Zwrot przez prawą burtę.

czyli hobby, kultura, sztuka, wścieklizna i w ogóle offtopic...

Moderator: nicpon

Napoleon
Posty: 5048
Rejestracja: 2006-04-21, 14:07
Lokalizacja: Racibórz

Zwrot przez prawą burtę.

Post autor: Napoleon »

To jak mówisz w perspektywie 100 czy 200 lat, to ja też taki prorok mogę być. Zwłaszcza, że zweryfikować się tego nie da (w każdym razie za naszego życia).
Myślę, że znacznie krócej, 2-3 pokolenia. Zweryfikować trudno, ale historia daje nam przykłady, że tak być może (choć nie musi).
Zawsze tak należy patrzeć na problemy w podobnych przypadkach. Czy się nam to podoba czy nie, procesy społeczne trwają - i nic na to nie poradzimy.
Dla przypomnienia - 100 lat temu nad Imperium Brytyjskim nie zachodziło słońce, a teraz to może nie drugorzędny, ale na pewno nie wiodący kraj choćby w Europie
Tylko że my tu dyskutujemy o procesie społecznym, a to jest "inna inszość". W przypadku imperiów kolonialnych dość łatwo przewidzieć co się będzie działo. Więc to co stało się z W. Brytanią nie powinno zaskakiwać (mowa o końcu imperium).
A te rolnicze super biedne i zacofane Chiny (100 lat temu pod totalną zapaścią) pod niektórymi względami są pierwszą potęgą gospodarczą świata.
Z Chinami też można wszystko było łatwo przewidzieć. Chiny z natury są "olbrzymem". Zawsze były. Upadek Chin w drugiej połowie XIX wieku był swego rodzaju "wypadkiem przy pracy" który w historii tego państwa się już zdarzał. Teraz po prostu China wracają do normy, co nie powinno nikogo zaskakiwać. Choć pewno za jakiś czas czeka je ponowne załamanie.
A Polska zaczyna być (prawie) istotna w Europie. Znaczenia bym nie przeceniał, ale zaczyna coś tam znaczyć.
Też po prostu wracamy na dawne miejsce. Choć może nawet więcej. Swą najwyższą pozycję osiągnęliśmy w historii gdzieś za panowanie Zygmunta Starego (mniej więcej). Jakąś dekadę temu czytałem artykuł, w którym autor udowadniał, że osiągnęliśmy analogiczny poziom biorąc oczywiście poprawkę na obecne czasy. Teraz jesteśmy już wyżej (ta nawiasem, ciekawe czy Polacy mają tego świadomość? - bo mam wrażenie, że kompletnie nie mają świadomości sukcesu jaki osiągnęliśmy).

Tylko że to nie są przykłady związane z przemianami społeczno-politycznymi. To znaczy są o tyle, że co najwyżej dają pokaz możliwości jakie te przemiany dają. Natomiast tu działają inne mechanizmy.
Jak popatrzę na historię największego pod względem powierzchni kraju na świecie, to prędzej uwierzę w powtórne przyjście Jezusa (co najmniej agnostyk jestem) niż w trwałą demokrację w tym kraju.
Ale istniały już w historii tego kraju momenty, gdzie było to możliwe (także i wtedy, gdy jeszcze nie był największy). Nie wyszło, ale to nie znaczy, że nie było szansy. Więc diabli wiedzą jak to będzie w przyszłości.
Awatar użytkownika
Maciej3
Posty: 4969
Rejestracja: 2008-05-16, 11:36

Zwrot przez prawą burtę.

Post autor: Maciej3 »

Co do upadku imperiów to zgoda. Każde upada. Kwestia nie czy, tylko kiedy i jak szybko i w jakim stopniu. To że brytyjskie padło, to zero zdziwienia. Ale że tak szybko i do tego stopnia, to w 1926 to raczej mało kto by to kupił.
Co do przemian społecznych - cóż u "braci moskali" to do demokracji podchodzili więcej niż raz. I jakoś się nie przyjęła.
A tak ogólnie, to nie mogę oprzeć się wrażeniu, że obecnie demokracja jest w odwrocie (na świecie).
Tak - generalnie na świecie nie jest lubiana. Jeśli brać pod uwagę ilość ludzi, to nawet zdecydowanie nie jest. Ale, że w swoim czasie demokratyczne państwa pokazały, że gospodarczo wychodzą najlepiej i mają największą przewagę nad innymi, no to fakty mówiły same za siebie.
Ale jak teraz takie "nieco mniej" demokratyczne państwa również pokazują, że się rozwijają, to widzę pewne tendencje do odwrotu.
W co to się przepoczwarzy, nie mam pojęcia.
(ta nawiasem, ciekawe czy Polacy mają tego świadomość? - bo mam wrażenie, że kompletnie nie mają świadomości sukcesu jaki osiągnęliśmy).
Generalnie raczej nie. Mamy tendencje do narzekania. Ale jak jednak sobie przypomnę lata 80-te (trochę pamiętam) i teraz, to gdyby tak przeskoczyć z lat 80 do teraz to nikt by nie uwierzył. I to nie chodzi o "naturalny rozwój" tylko różnicę względem "zachodu" (cokolwiek rozumiemy pod tym określeniem.
Ponoć mamy drugi największy skumulowany wzrost gospodarczy na świecie, jeśli liczyć od powiedzmy 1990 rok. Po Chinach.
Trochę mi się nie chce wierzyć, że wyższy niż w Korei Południowej, ale niech będzie nawet trzeci. To ogromy sukces, za granicą czasem się pytają, jak to zrobiliśmy, a my narzekamy to na jednych to na drugich i jak to w Polsce jest do dupy. Sam się na tym łapie i muszę sobie przypominać, że jednak coś się tam zmieniło.
Historia jest najlepszą nauczycielką życia, bo
Jeszcze nigdy, nikogo, niczego nie nauczyła.
ODPOWIEDZ