Niszczyciele podczas II WŚ

Okręty Wojenne lat 1905-1945

Moderatorzy: crolick, Marmik

Awatar użytkownika
Nala
Posty: 650
Rejestracja: 2004-04-14, 16:13
Lokalizacja: Gdynia / Polska
Kontakt:

Post autor: Nala »

MiKo pisze:No mnie to w pamięci utkwiło że jak u-booty dorwały sie do amerykańców pod Północną Afryką to niszczyciele USN były raczej zwierzyną :D
Jaki typ niszczycieli i w ktorym roku ? Bo tu dyskusja byla o 1945...
Hej, det borde en ande i en flaska hos mej.
Kom hem med mej, jag har en ande som väntar pa dej.
Här bor en ande som väntar pa dej, det bor en ande hos mej.
Awatar użytkownika
Nala
Posty: 650
Rejestracja: 2004-04-14, 16:13
Lokalizacja: Gdynia / Polska
Kontakt:

Post autor: Nala »

shigure pisze:... czy aż tak wielki wybór ?
Przecież U-Bootów na Atlantyku nie bywało nigdy w takiej ilośći jaką karmi się dzieci w szkołach ...
ponadto o nieba łatwiej zatopić ( nawet posiadając amerykański sprzęt wykrywania o.p ) japoński okręt podwodny niż U-Boota - biorę tu pod uwagę nie tylko wyszkolenie załogi ale i sam okręt.
Nie porównujmy działań na Atlantyku z Pacyfikiem , bo jak słusznie zauważył Nala wielkość nie ta oraz charakter działań odmienny ...
Gdyby England miał odnieść taki sukces na Atlantyku - myślę iż przy sporej dawce szczęścia miałby straszne problemy aby w przeciągu dwóch miesięcy nie tygodni "ubić" choćby dwa U-Booty.
"Przykladowy Dywizjon niszczycieli Royal Navy takze duzo napsocil w ochronie konwoju, ale... " Nala - wybacz ale o co chodzi w tym zadaniu ?
Zdanie bylo proste - chodzi o to, ze wielokrotnie eskorty konwojow odnosily pewne sukcesy w walce z U-Bootami zatapiajac wiele z nich, ratujac tym samym konwoje od calkowitej zaglady. Amerykanie nie mogli sie tym na Pacyfiku popisac chocby dlatego, ze nie bylo tam Wilczych Stad, akwen znacznie wiekszy i do tego zespoly flot chodzace z bardzo duza predkoscia marszowa (kolo 16 wezlow).
Hej, det borde en ande i en flaska hos mej.
Kom hem med mej, jag har en ande som väntar pa dej.
Här bor en ande som väntar pa dej, det bor en ande hos mej.
MiKo
Admin FOW
Posty: 4050
Rejestracja: 2004-01-07, 09:02

Post autor: MiKo »

eee.... dyskusja była o niszczycielach zdaje się, typy były różne Gleaves, Benson, a kiedy to przecież napisałem ;)
Zulu Gula

Post autor: Zulu Gula »

Nala pisze:
mcwatt pisze:No ale przecież USS England zatopił sześć JAPOŃSKICH op na Pacyfiku właśnie...
Sorry, cos mi sie powalilo z postem. Wcielo mi zdanie.
Mialo byc tak:

Nie watpie. Sukces niewatpliwy. Przykladowy Dywizjon niszczycieli Royal Navy takze duzo napsocil w ochronie konwoju, ale... Mial na Atlantyku wybor. a w dodatku Atlantyk przy Pacyfiku to sadzawka.
:o :o :o

Jaka sadzawka, Padre Kerownikeiro?

Bez przesady, konwoje mięszy Europą i Stanami szły północą i letko nie było, o czym świadczy niepzystotowanie np. niszczycieli starego typu V/W do żeglugi na takich akwenach.

