PiS miał 8 lat by "zrobić" ten polexit i jakoś nie zrobił
Zrobił bardzo dużo w tym kierunku. Zresztą nie sam, bo konfederacja swoje do tego dołożyła.
Polexit to proces a nie jednostkowe wydarzenie. Procesem było wejście Polski do UE, które trwało a rozpoczęło się właściwie od reform Balcerowicza (choć wtedy jeszcze UE jako takiej w obecnej formie nie było) i reform ustrojowych przełomu 1989/90. Chodziło o to by Polska upodobniła się do zachodnich demokracji funkcjonujących razem z wolnym rynkiem. Potem były kolejne etapy (także po formalnym wejściu do UE, co nie odbyło się od początku na pełnych prawach). Droga powrotna, będzie wyglądała tak samo (jeśli do niej dojdzie). W wydaniu prawicy już trwa, co widać po sondażach - bardzo wzrósł procent Polaków, którzy są gotowi zaakceptować polexit, lub nawet go już chcą.
A zmiana ustroju MUSI oznaczać prędzej czy później polexit.
A tak nawiasem - zamieściłem linki dot. wypowiedzi polityków PiS, w tym Kaczyńskiego. Tam o zmianie ustroju mówi się OTWARCIE. To co się działo mówi z kolei, że takie działania MUSZĄ doprowadzić do konfrontacji z UE. Chciałbym więc jakiegoś uzasadnienia, dlaczego uważasz (uważacie) że w tych warunkach teza, że PiS (prawica) realizując swe cele polityczne prowadzi do polexitu, jest nierozsądna, nie ma racji bytu? Dostanę jakąś logiczną odpowiedź? Możecie sobie w coś nie wierzyć. Ale podałem FAKTY, które, biorąc rzecz zdroworozsądkowo, potwierdzają taką tezę. Dlaczego więc ją negujecie?
I "ruskie wpływy" już dawno byłyby u nas dużo bardziej widoczne

Przecież one już są widoczne. Nasi politycy popierają Orbana, którego popiera (popierał) też Kreml. Sojusznikami prawicy w Europie są ugrupowania prorosyjskie. PiS wiąże nadzieje z USA pod rządami Trumpa w sytuacji, gdy Trump jest wyraźnie prorosyjski. PiS (prawica) próbuje torpedować europejski system finansowania zbrojeń, co obiektywnie jest działaniem ewidentnie sprzyjającym Rosji. Kurs na polexit to też działanie zbieżne z największym marzeniem Rosji - rozpadem UE (no, może większym marzeniem byłby rozpad NATO, ale on w sumie, dzięki Trumpowi, też się dokonuje lub nawet już dokonał). to są rzeczy grubego kalibru. Ale są i mniejszego, np sprawa z Zondakrypto. I wiele, wiele innych powiązań polityków prawicy z Kremlem.
Tomie, to wszystko już jest widoczne. Tylko trzeba chcieć cokolwiek dojrzeć. Słowa są ważne, ale jednak mniej ważne od czynów.
Działania Dudy w początkowej fazie wojny na Ukrainie też raczej były przeciwko temu...
Incydent. Rosjanie śmiertelnie przestraszyli w lutym 2022 roku wszystkich, także swych świadomych i nieświadomych sojuszników. Więc reakcja była taka jaka była. Ale zauważ, że obecnie jest już inaczej.
Ja nie twierdzę, że PiS jest tak zafascynowane putinowską Rosją, że koniecznie chce się stać jej sojusznikiem. PiS ma swoje cele - zdobyć władzę i ją zabetonować zmieniając ustrój państwa. To jest główny cel PiS (Kaczyńskiego na pewno - nie wiem czy wszyscy w PiS mają tego świadomość, ale tak jest). Z tego powodu PiS był zawsze niechętny UE, ale zaakceptował wstąpienie Polski do tej organizacji. Bo tego chcieli Polacy, także wyborcy PiS. A politycy robią zawsze to co chcą wyborcy. Więc jakoś to zaakceptowano (głosowano za ale się nie cieszono

) bo inaczej odbiłoby się to negatywnie na poparciu. Liczono przy tym, że przy tej ślamazarnej Unii jakoś się to wszystko da pozałatwiać i w Brukseli wszystko i tak "łykną". Po 2015 roku okazało się, że nie "łykną" i że UE nie jest taka cimciaramcia jak to się PiS wydawało. Zaczęła się więc krytyka i relacje zmieniły na się na ostrą konfrontację. Bo każda partia ma swe priorytety. A przy priorytecie PiS by zmienić ustrój (zamieszczone linki pokazują, że ten priorytet jest nadal aktualny), jest on nie do pogodzenia członkostwem w UE. Jeśli więc PiS będzie dłużej rządził, polexit jest nieuchronny, A to wszystko zbliża PiS do tych, którzy krytykują UE - bo wróg mojego wroga jest moim przyjacielem. Tak się zaś składa, że krytycy UE to w ogromnej większości (a może i w całości) mniejsi lub więksi sojusznicy Rosji putinowskiej. Więc w tej sytuacji Rosja także urasta do sojusznika PiS. to może nie jest sojusznik wygodny dla PiS, ale jest.
I teraz pytanie. Jeśli priorytetem PiS jest zdobycie władzy i zmiana ustroju (o czym się mówi otwarcie - to jest więc FAKT) co wymaga konfliktu a w ostateczności opuszczenia UE, to co dalej? Czy współpraca z Rosją jest w takiej sytuacji niemożliwa? Polityka nie znosi próżni. Jeśli wybierzemy kotwicę trzymającą nas przy UE, zaczniemy dryfować na wschód. USA jest daleko, Polska Waszyngton obchodzi mimo wszystko stosunkowo mało, no i niekoniecznie trumpiści muszą tam utrzymać się u władzy. Dla PiS USA jest niepewną ostoją - a jakąś ostoję trzeba mieć. Rosja jest mimo wszystko jakąś alternatywą. Cieszyć się nikt nie będzie, ale jak się nie ma tego co się lubi.... Więc nie dziwmy się kontaktom rosyjskim prawicy. Bo rządy prawicy w Polsce (wszystko jedno czy PiS czy Konfederacji) są dla Rosji bardzo, ale to bardzo korzystne. I są jedynym sposobem by mieć jakiś wpływ na to co się w Polsce dzieje (czyli mieć Polskę w swej strefie wpływów). Bo i zieloną rewolucję można wtedy przerwać i od eksportu surowców energetycznych uzależnić itd.
Jeśli głównym celem PiS jest zdobycie władzy pełnej i jej zabetonowanie przez zmianę ustroju na autorytarny, to głównym przeciwnikiem będzie ten, kto stoi na przeszkodzie w realizacji tego celu. A tym przeciwnikiem, obok wewnętrznej demokratycznej opozycji, jest UE. Co oznacza, że jeśli by szeregować przeciwników, to Rosja nie jest największym przeciwnikiem. Ba, Rosja zaakceptuje a nawet przyklaśnie zmianie ustroju w Polsce. Może więc i być sojusznikiem. Głównym przeciwnikiem jest jednak UE bo to ona stoi na przeszkodzie w realizacji priorytetowych celów. Z Rosją PiS jest w stanie się dogadać. Z UE - nie.
Więc te wpływy rosyjskie są bardzo widoczne. A polexit już się dzieje. Tyle, że wszystko idzie powoli by nie zapeszyć. Tak jak z tym przysłowiowym gotowaniem żaby.
I doprawdy, trzeba być ślepcem, człekiem skrajnie naiwnym lub po prostu głupcem, by tego nie widzieć.