Strona 1 z 2
Washington - usterki radarów?
: 2010-11-07, 16:33
autor: Halsey
Radary pancernika Washington w nocnej bitwie pod Guadalcanalem 14/15 listopada 1942 nie działały do końca poprawnie. Podczas ostrzału krążownika Sendai radary FC i radar SG Washingtona "zgubiły" cel. Podczas ostrzału pancernika Kirishima okazało się, że radary FC, które wcześniej były w stanie obserwować upadki pocisków wystrzeliwanych do Sendai, zdolność tę nagle utraciły.
Dlaczego tak się działo?
Richard Frank, autor książki Guadalcanal. The Definitive Account of the Landmark Battle, przyczyn spadku osiągów amerykańskich radarów upatruje we wstrząsach spowodowanych ogniem własnej artylerii, które powodowały rozstrojenie nadajników i odbiorników radiolokatorów.
Nasuwają się tu skojarzenia z kilkoma innymi (mniej lub bardziej znanymi) przypadkami odmawiania przez radary posłuszeństwa:
- dziobowy radar Bismarcka po kilku salwach do krążownika Norfolk;
- radary artyleryjskie pancernika Massachusetts i krążownika Tuscaloosa w bitwie pod Casablanką;
- radar artyleryjski pancernika Duke of York w bitwie z Scharnhorstem;
- radar krążownika Ajax w nocnym starciu z włoskimi torpedowcami i niszczycielami.
W każdym z tych przypadków* przyczyną usterek radaru były wystrzały własnych dział.
Czy coś podobnego (rzecz jasna, w mniejszym stopniu dotkliwego) nie przydarzyło się aby Washingtonowi pod Guadalcanalem?
Zapraszam do dyskusji.
* O Ajaxie podaję za książką Wojna na Morzu Śródziemnym Bernarda Irelanda. Gwoli rzetelności należy jednak dodać, iż istnieje też wersja, że to włoskie pociski uszkodziły radiolokator tego okrętu.
: 2010-11-11, 10:37
autor: Halsey
Widzę, że temat nikogo niestety nie zainteresował.

Przyszło mi więc do głowy, że może warto zmienić nieco jego profil:
czy ktoś zna jeszcze jakieś inne przykłady usterek radarów, których przyczyną była własna artyleria okrętu?
Ja pozwolę sobie dodać awarię radaru SG krążownika
Honolulu podczas bitwy pod Tassafaronga.
: 2010-11-14, 15:32
autor: jogi balboa
Widzę, że temat nikogo niestety nie zainteresował.
Wiesz, to raczej nie jest kwestia braku zainteresowania.
Jedyne co mi jeszcze przychodzi do głowy, to wadliwie funkcjonujący radar jednego z pary
Scharnhorst, Gneisenau w potyczce z Renownem u wybrzeży Norwegii – tylko że trudno powiedzieć jaka była tego przyczyna poza ogólnie powtarzaną opinią że FUMO 22 generalnie był wrażliwy na działanie wody morskiej, ogólnie warunków atmosferycznych i wstrząsów.
Zresztą pewną wskazówką może być też to, że jeden z radarów
North Carolina 
odmówił posłuszeństwa w wyniku wstrząsu po jego storpedowaniu.
: 2010-11-14, 17:13
autor: MiKo
Wydaje mi się, że nawet ciężko byłoby znaleźć biwę, w której radary nie odniosły mniejszych lub większych usterek od wstrząsów wystrzałów własnej artylerii.
: 2010-11-14, 19:37
autor: cochise
No właśnie przeczytałem artykuł o Jervis bayu i tam też Niemcom na Scheerze radar siadł po kilku strzałach. Swoją drogą to oni tych radarów nie testowali pod kątem zachowania się w czasie prowadzenia ognia?
: 2010-11-14, 20:56
autor: Maciej3
Może i testowali, ale w sumie co można było zrobić?
Lampy nie lubią potrząsania, a w elektronice radarów były.
Anteny z wieloma wystającymi drobnymi elementami nie lubią podmuchów a nie można ich było niczym osłonić, bo niby jak?