No i niemieccy podwodnicy mieli po jakimś czasie wypracowaną taktykę.
A Japończycy specjalnie sie za żeglugę nie brali.
Awatar użytkownika
Nala
Posty: 650
Rejestracja: 2004-04-14, 16:13
Lokalizacja: Gdynia / Polska
Kontakt:

Post autor: Nala »

Zulu Gula pisze:
Nala pisze:
mcwatt pisze:No ale przecież USS England zatopił sześć JAPOŃSKICH op na Pacyfiku właśnie...
Sorry, cos mi sie powalilo z postem. Wcielo mi zdanie.
Mialo byc tak:

Nie watpie. Sukces niewatpliwy. Przykladowy Dywizjon niszczycieli Royal Navy takze duzo napsocil w ochronie konwoju, ale... Mial na Atlantyku wybor. a w dodatku Atlantyk przy Pacyfiku to sadzawka.
:o :o :o

Jaka sadzawka, Padre Kerownikeiro?

Bez przesady, konwoje mięszy Europą i Stanami szły północą i letko nie było, o czym świadczy niepzystotowanie np. niszczycieli starego typu V/W do żeglugi na takich akwenach.

No i niemieccy podwodnicy mieli po jakimś czasie wypracowaną taktykę.
A Japończycy specjalnie sie za żeglugę nie brali.
Sadzawka. Przeczytaj sobie w PWN jaka jest powierzchnia Pacyfiku w porownaniu do Atlantyku :-D Nie rozumiesz tez widac roznicy taktyki i klopotow z patrolowaniem tak rozleglych akwenow.
Hej, det borde en ande i en flaska hos mej.
Kom hem med mej, jag har en ande som väntar pa dej.
Här bor en ande som väntar pa dej, det bor en ande hos mej.
Awatar użytkownika
Nala
Posty: 650
Rejestracja: 2004-04-14, 16:13
Lokalizacja: Gdynia / Polska
Kontakt:

Post autor: Nala »

MiKo pisze:eee.... dyskusja była o niszczycielach zdaje się, typy były różne Gleaves, Benson, a kiedy to przecież napisałem ;)
No ja w kazdym razie caly czas pije do roku 1945 i Allena wobec Akizuki...
Hej, det borde en ande i en flaska hos mej.
Kom hem med mej, jag har en ande som väntar pa dej.
Här bor en ande som väntar pa dej, det bor en ande hos mej.
Zulu Gula

Post autor: Zulu Gula »

Nala pisze:
Zulu Gula pisze:
Nala pisze:
Sorry, cos mi sie powalilo z postem. Wcielo mi zdanie.
Mialo byc tak:

Nie watpie. Sukces niewatpliwy. Przykladowy Dywizjon niszczycieli Royal Navy takze duzo napsocil w ochronie konwoju, ale... Mial na Atlantyku wybor. a w dodatku Atlantyk przy Pacyfiku to sadzawka.
:o :o :o

Jaka sadzawka, Padre Kerownikeiro?

Bez przesady, konwoje mięszy Europą i Stanami szły północą i letko nie było, o czym świadczy niepzystotowanie np. niszczycieli starego typu V/W do żeglugi na takich akwenach.

No i niemieccy podwodnicy mieli po jakimś czasie wypracowaną taktykę.
A Japończycy specjalnie sie za żeglugę nie brali.
Sadzawka. Przeczytaj sobie w PWN jaka jest powierzchnia Pacyfiku w porownaniu do Atlantyku :-D Nie rozumiesz tez widac roznicy taktyki i klopotow z patrolowaniem tak rozleglych akwenow.
Zanim zaczniesz wypominać mi, że czegos nie rozumiem, poczytaj o warunkach pogodowych na płn. Atlantyku.
Wystarczy "Okręt" Buchheima czy "Okrutne morze" Monsarrata.
Dodam, że jeden pływał na eskortowcach i op, drugi na eskortowcach i dobrze wiedzieli, o czym piszą.

Kogo Ty chciałes szukać na tym Pacyfiku?

Moby Dicka?

Nie pisz tylko, że amerykańskie grupy poszukiwawczo uderzeniowe przeczesywały cały Pacyfik, a japońscy podwodnicy byli tak groźni dla żeglugi (jakiej zresztą żeglugi?) jak niemieccy, lub chociażby amerykańscy.

