Nie widzałem by w programie było zwiedzanie. Okręty są elementem oprawy sobotniej promocji oficerskiej. Nie dam sobie głowy uciąć, że nie zostana udostepnione, ale wątpię.polsteam pisze:tylko brać udział w... / asystować przy tych uroczystościach, które będa na Błyskawicy czy po to także by się udostępnić do zwiedzania ?...
Święto MW
To co dla innych jest brzegiem morza, dla marynarza jest brzegiem lądu.
Jutro Święto Wojska Polskiego. Wiele garnizonów "błękitnych" czy "zielonych" z tej okazji po uroczystościach oficjalnych udostępnia społeczeństwu kontakt ze sprzętem, z mundurem itd.
A w MW RP rutynowo - msza św. i złożenie wiązanek. Na całej długości polskiego wybrzeża (z małym wyjątkiem w Dziwnowie)...
http://mw.mil.pl/index.php?vhost=www&ak ... 050&limes=

A w MW RP rutynowo - msza św. i złożenie wiązanek. Na całej długości polskiego wybrzeża (z małym wyjątkiem w Dziwnowie)...
http://mw.mil.pl/index.php?vhost=www&ak ... 050&limes=

Za dzień, za dwa, za noc, za trzy choć nie dziś...
Za noc, za dzień doczekasz się, wstanie świt...
Za noc, za dzień doczekasz się, wstanie świt...
Nie to żebym chciał kogokolwiek usprawiedliwiać, bo i nie ma za co, ale weźcie też pod uwagę, że święto wojska wypada niemal w samym środku "sezonu ogórkowego". Przy dzisiejszej mizerii kadrowej i fakcie, że nadal są do wykonania zadania inne niż reprezentacyjne, czasami naprawdę ciężko jest zorganizować coś z rozmachem. Nie twierdzę, że się nie da, bo dla chcącego nic trudnego. Niemniej, uważam, że należy pamiętać, iż pole manewru jest bardziej ograniczone niż w czerwcu. Być może stąd wynika dysonans pomiędzy jednymi a drugimi obchodami w 8.FOW, która - co dowiedziono - jest chlubnym wyjątkiem w całej tej mizerii.
Tak czy owak, macie Panowie rację, że MW strzela sobie w stopę. Obawiam się, że w obecnej konfiguracji chocholi taniec będzie trwał.
Tak czy owak, macie Panowie rację, że MW strzela sobie w stopę. Obawiam się, że w obecnej konfiguracji chocholi taniec będzie trwał.
To co dla innych jest brzegiem morza, dla marynarza jest brzegiem lądu.
No właśnie. Dlatego każda, nawet najmniejsza, inicjatywa, natychmiast znajdzie nieproporcjonalnie duże odbicie w ŚMP (= środkach masowego przekazu). Choćby tylko udostępnienie kilku okrętów dla publiki.Marmik pisze:Nie to żebym chciał kogokolwiek usprawiedliwiać, bo i nie ma za co, ale weźcie też pod uwagę, że święto wojska wypada niemal w samym środku "sezonu ogórkowego" ...
Nie żebym był złośliwy ale to chyba jedyne co pozostało naszej MW... Modlitwa...Wicher pisze: A w MW RP rutynowo - msza św. i złożenie wiązanek. Na całej długości polskiego wybrzeża (z małym wyjątkiem w Dziwnowie)...
http://mw.mil.pl/index.php?vhost=www&ak ... 050&limes=

Chciałbym w to wierzyć, ale doświadczenie nauczyło mnie, że aby zająć czas antenowy lub szpaltę trzeba czegoś więcej niż udostępnienia kilku okrętów do zwiedzania. I ponownie napisze, że nieumiejętność promocji MW odbija się także na braku takiego przekazu. Inna sprawa, że media wolą tematy bardziej "drapieżne" (zresztą wychodzą naprzeciw potrzebom czytelników/widzów/słuchaczy).Marek T pisze:No właśnie. Dlatego każda, nawet najmniejsza, inicjatywa, natychmiast znajdzie nieproporcjonalnie duże odbicie w ŚMP (= środkach masowego przekazu).