Można wymieniać długo.
W efekcie była alternatywa - albo mieć sprzęt co pozwoli na początku uzyskać odpowiednie namiary a potem może się rozleci, a może nie, albo nie mieć tego sprzętu i nie mieć tych wczesnych namiarów....
A tak swoją drogą to ciekawy jestem czy jakiś współczesny radar długo by pochodził pod ogniem własnej ciężkiej artylerii.
Jakoś wątpię.
Może i dałoby się go uodpornić, ale ponieważ takiej artylerii jakoś nie ma to i odporności nie nabierają, bo po co?
: 2010-11-14, 21:30
autor: cochise
Nie tyle chodziło mi o to by coś z tym zrobić. Może źle zrozumiałem, ale z przytoczonych tu przykładów odnoszę wrażenie, że było to jakimś zaskoczeniem, a skoro zdawano sobie z tego sprawę to chyba nie powinno?
: 2010-11-14, 21:39
autor: Maciej3
było to jakimś zaskoczeniem, a skoro zdawano sobie z tego sprawę to chyba nie powinno?
Chyba jednak nie zaskoczeniem. Na pewno bardzo przykrą niespodzianką, ale mimo wszystko nie zaskoczeniem. Tak to przynajmniej ja odbieram.
Ale na pewno było bardzo niemiłe jak w kulminacyjnym momencie radary odmawiają posłuszeństwa. A ( jak to twierdzą niektórzy ) w swoim czasie niektórzy tak się przyzwyczaili do radarów ( mimo ich kapryśności ), że po ich awarii w nocy głupieli i nie byli w stanie zrobić praktycznie nic.
A niezależnie od tego czy się spodziewasz awarii czy nie, to jak ona następuje to jest to mocno irytujące. I ślady tej ( delikatnie mówiąc ) irytacji to można znaleźć w wielu miejscach...
: 2010-11-16, 10:35
autor: Halsey
cochise pisze:No właśnie przeczytałem artykuł o Jervis bayu i tam też Niemcom na Scheerze radar siadł po kilku strzałach.
Rzeczywiście, można to też znaleźć w ksiażce
Pancerni korsarze Kriegsmarine Rafała Kaczmarka (niedawno ją kupiłem i dopiero czeka na przeczytanie od deski do deski). A tak swoją drogą, to stoi tam również, że radar
Duke of York uszkodziły pobliskie wybuchy pocisków
Scharnhorsta (nie pamiętam teraz, czy odłamki, czy podmuchy).
Wie ktoś może, jak to dokładnie z DoY było? Ja o "samouszkodzeniu" podałem za ksiażką
Konwoje arktyczne 1941-1945 Richarda Woodmana.
: 2010-11-24, 00:31
autor: Adaś
Wibracje spowodowane odpaleniami własnych, ciężkich dział powodowały awarie i uszkodzenia nie tylko sprzętu radarowego. Podczas desantu na Tarawę pancernik Maryland miał ogromne kłopoty ze swoim sprzętem łączności. A był jednostką flagową zespołu desantowego. Co m.in. zaowocowało decyzją o budowie wyspecjalizowanych jednostek sztabowych tak, aby uwolnić ciężkie okręty od roli pływających stanowisk dowodzenia.
: 2010-12-01, 23:20
autor: jogi balboa
Zdaje się że też 27 maja 1941 King George V miał problem ze swoim radarem 284 w końcowej fazie bitwy.
: 2010-12-02, 10:10
autor: Halsey
Maciej3 pisze:Może i testowali, ale w sumie co można było zrobić?
Coś chyba jednak można było.
Czytam właśnie książkę Crenshawa o Tassafaronga i tam jest wzmianka, że na wstrząsy i wibracje (im bardzie długotrwałe, tym gorzej) wrażliwe były szczególnie wcześnie instalowane radary SG (jak na wspomnianym wcześniej
Honolulu). Natomiast już radary SG na krążownikach
New Orleans i
Minneapolis okazały się odporniejsze. Mimo storpedowania tych okrętów, na
New Orleans radar SG w ogóle nie przestał działać, a na
Minneapolis szybko udało się przywrócić go do życia.