Jak się patrzy na ilośc zatopień podwodników japońskich i amerykańskich, ma się wrażenie, że Japońcy nie wiedzieli, do czego służy OP.
Awatar użytkownika
Nala
Posty: 650
Rejestracja: 2004-04-14, 16:13
Lokalizacja: Gdynia / Polska
Kontakt:

Post autor: Nala »

Zulu Gula pisze:
Nala pisze:
Zulu Gula pisze:
:o :o :o

Jaka sadzawka, Padre Kerownikeiro?

Bez przesady, konwoje mięszy Europą i Stanami szły północą i letko nie było, o czym świadczy niepzystotowanie np. niszczycieli starego typu V/W do żeglugi na takich akwenach.

No i niemieccy podwodnicy mieli po jakimś czasie wypracowaną taktykę.
A Japończycy specjalnie sie za żeglugę nie brali.
Sadzawka. Przeczytaj sobie w PWN jaka jest powierzchnia Pacyfiku w porownaniu do Atlantyku :-D Nie rozumiesz tez widac roznicy taktyki i klopotow z patrolowaniem tak rozleglych akwenow.
Zanim zaczniesz wypominać mi, że czegos nie rozumiem, poczytaj o warunkach pogodowych na płn. Atlantyku.
Wystarczy "Okręt" Buchheima czy "Okrutne morze" Monsarrata.
Dodam, że jeden pływał na eskortowcach i op, drugi na eskortowcach i dobrze wiedzieli, o czym piszą.

Kogo Ty chciałes szukać na tym Pacyfiku?

Moby Dicka?

Nie pisz tylko, że amerykańskie grupy poszukiwawczo uderzeniowe przeczesywały cały Pacyfik, a japońscy podwodnicy byli tak groźni dla żeglugi (jakiej zresztą żeglugi?) jak niemieccy, lub chociażby amerykańscy.

Jak się patrzy na ilośc zatopień podwodników japońskich i amerykańskich, ma się wrażenie, że Japońcy nie wiedzieli, do czego służy OP.
Sadzawka - to slowa amerykanskich admiralow i nawet zwyklych oficerow. Chyba ze jestes od nich madrzejszy, albo ja zcegos nie wiem i Pacyfik sie nagle 2 x zmniejszyl...
Na Pacyfiku takze masz pelen przekroj pogodowy. Wiesz jak bylo fajnie na wodach Alaski ?
A jedna... Japonska zegluge unicestwily wlasnie Amerykanskie OP.

Co miales na mysli zadajac pytanie "jakiej zeglugi" ? Uwazasz, ze nie bylo zadnej czy tez twierdzisz ze nie bylo zadnej gdyz nic o niej nie wiesz ? :-o
Hej, det borde en ande i en flaska hos mej.
Kom hem med mej, jag har en ande som väntar pa dej.
Här bor en ande som väntar pa dej, det bor en ande hos mej.
shigure
Posty: 1242
Rejestracja: 2004-01-04, 21:35
Lokalizacja: szczecin

Post autor: shigure »

Zdanie bylo proste - chodzi o to, ze wielokrotnie eskorty konwojow odnosily pewne sukcesy w walce z U-Bootami zatapiajac wiele z nich, ratujac tym samym konwoje od calkowitej zaglady. Amerykanie nie mogli sie tym na Pacyfiku popisac chocby dlatego, ze nie bylo tam Wilczych Stad, akwen znacznie wiekszy i do tego zespoly flot chodzace z bardzo duza predkoscia marszowa (kolo 16 wezlow).

Wypadki kiedy konwojom groziła całkowita zagłada była bardzo sporadyczne i miały miejsce w okresie kiedy eskorta dopiero raczkowała.
U-Booty były w stanie "uszczknąć" co nieco z konwoju ale żeby doprpwadzić do jego całkowitego zniszczenia ...
Natomiast okres kiedy "polowały" grupy poszukujące złożone z niszczycieli i Brytyjczycy mogli sobie na nie pozwolić - wtedy wilcze stada to było niemal wspomnienie i namiastka czegoś co tak naprawdę nie istniało nigdy ...
shigure
Posty: 1242
Rejestracja: 2004-01-04, 21:35
Lokalizacja: szczecin

Post autor: shigure »