Wszystko da się zrobić, ale naprawdę trzeba dać ludowi porządne (i kompleksowe) demo. Nie ma nic gorszego niż pasywne funkcjonowanie w świadomości społecznej.
Wydaje mi się, że społeczeństwo, politycy itp już oswoili się z myślą, że w MW sytuacja jest dramatyczna. Oswoili się też z myślą, że floty może nie być.Gunar925 pisze:Nie żebym był złośliwy ale to chyba jedyne co pozostało naszej MW... Modlitwa...
Wnioski nasuwają się same. W ciągu kilku lat MW zmaleje o połowę i będzie się dorzynać to co jeszcze jest. Nic nowego się nie pojawi.
Jest jeszcze opcja, że poczucie wstydu na arenie międzynarodowej wymusi podjęcie decyzji o wzięciu czegoś w miarę nowego z demobilu, ale na tym koniec. Szykują nam się problemy z wydolnością systemu emerytalnego, nadal nierozwiązane są kwestie poważnych zmian w systemie opieki zdrowotnej i całościowego systemu finansowego państwa. Wszystkie powyższe generować będą więcej zainteresowania (wojen i wojenek polityków) niż fakt istnienia lub nieistnienia MW.
Co w takim wypadku da się zrobić?
Jeśli w jakikolwiek sposób udałoby się uzyskać bezwzględną gwarancję stałego finansowania MW z budżetu MON (a to nie tak oczywiste) to należałoby przemodelować flotę na miarę możliwości. O zgrozo, zwróćcie uwagę, że pisze na miarę możliwości, a nie potrzeb, ale tak to już jest.
Nie będę już zanudzał farmazonami o wspólnych częściach zbiorów możliwości i potrzeb.
MW jak i całe siły morskie państwa czekają aż ktoś się zainteresuje ich racjonalnym wykorzystaniem i sprzężeniem w jeden system bezpieczeństwa. Mam na myśli system na miarę XXI wieku. Wszak dekada już na boku.
Wszystko jest dobrze póki jest dobrze, jak będzie niedobrze to będzie niedobrze. Brzmi to kretyńsko, ale mądry Polak po szkodzie.
To co dla innych jest brzegiem morza, dla marynarza jest brzegiem lądu.
Celnie Gunar...Marmik pisze:Wydaje mi się, że społeczeństwo, politycy itp już oswoili się z myślą, że w MW sytuacja jest dramatyczna. Oswoili się też z myślą, że floty może nie być. ...Gunar925 pisze:Nie żebym był złośliwy ale to chyba jedyne co pozostało naszej MW... Modlitwa...
Nie Marmiku społeczeństwo nie oswoiło się rzekłbym raczej, że społeczeństwo nawet nie wie że mamy jakąś flote...
lecela niye aka ohinni mahel mitawa cante
W przeciwieństwie do II RP sprawy morza dla polityków III RP nie mają żadnego znaczenia. Osoby od których zależy podejmowanie decyzji w sprawach obronności postawiły na ,,wycieczki zagraniczne”. Tak jest prościej i zdecydowanie taniej. Niewielkimi nakładami można podtrzymywać wizję wiarygodnego i wiernego sojusznika. W swojej naiwności politycy sądzą, ze takie ,,kupowanie” bezpieczeństwa jest wystarczające i w razie ,,W” całe NATO w ramach wdzięczności zjawi się na naszym podwórku z ciężkim sprzętem i da w nos każdemu kto podniesie na nas rękę… O naiwności. W naszej historii mamy niejeden przykład tego jak to wyszliśmy na sojuszach.
W takich okolicznościach nie ma szans na utrzymywanie nowoczesnej marynarki wojennej. Ona po prostu nie pasuje do tej koncepcji. Do polityków nie dociera, że marynarka wojenna to nie tylko istotny element obronny ale również prestiż państwa. Mnie osobiście jest przykro z takiego obrotu sprawy ale osoby odpowiedzialne powinny ponieść surową karę za taki stan rzeczy. Siły zbrojne są gwarantem niepodległości państwa. Zaniedbywanie ich to działanie na szkodę tego państwa i narodu. Po 1989 r. zapanował entuzjazm a niektórzy nawet twierdzili, że skończyła się historia.. Minęło 21 lat od tego momentu i już się w świecie nie mówi o skończonej historii. Ona zdążyła przez ten czas napisać nowe karty i nie wiadomo co jeszcze do nich dopisze.
Na marginesie dodam, że marynarka wojenna mogłaby o wiele bezpieczniej realizować nasze zobowiązania sojusznicze. Przynajmniej nikt by nie zginął w tych konfliktach w które się wpakowaliśmy, a zespół nowoczesnych okrętów na pewno byłby cennym wsparciem nawet dla US Navy…
W takich okolicznościach nie ma szans na utrzymywanie nowoczesnej marynarki wojennej. Ona po prostu nie pasuje do tej koncepcji. Do polityków nie dociera, że marynarka wojenna to nie tylko istotny element obronny ale również prestiż państwa. Mnie osobiście jest przykro z takiego obrotu sprawy ale osoby odpowiedzialne powinny ponieść surową karę za taki stan rzeczy. Siły zbrojne są gwarantem niepodległości państwa. Zaniedbywanie ich to działanie na szkodę tego państwa i narodu. Po 1989 r. zapanował entuzjazm a niektórzy nawet twierdzili, że skończyła się historia.. Minęło 21 lat od tego momentu i już się w świecie nie mówi o skończonej historii. Ona zdążyła przez ten czas napisać nowe karty i nie wiadomo co jeszcze do nich dopisze.
Na marginesie dodam, że marynarka wojenna mogłaby o wiele bezpieczniej realizować nasze zobowiązania sojusznicze. Przynajmniej nikt by nie zginął w tych konfliktach w które się wpakowaliśmy, a zespół nowoczesnych okrętów na pewno byłby cennym wsparciem nawet dla US Navy…
A moje wieloletni doświadczenie nauczyło mnie, że nawet oferując tę szpaltę masz wielkie problemy w uzyskaniu wiarygodnych informacji z MON. Od wielu lat w MON działa zasada, iż najlepiej nic nie powiedzieć/przekazać itd. A najlepiej powiedzieć, iż to informacja niejawna. Czy mam dać przykłady ? Już wielokrotnie przekazywałem do MON swoje przeświadczenie, że tą metodą strzelają sobie w stopę. Ale obecnie w MON ważniejsze są inne sprawy niż zdolność operacyjna, uzbrojenie ...Marmik pisze:Chciałbym w to wierzyć, ale doświadczenie nauczyło mnie, że aby zająć czas antenowy lub szpaltę trzeba czegoś więcej niż udostępnienia kilku okrętów do zwiedzania.
Jarku, zapewne masz na myśli szpaltę w piśmie tematycznym. Ja w bardziej ogólnym.
Oczywiście zgodzę się z Tobą co do sraczki na punkcie ochrony tajemnicy. Przykładami nie musisz sypać, częściowo je znam
. Mógłbym do nich dołożyć tuziny innych.
Nie zmienia to postaci rzeczy, że aby dotrzeć do nie-hobbystów trzeba naprawdę czegoś więcej, niż to co wspomniałem.
