: 2007-05-04, 15:13
Ale przykładowo, pomiędzy grudniem 41, a Midway nie bardzo było wiadomo, gdzie jest Kido Butai- zespół mógł być wszędzie- toć zmontowanie takiego zespołu z atrap i posłanie go gdzieś mogłoby narobić dobrego szumu w wywiadzie floty USA. W sam raz do ataku z zaskoczenia.MiKo pisze:Z mojego punktu widzenia jest to kompletnie niepraktyczne - t.j. mamidła włączane do składu zespołu podczas prawdziwej bitwy. Ze względu choćby na prędkość, trudności w manewrowaniu (nieprzeszkolona załogoa), komunikacji (brak odpowiedniego wyposażenia), uzbrojeniu (czy jednostki osłony prawdziwych lotniskowców miałyby bronić mamidła?) itd. Na koniec migłoby sie okazać, że przypadkowo nieprzyjaciel i tak zaatakował prawdziwy lotniskowiec i wszystko na nic.
Mamidła europejskie nie miały za zadanie "walczyć", tylko wprowadzać w błąd nieprzyjacielski wywiad.
Masz rację, że prawdziwy lotniskowiec też do bezpiecznych nie należy i można się spierać, co szybciej pójdzie na dno. Piszac o moralnym aspekcie miałem na myśli, iż marynarze ginący na lotniskowcu - walczą. Ludzie ginący na mamidle są tylko i wyłącznie "mięsem armatnim"