jakby niechcący zapominając, że wyłudzenie pieniędzy jest chyba jeszcze karalne. Nie wspominając o zatrudnieniu gówniarza bez niezbędnych kompetencji.
1. Wyłudzenie jest karalne, ale nie masz zielonego pojęcia czy do wyłudzenia doszło. Zarobki gościa są szokujące, ale takie mogą być zarobki lekarzy. Pisałem już, że w naszym szpitali mamy gościa, który zarobił około miliona (średnio 80 tys. miesięcznie). Nie dodałem, że u nas facet pracuje RAZ w tygodniu. A oprócz tego pracuje też w innych szpitalach. Więc jeżeli wyciągnie ze 3 miliony rocznie, to ja nie byłbym zaskoczony.
Aby było jasne, w przeciwieństwie do tego młodzieńca z Warszawy to jest wysokiej klasy specjalista. Tyle, że tu też mamy patologię. Bo procedury, które gość wykonuje, są wysoko wyceniane. Gość więc dużo dla szpitala zarabia (nie sam! ma współpracowników) i ma z tego "procent". Tyle, że taki pacjent po wykonaniu tej skomplikowanej i wysoko wycenianej procedury, potrzebuje dalszego leczenia, rehabilitacji itd. I tu jest klops, bo te procedury wyceniane są nisko - zbyt nisko. Aktualny system nie wycenia leczenia przypadku całościowo. W efekcie wysokospecjalistyczne szpitale mają kasy jak lodu (nawet za dużo - to też źle bo np. podbijają wynagrodzenia, mają bowiem z czego podbijać) a te "normalne" (np. szpitale powiatowe) mają ewidentnie za mało. A to do nich trafiają później pacjenci po wykonaniu tych wysokospecjalistycznych i drogich procedur! To też jest chore. Więc można mówić, że specjalista powinien zarobić, ale warto przy tym pamiętać, że specjalista nie jest sam! I on robi tylko część leczenia.
2. Ów młodzieniec pełnił na SOR funkcję kierowniczą. Do czego specjalizacja nie jest potrzebna. Funkcje kierownicze w ośrodkach zdrowia nie muszą pełnić lekarze (w naszym np. dyrektor to "cywil"). Co więcej, startował w konkursie i z tego co słyszałem to wygrał, bo był jedyny. Czemu się nie dziwię, bo to nie jest łatwy kawałek chleba. Był lekarzem, więc brał też dyżury. Dużo, bo tak można. Czy było tu coś nie tak - sprawdzi prokuratura. Ale w mojej opinii, połączenie funkcji szefa SOR z funkcją lekarza i dyżurami mogło mu dać naprawdę bardzo wysokie zarobki. Może coś nagiął, na pewno jechał po bandzie, ale może też być i tak, że zarobił lega artis.
Kierujesz się uprzedzeniami Gregski. Na dodatek politycznymi - w dziedzinie służby zdrowia. Zresztą, cała ta "afera" to efekt uprzedzeń i chęci dołożenia "tym drugim" bez względu na to czy się ma rację czy nie. Zauważ też, że staram Ci odpowiadać merytorycznie. Wszystko co piszę ma uzasadnienie. Nic nie wybielam - piszę jak jest, bo mam pewną wiedzę na ten temat. I z całą odpowiedzialnością twierdzę, że to co się dzieje w tej sprawie to sztuczna nagonka. Nie wykluczam jakichś nadużyć, ale nawet gdyby były (czego wykluczyć też nie można), to są przejaskrawiane.
Drugi cios to oczywiście wina PiS-owskiej legislacji z 2022 roku której KOryciarze nie potrafili naprostować przez niemal trzy lata mimo, że szli do wyborów z hasłem reformy służby zdrowia na ustach.
Po pierwsze, to nie przypominam sobie by to było hasło, z którym ktoś szedł na ustach do wyborów. KO popełniła ewidentny błąd wizerunkowy podnosząc owe "100 konkretów", bo wiadomo było z góry, że większości nie zrobi. Raz, bo jest tego za dużo (zawsze czegoś się nie zrobi - nawet jedną rzecz druga strona będzie wypominać), dwa, bo jest koalicja (wiadomo było od początku, że nowy rząd, jeśli powstanie, to będzie koalicyjny), trzy, bo nie ma się swego prezydenta. Błąd polegał na tym, że pewne rzeczy przesuwano z nadzieją, że ten "własny" prezydent będzie. Co było dość naiwne, bo analizując poglądy Polaków, to osób o przekonaniach prawicowych jest jednak więcej niż tych z centrum czy z lewa. A prezydent jest tylko jeden - w drugiej turze zawsze w tej sytuacji szanse kandydata z prawej będą nieco większe. No, ale stało się.
KAŻDA próba głębszych reform musi być wykonywana przez ustawę. Czy prezydent były gotów takową ustawę, która ewidentnie zmienia to co zrobił PiS, podpisać?
Choć zgodzę się, że należałoby takie projekty składać (jak w sprawie kryptowalut). Ze świadomością, że nie zostaną podpisane. Ale to tylko moje zdanie. Tak czy inaczej niczego by to nie zmieniło.
Oczywisty partyjny nepotyzm...
Gdy się sprawuje władzę, to współpracowników szuka się wśród tych, do których ma się zaufanie. Czyli raczej nie wśród przeciwników politycznych. Tym bardziej z naszej prawicy. Co to oznacza okazać im zaufanie to już u nas w poprzedniej kadencji przerabialiśmy...
Plucie na zwłoki.

Po pierwsze, dlaczego to ma być "wał"? Wydaje mi się, że pod tym kolokwialnym określeniem rozumie się coś innego. Po drugie, skąd to wytrzasnąłeś? Bo póki co o czymś podobnym nie słyszałem. Po tzrecie, co to w ogóle ma do rzeczy?!
Smoku, liczyłem na coś więcej.