... co do użycia japońskich okretów podwodnych to przyznać tzreba iż Japończycy dali wybitnie "ciała" ...
Czasami odnosze wrażenie iż sami niezbyt zdawali sobie sprawę do jakich celów i gdzie użyć swoich o.p.- a szkoda ponieważ odniosły wiele sukcesów
shigure
Posty: 1242
Rejestracja: 2004-01-04, 21:35
Lokalizacja: szczecin

Post autor: shigure »

... co do użycia japońskich okretów podwodnych to przyznać tzreba iż Japończycy dali wybitnie "ciała" ...
Czasami odnosze wrażenie iż sami niezbyt zdawali sobie sprawę do jakich celów i gdzie użyć swoich o.p.- a szkoda ponieważ odniosły wiele sukcesów
Zulu Gula

Post autor: Zulu Gula »

Sadzawka - to slowa amerykanskich admiralow i nawet zwyklych oficerow. Chyba ze jestes od nich madrzejszy, albo ja zcegos nie wiem i Pacyfik sie nagle 2 x zmniejszyl...
Na Pacyfiku takze masz pelen przekroj pogodowy. Wiesz jak bylo fajnie na wodach Alaski ?
A jedna... Japonska zegluge unicestwily wlasnie Amerykanskie OP.

Co miales na mysli zadajac pytanie "jakiej zeglugi" ? Uwazasz, ze nie bylo zadnej czy tez twierdzisz ze nie bylo zadnej gdyz nic o niej nie wiesz ?
Dziwnym, trafem Brytyjczycy i alianci pływający po północnym Atlantyku mieli trochę inne zdanie.
Niemcy też jakoś inaczej do tego podchodzili.

Amerykom się zawsze wydaje, że mają większy gabaryt, niż w rzeczywistości.

Żegluga na pacyfiku to trochę inna sprawa niz na Atlantyku.
Awatar użytkownika
mcwatt
Posty: 929
Rejestracja: 2004-01-16, 09:32
Lokalizacja: St Helens

Post autor: mcwatt »

Blair pisze że Amerykanie mieli tak rozpracowane szyfry japońskie, że ruchy japońskich op były dokładnie monitorowane (pomagała w tym także niezwykła "gadatliwość" japońskich podwodniaków) - po prostu statki alianckie omijały miejsca ich rejonów operacyjnych... Oczywiście pewne wątpliwości co do powyższego budzi tu niezła skutecznośc japońskich op w walce z amerykańskimi okrętami wojennymi...
Dla mnie wygląda to trochę tak że japońskie dowództwo nie rozpatrywało użycia op do walki z żeglugą (chociaż na oc. indyjskim trochę potopiły statków), raczej jako dalekie rozpoznanie i zwalczanie okrętów wojennych, czy jakieś zadania specjalne (podpalanie lasów w Stanach, ewakuacje garnizonów). W każdym razie nie zanotowały większych sukcesów w zwalczaniu floty handlowej na Pacyfiku...
shigure
Posty: 1242
Rejestracja: 2004-01-04, 21:35
Lokalizacja: szczecin

Post autor: shigure »

... nie sądzę aby to rozpracowanie szyfrów coś pomogło - zawiniło tu jak mówisz złe planowanie i wykorzystanie okrętów podwodnych przez samych Japończyków ...
Nawet jako dalekie rozpoznanie aż takich sukcesów nie odnotowano aby można było mówić iż "nasze okręty podwodne ... "
Bo masz rację mcwatt - sukcesów w atakach nie brakło , gdyby tak jeszcze lepsza ich organizacja
dom

Post autor: dom »

japsom na amerykanów wystarczyły by niszczyciele typu akizuki

tyle że nie dwanaście a co najmniej 300 sztuk

:D

domek
Awatar użytkownika
karol
Posty: 4355
Rejestracja: 2004-01-05, 12:52

Post autor: karol »

coś w tym jest nala, istotnie czytałem w barbarzyńskim o wizytacjach angielskich w Argentii, a tam znajdował się amerykański ośrodek doskonalenia broni przeciwpodwodnej, ale te wizytacje były przed wejściem USA do wojny Europejskiej, na przełomie 1940/1941. Uczestniczył w tych konsultacjach komodore Walter, angielski as nad asy.
Użytkownik nieaktywny, ale gadatliwy.
ODPOWIEDZ