Szczegółów technicznych tych zabezpieczeń antywstrząsowych u Crenshawa nie zauważyłem - w cytowanym przezeń raporcie CinCPac-a są one wspomniane ogólnie, jako
efficient antishock measures prescribed by the Fleet Maintenance Office, U.S. Pacific Fleet. W każdym bądź razie wynika z tego, że chłopaki Nimitza widzieli problem i starali mu się (jak widać - skutecznie) zaradzić...
Odnośnie jeszcze
Honolulu - ten jego radar nie tyle "zgasł", co właśnie spadła jego wydajność. Nie wykrywał japońskich jednostek, teoretycznie będących w jego zasięgu.
: 2010-12-10, 18:32
autor: Fereby
Istnieje też inne objaśnienie - nastawienie dalocelownika radiolokacyjnego na niewłasciwy cel. Przy tak niewielkim dystansie stosowano korektę kątową nastaw w oparciu o dalmierz optyczny, a odległościową w oparciu o radiolokator. Pierwsze salwy Washingtona została ulokowane w kwadracie w którym znajdował się cel, co oznacza iż miejsca ich upadku częściowo zlały się z odbiciem radiolokacyjnym celu, więc mogły zostać przeoczone.
Potem ogień przerwano, a w tym czasie okręty zespołu Kondo przemieściły się. Wymagało to ponownego ustawienia stożka przeszukiwania radaru artyleryjskiego na Kirshimę (zwłaszcza że cel miał być rzekomo już zatopiony). Istniała więc możliwość popełnienia błędu polegającego na ustawieniu go na inną jednostkę z zespołu Kondo. W rezultacie dalmierz optyczny celowałby we właściwy cel, a radiolokacyjny nie, czego efektem byłaby poprawna nastawa kąta wież, a błędna kąta podniesienia - fakt, iż po wznowieniu ognia pierwsza salwa upadła nazbyt daleko, może to potwierdzać (choć wcale nie musi). W rezultacie takiego ustawienia, salwy uderzałyby też w wodę poza stożkiem przeszukiwania radaru artyleryjskiego, więc wyrzucane przez nie fontanny wody nie byłyby widoczne na jego ekranie.
Zgodnie z procedurą, weryfikacja nastawienia radaru artyleryjskiego na właściwe echo radiolokacyjne, należała do obsługi radaru kontroli nawodnej. Jednak, jak możemy wyczytać choćby we Flisowskim, jeszcze przed otwarciem ognia do Kirshimy, na ekranie tegoż radaru trudno było coś jednoznacznie wywnioskować. Sytuacja ta nie uległa najpewniej zbytniej poprawie w chwili wznowienia ognia - niewykluczone więc, że obsługa radaru SG nie była w stanie ustalić jednoznacznie, czy echo na ich ekranie jest tą samą jednostką, do której celuje dalmierz optyczny, zidentyfikować odbić będących wynikiem upadku salw, względnie - ze względu na zbyt małą rozdzielczość (za Halseyem podaję, że operator radaru SG stwierdził upadek pocisków w bezpośredniej bliskości Sendai, choć tak nie było) nie była w stanie dostrzec że salwy upadają w kwadracie bliższym innej jednostce, niż ta w którą celuje radar artyleryjski.
Reasumując, problemy z ustaleniem miejsca upadku pocisków przez radar artyleryjski, nie musiały wynikać z usterek samego urządzenia, a mogły być też spowodowane błędami obsług obu radarów.
Fereby
: 2010-12-23, 08:55
autor: Halsey
Być może nie ma sensu odnosić się do czegokolwiek, co pisze Fereby, skoro "Afera Mischy" jasno pokazała, do czego jest on zdolny. Ale - z okazji zbliżających się Świąt - niech tam...
