Putin chce to zmienić - nie nowina. Że Chiny też by przyłożyły do tego ręki - można się spodziewać. Ale teraz zrobili to Amerykanie. A to już dla nas powód do niepokoju. Bo możemy stracić to co z takim trudem zbudowaliśmy.
Chińczycy mogą się czuć skonfundowani
Niekoniecznie. Bo Trump wprowadza reguły gry, które dla Chińczyków nie są takie złe.
Poza tym Trump burzy pewien porządek światowy. Gdy zaś porządek jest burzony, następuje chaos. Na chaosie mało kto zyskuje, najmniej ci słabsi (choć niekoniecznie słabi) gracze, tacy jak my. Dla mnie akcja Trumpa nie jest powodem do radości. Gościa uważam za infantylnego kretyna, któremu udał się ruch taktyczny, ale przy okazji namieszał w wymiarze strategicznym i diabli wiedzą co z tego wyjdzie.
ODPOWIEDZ