Zwrot przez prawą burtę.
: 2026-02-15, 14:21
Myślę, że znacznie krócej, 2-3 pokolenia. Zweryfikować trudno, ale historia daje nam przykłady, że tak być może (choć nie musi).To jak mówisz w perspektywie 100 czy 200 lat, to ja też taki prorok mogę być. Zwłaszcza, że zweryfikować się tego nie da (w każdym razie za naszego życia).
Zawsze tak należy patrzeć na problemy w podobnych przypadkach. Czy się nam to podoba czy nie, procesy społeczne trwają - i nic na to nie poradzimy.
Tylko że my tu dyskutujemy o procesie społecznym, a to jest "inna inszość". W przypadku imperiów kolonialnych dość łatwo przewidzieć co się będzie działo. Więc to co stało się z W. Brytanią nie powinno zaskakiwać (mowa o końcu imperium).Dla przypomnienia - 100 lat temu nad Imperium Brytyjskim nie zachodziło słońce, a teraz to może nie drugorzędny, ale na pewno nie wiodący kraj choćby w Europie
Z Chinami też można wszystko było łatwo przewidzieć. Chiny z natury są "olbrzymem". Zawsze były. Upadek Chin w drugiej połowie XIX wieku był swego rodzaju "wypadkiem przy pracy" który w historii tego państwa się już zdarzał. Teraz po prostu China wracają do normy, co nie powinno nikogo zaskakiwać. Choć pewno za jakiś czas czeka je ponowne załamanie.A te rolnicze super biedne i zacofane Chiny (100 lat temu pod totalną zapaścią) pod niektórymi względami są pierwszą potęgą gospodarczą świata.
Też po prostu wracamy na dawne miejsce. Choć może nawet więcej. Swą najwyższą pozycję osiągnęliśmy w historii gdzieś za panowanie Zygmunta Starego (mniej więcej). Jakąś dekadę temu czytałem artykuł, w którym autor udowadniał, że osiągnęliśmy analogiczny poziom biorąc oczywiście poprawkę na obecne czasy. Teraz jesteśmy już wyżej (ta nawiasem, ciekawe czy Polacy mają tego świadomość? - bo mam wrażenie, że kompletnie nie mają świadomości sukcesu jaki osiągnęliśmy).A Polska zaczyna być (prawie) istotna w Europie. Znaczenia bym nie przeceniał, ale zaczyna coś tam znaczyć.
Tylko że to nie są przykłady związane z przemianami społeczno-politycznymi. To znaczy są o tyle, że co najwyżej dają pokaz możliwości jakie te przemiany dają. Natomiast tu działają inne mechanizmy.
Ale istniały już w historii tego kraju momenty, gdzie było to możliwe (także i wtedy, gdy jeszcze nie był największy). Nie wyszło, ale to nie znaczy, że nie było szansy. Więc diabli wiedzą jak to będzie w przyszłości.Jak popatrzę na historię największego pod względem powierzchni kraju na świecie, to prędzej uwierzę w powtórne przyjście Jezusa (co najmniej agnostyk jestem) niż w trwałą demokrację w tym kraju.