Napisałem kiedyś tekst (a raczej fragment, zarzucony później z uwagi na "zrezygnowanie") pośrednio odwołujący sie nieco do sumień marynarzy (więc celownay w PM) i skłaniający do zrobienia rozrachunku. Proszę jednak nie zapominać, że wojsko jak każda instytucja jest wypadkową tego z czym mamy do czynienia w przypadku ogółu społeczeństwa. Są elementy słabsze i elementy silniejsze. Najgorzej jak w kluczowym dla PR sektorze nie dzieje się dobrze. A że tak jest to chyba nikt nie ma watpliwości.
Z drugiej strony należy pamiętać, że MW nie istnieje sama dla siebie i to podatnik jak i wybrani przez niego reprezentanci powinii być zainteresowani funkcjonowaniem sił zbrojnych nie na zasadnie orkiestr i defilad, lecz w konkretnym celu w jakim siły zbrojne się tworzy. Oczywiście, nie zmienia to postaci rzeczy, że troska o korzystny wizerunek dostarczy więcej pożytku, niż tylko poparcie społeczne.
Oczywiście zgodzę się z Tobą co do sraczki na punkcie ochrony tajemnicy. Przykładami nie musisz sypać, częściowo je znam

Nie zmienia to postaci rzeczy, że aby dotrzeć do nie-hobbystów trzeba naprawdę czegoś więcej, niż to co wspomniałem.
Napisałem kiedyś tekst (a raczej fragment, zarzucony później z uwagi na "zrezygnowanie") pośrednio odwołujący sie nieco do sumień marynarzy (więc celownay w PM) i skłaniający do zrobienia rozrachunku. Proszę jednak nie zapominać, że wojsko jak każda instytucja jest wypadkową tego z czym mamy do czynienia w przypadku ogółu społeczeństwa. Są elementy słabsze i elementy silniejsze. Najgorzej jak w kluczowym dla PR sektorze nie dzieje się dobrze. A że tak jest to chyba nikt nie ma watpliwości.
Z drugiej strony należy pamiętać, że MW nie istnieje sama dla siebie i to podatnik jak i wybrani przez niego reprezentanci powinii być zainteresowani funkcjonowaniem sił zbrojnych nie na zasadnie orkiestr i defilad, lecz w konkretnym celu w jakim siły zbrojne się tworzy. Oczywiście, nie zmienia to postaci rzeczy, że troska o korzystny wizerunek dostarczy więcej pożytku, niż tylko poparcie społeczne.
To co dla innych jest brzegiem morza, dla marynarza jest brzegiem lądu.
Zobaczcie na to
http://www.militaryphotos.net/forums/sh ... -Days-2008
więcej "atrakcji" niż u nas przez 10 lat. Flota też większa, ale jakoś musi wytłumaczyć obywatelom po co jest i przyciągnąć rekrutów.
Pamiętam parę lat temu na DDAY HELL było stanowisko MW. Dwa stoły parę ulotek i tym zachęcali do wstąpienia do MW.
Wracając do tematu, to gdyby działało Muzeum MW to tam mogłaby się rozwijać szeroko rozumiana "indoktrynacja marynistyczna".
http://www.militaryphotos.net/forums/sh ... -Days-2008
więcej "atrakcji" niż u nas przez 10 lat. Flota też większa, ale jakoś musi wytłumaczyć obywatelom po co jest i przyciągnąć rekrutów.
Pamiętam parę lat temu na DDAY HELL było stanowisko MW. Dwa stoły parę ulotek i tym zachęcali do wstąpienia do MW.
Wracając do tematu, to gdyby działało Muzeum MW to tam mogłaby się rozwijać szeroko rozumiana "indoktrynacja marynistyczna".
W niedzielę z okazji święta Wojska Polslkiego w TVP (coś koło popołudnia)leciał krótki film o naszyc siłach zbrojnych. Slogany o obronności okraszony pokazywanym sprzętem. Pokazano F-16, Mi-17, Rosomaka (Twardego chyba też) i .... krążownik typu Ticonderoga w morzu. Tak więc społeczeństwo już wie, że mamy też i marynarkę wojenną....
Odnoszę wrażene, że u polityków to i w 2 i w 3 RP wielkiego znaczenia marynarka to nie miała. Raczej w drugiej była grupa oficerów w dowództwie marynarki której chciało się i udało przeforsować zbudowanie czegoś pływajacego jak tylko nadarzyła się ku temu okazja, ale też dbali o przyszłe kadry i opinię w społeczeństwie wydając modele własnych okretów, czy wymyślano piosenki o flocie. Dzisiejsza marynarka podobnie zreszta jak reszta wojska zajmuje się głównie koncelebrowaniem mszy, stawianiem "pomników" jedynie słusznym zasłużonym czy laurek przełożonym i trzymaniu się stołków. Opinia społeczna im zwisa.Gunar925 pisze:W przeciwieństwie do II RP sprawy morza dla polityków III RP nie mają żadnego znaczenia....
Sojusz jak każda umowa musi nieść korzyści dla obu stron, na historię też bym się zbytnio nie powoływał, bo nie tyle źle na nich wyszliśmy co niekoniecznie nasze oczekiwania były tym samym co oferował sojusznik,Gunar925 pisze: Osoby od których zależy podejmowanie decyzji w sprawach obronności postawiły na ,,wycieczki zagraniczne”. Tak jest prościej i zdecydowanie taniej. Niewielkimi nakładami można podtrzymywać wizję wiarygodnego i wiernego sojusznika. W swojej naiwności politycy sądzą, ze takie ,,kupowanie” bezpieczeństwa jest wystarczające i w razie ,,W” całe NATO w ramach wdzięczności zjawi się na naszym podwórku z ciężkim sprzętem i da w nos każdemu kto podniesie na nas rękę… O naiwności. W naszej historii mamy niejeden przykład tego jak to wyszliśmy na sojuszach.
Raczj sadzę, że nic nie pasuje do czegoś czego nie ma, nasi politycy jedyne co mają to koncepcję jak dorwać się do stołków na kolejna kadencję, wymienić limuzyny i wyremontować gabinety i tylko to ich interesuje czemu się z drugiej strony nie dziwę bo wiekszość społeczeństwa zachowuje się tak jakby to media za nich myślały i nagle każdy staje się specem od katastof lotniczych choć samolotu na oczy nie widział, czy oceniania jaki to f16 przestarzały... sensacja dnia staje się to czy doda zalożyła różowe czy niebieskie gacie.Gunar925 pisze: W takich okolicznościach nie ma szans na utrzymywanie nowoczesnej marynarki wojennej. Ona po prostu nie pasuje do tej koncepcji.
Jakikolwiek prestiż do nich dociera w ogóle? Przecież to tylko walka o koryto :/Gunar925 pisze: Do polityków nie dociera, że marynarka wojenna to nie tylko istotny element obronny ale również prestiż państwa.
Gdzieś słyszałem taki dowcip, że kolejne wybory po 89 co raz bardziej przypominają wybieranie sobie żony w burdelu...Gunar925 pisze: Mnie osobiście jest przykro z takiego obrotu sprawy ale osoby odpowiedzialne powinny ponieść surową karę za taki stan rzeczy. Siły zbrojne są gwarantem niepodległości państwa. Zaniedbywanie ich to działanie na szkodę tego państwa i narodu.
Mogła by tylko o czym pisała by prasa? "Czwarta tura i nikt nie zginął" Nie było by kogo oskarżać o brak patriotyzmu, o wysłanie nie takiej broni itd.... chcesz polityków pozbawić wszelkich kart przetargowych?Gunar925 pisze:Na marginesie dodam, że marynarka wojenna mogłaby o wiele bezpieczniej realizować nasze zobowiązania sojusznicze. Przynajmniej nikt by nie zginął w tych konfliktach w które się wpakowaliśmy, a zespół nowoczesnych okrętów na pewno byłby cennym wsparciem nawet dla US Navy…
lecela niye aka ohinni mahel mitawa cante