Fereby pisze:Istniała więc możliwość popełnienia błędu polegającego na ustawieniu go na inną jednostkę z zespołu Kondo. W rezultacie dalmierz optyczny celowałby we właściwy cel, a radiolokacyjny nie, czego efektem byłaby poprawna nastawa kąta wież, a błędna kąta podniesienia - fakt, iż po wznowieniu ognia pierwsza salwa upadła nazbyt daleko, może to potwierdzać (choć wcale nie musi).
Dlaczego
nie:
Nie ma możliwości uchwycenia przez radar ogniowy jednostki za
Kirishimą, ponieważ w chwili wznowienia ognia przez
Washingtona (godz. 00.04/01.04) żadnej jednostki tam nie było. Okręty Kondo szły w szyku torowym, który
Kirishima zamykała. Z punktu widzenia
Washingtona wszystkie one znajdowały się
w prawo od
Kirishimy.
Możliwość zaproponowana przez Fereby'ego zaistniała dopiero minutę później, o 00.05/01.05, gdy
Atago i
Takao faktycznie znalazły się na przedłużeniu linii prostej między
Washingtonem a
Kirishimą. Ale w tym wypadku minuta robi dużą różnicę.
Sam pomysł ciekawy (hipoteza wpływu obecności pobliskich jednostek japońskich na nierejestrowanie upadków pocisków przez radar artyleryjski jest wysuwana już w raporcie
Washingtona), ale widzę tutaj (tradycyjnie) od zarąbania spekulacji w rodzaju: "najpewniej", "niewykluczone", "może to potwierdzać (choć wcale nie musi"). A to nie budzi zaufania, skoro wiemy, jakie fantazje potrafi snuć Fereby.
Mimo wszystko mam jednak nadzieję, że poda on źródła tego, co napisał, i na ich podstawie to uzasadni.
: 2011-01-05, 20:28
autor: Fereby
Halsey pisze:Być może nie ma sensu odnosić się do czegokolwiek, co pisze Fereby, skoro "Afera Mischy" jasno pokazała, do czego jest on zdolny. Ale - z okazji zbliżających się Świąt - niech tam...
Do zaproponowania przeprosin osobie, która notorycznie łamała regulamin forum, pozwalając sobie nawet na ataki na moderatorów?
Fereby pisze:Istniała więc możliwość popełnienia błędu polegającego na ustawieniu go na inną jednostkę z zespołu Kondo. W rezultacie dalmierz optyczny celowałby we właściwy cel, a radiolokacyjny nie, czego efektem byłaby poprawna nastawa kąta wież, a błędna kąta podniesienia - fakt, iż po wznowieniu ognia pierwsza salwa upadła nazbyt daleko, może to potwierdzać (choć wcale nie musi).
Dlaczego
nie:
Nie ma możliwości uchwycenia przez radar ogniowy jednostki za
Kirishimą, ponieważ w chwili wznowienia ognia przez
Washingtona (godz. 00.04/01.04) żadnej jednostki tam nie było. Okręty Kondo szły w szyku torowym, który
Kirishima zamykała. Z punktu widzenia
Washingtona wszystkie one znajdowały się
w prawo od
Kirishimy.
Nie wiemy tego - Japończycy znali swoją pozycję z mniejszą dokładnoscią niż kilometr (tyle przepływa okręt na 30 węzłach w ciągu minuty), podobnie Amerykanie, co więcej mogły wystąpić niedokładności w ustaleniu czasu, któryś okręt mógł wyjść wcześniej z szyku, co zostało z jakiś względów pominięte. Jeśli wziąc pod uwagę rozdzielczość radaru artyleryjskiego, okazuje się, że istnieje wiele niedokładności, które mogły się nałożyć na siebie.
Fereby
: 2011-01-28, 17:09
autor: Halsey
Dwa interesujące fakty.
1 maja 1942
King George V staranował i zatopił niszczyciel
Punjabi. Eksplodujące bomby głębinowe tonącego niszczyciela spowodowały uszkodzenia na
Washingtonie. Od wstrząsu wysiadły m.in. systemy kierowania ogniem oraz
radar.
Oraz nieprzesądzający sprawy, niemniej ciekawy fragment raportu
Washingtona po bitwie pod Guadalcanalem:
