Nasze fantazje okrętowe
Re: Nasze fantazje okrętowe
Mogador i Volta nie miały wież artyleryjskich.
To zwykłe, podwójnie sprzeżone stanowiska tylko bardziej osłonięte maskami.
Pozdrawiam,
Maciej
To zwykłe, podwójnie sprzeżone stanowiska tylko bardziej osłonięte maskami.
Pozdrawiam,
Maciej
Re: Nasze fantazje okrętowe
dzięki za sprostowanie
mam jednak nadzieję, że moje intencje zostały zrozumiane mimo tej gafy
mam jednak nadzieję, że moje intencje zostały zrozumiane mimo tej gafy
Re: Nasze fantazje okrętowe
Bardzo fajnie wygląda. Rozmieszczenie wież jest jakie jest, ale to przebudowa a nie budowa nowej jednostki i to widać i ... dobrze. Osobiście podobają mi się przebudowywane/modernizowane okręty które mają działa w rozmieszczeniu "nieoczywistym" i wyróżniają się sylwetką. Ten wyszedł bardzo fajnie.Peperon pisze: I Conrad z armatami uniwersalnymi z KGV..
Re: Nasze fantazje okrętowe
Jakiś przekrój można ?Maciej pisze:Mogador i Volta nie miały wież artyleryjskich...
Ludzkość dzieli się na trzy części.
Żywych, zmarłych i tych co na morzu.
Żywych, zmarłych i tych co na morzu.
Re: Nasze fantazje okrętowe
No to Conrad z układem "oczywistym".Adam pisze:...Osobiście podobają mi się przebudowywane/modernizowane okręty które mają działa w rozmieszczeniu "nieoczywistym"...

Zastanawiam się jednak, czy nie miałby trymu na dziób po takim "doładowaniu".
Ludzkość dzieli się na trzy części.
Żywych, zmarłych i tych co na morzu.
Żywych, zmarłych i tych co na morzu.
Re: Nasze fantazje okrętowe
Nazwij go.. Frankenstein! 
Pozdrawiam,
Maciej
Pozdrawiam,
Maciej
Re: Nasze fantazje okrętowe
Nazwę go CongrorgeMaciej pisze:Nazwij go.. Frankenstein!
Ludzkość dzieli się na trzy części.
Żywych, zmarłych i tych co na morzu.
Żywych, zmarłych i tych co na morzu.
Re: Nasze fantazje okrętowe
Spróbowałem jednak sam coś zrobić ze swoim pomysłem
Na siłę trochę wcisnąłem jeszcze podwójnego Boforsa 40mm na stanowisku B, ale strasznie tam ciasno, no i masowo raczej na styk
Pytanie czy coś takiego miało by szansę zadziałać ?
No i przyznaję, że nie jest już tak ładne jak w oryginale
Aha, okręty oraz wieże.... upssss stanowiska 138mm, wzięte z shipbucket, przerabiane ręcznie w paincie
Na siłę trochę wcisnąłem jeszcze podwójnego Boforsa 40mm na stanowisku B, ale strasznie tam ciasno, no i masowo raczej na styk
Pytanie czy coś takiego miało by szansę zadziałać ?
No i przyznaję, że nie jest już tak ładne jak w oryginale

Aha, okręty oraz wieże.... upssss stanowiska 138mm, wzięte z shipbucket, przerabiane ręcznie w paincie
- Załączniki
-
- DD Grom 3A.jpg (61.82 KiB) Przejrzano 7753 razy
Re: Nasze fantazje okrętowe
Układ "oczywisty" wygląda dużo lepiej jeśli mamy na myśli "klasyczną sylwetkę bojową", ale nie sądzę, żeby ten kadłub coś takiego wytrzymał. Ciężkie wieże to raz, dwa potrzebne są tam jeszcze spore komory amunicyjne i wiele innych rzeczy.
Pomost z Groma wygląda nieźle, chociaż ciekawe jak to się ma do szerokości (kadłuba i pomostu).
Natomiast w wersji "nieoczywistej" zastanawia mnie jeszcze okolica nadbudówki rufowej - może coś tam poprzesuwać, żeby zwiększyć (zmniejszyć) kąt prowadzenia ostrzału w kierunku dziobu?
Pomost z Groma wygląda nieźle, chociaż ciekawe jak to się ma do szerokości (kadłuba i pomostu).
Natomiast w wersji "nieoczywistej" zastanawia mnie jeszcze okolica nadbudówki rufowej - może coś tam poprzesuwać, żeby zwiększyć (zmniejszyć) kąt prowadzenia ostrzału w kierunku dziobu?
Re: Nasze fantazje okrętowe
Jak patrzę na tego ostatniego Gromo-Dragona... Wielkie nieba!
Na co mu ten dalocelownik z typu L/M? Jeżeli jest to adaptacja zestawu uzbrojenia 5.25in z typu Dido, to powinien mieć DCT i dalocelowniki HA/LA też z typu Dido -- a tam był typowy dalocelownik krążownika (bez radaru) plus dwa HA/LA Mark IV z radarami 285. Z kolei Boforsy nie współpracowały z układem Mark VI/282, tylko z dalocelownikami amerykańskimi Mark 51/Mark 14, i to było stosowane także na okrętach brytyjskich.
Wcześniejsze koncepcje to już bardziej ujdą... Typowa brytyjska szajba w rodzaju przerabiania szabli na pistolet
Ta z armatami 4.7in nawet mi się podoba, choć oczywista wiem, że komory amunicyjne mogłyby tego nie zdzierżyć. Ale jak powiedziałem, Bofors tak czy siak nie współpracował z dalocelownikiem pom-pomów Mark VI, i to wartałoby zmienić.
Co się tyczy podrajcowanego Groma -- Bofors przed nadbudówką jak mniemam, ogłuszyłby całą obsadę wewnątrz, waląc salwami przy dużych kątach obrotu
A odstęp między tylną ścianą lawety 138,6 mm a nadbudówką jest o wiele za mały, na Mogadorze bylo dokładnie 1 metr. Na rufie jeszcze ujdzie, ale na dziobie załoga musiałaby się wczołgiwać do osłony, albo wchodzić przez drzwi wprost z przedniej ściany nadbudówki (skądinąd praktyczne przy złej pogodzie -- czemu ja wcześniej na to nie wpadłem?.
)
Ale biorąc pod uwagę kształt osłony, laweta przy tak małym odstępie i tak nie miałaby szansy się obrócić.

Notabene, w jednej z moich byłych firm robiono takie rzeczy, tyle że nie z okrętami, ino z traktorami. Nazywało się to łunochod i przykładowo składało się z przedłużonego domowym sposobem (wspawane dwuteowniki ze złomu) podwozia UAZ-a z nadwoziem z Alfa Romeo (tylko przód, stosownie powycinany od spodu i wzmocniony starymi rurkami wodociągowymi) i paką z Żuka, przedłużaną płytami szalunkowymi ze sklejki. Ponieważ kierownica (bez wspomagania) była duża i pozioma, wystając z przodu, więc w kabinie nie było przedniej szyby, tylko wiatrochron z pleksi na masce, zresztą łamanej w dwie części, bo przy tej wielkiej kierownicy inaczej nie dałoby się jej otworzyć.
Przypinało się ją parcianym pasem, żeby się nie otwarła w czasie jazdy. Do tego wciągarka bębnowa ze Stara 66 i tylne światła z rozbitego Fiata 125p, wkręcane w zderzak z desek. Tudzież, w tej kabinie Alfa Romeo, ręcznie zbijane drewniane siedzenia (uczciwie zapewniam, tylko to po stronie pasażera przypominało kolejowy sedes - dawało się je unieść, by wrzucić różne rzeczy do skrzynki pod nim), ale za to podsufitka -- oryginalny włoski bajer
. Z kolei siedzenie kierowcy miało oparcie na zawiasach (te akurat były nowe, prosto z GS-u), żeby dało się wychodzić na pakę bez wysiadania z auta. Z zegarów, o ile pamiętam, tylko obrotomierz, bo po co reszta, jak się jeździ z sadzonkami po lesie. Zresztą po 'adaptacji' z tablicy Alfa Romeo i tak wiele więcej nie zostało.
A to tylko taki w miarę trzymający się logiki łunochod, po opisie bardziej ciekawych obawiam się, że co poniektórzy Panowie Dyskutanci mieliby złe sny.
Taki mały przykład -- piła tarczowa, napędzana bezpośrednio przez silnik ze Stara 21, mocowany do starych szyn kolejowych (a przez domowej roboty przekładnię napędzał też piłę ramową -- i to równocześnie).
Potem niektórzy się tu dziwią, że ja wszystkie te projekty 'rozbieram' na detale do analizy. W końcu nic innego w tej firmie nie robiłem.
Po 'analizie' z reguły miałem dialog z właścicielem "Panie szefie, tego się w życiu nie zrobi." "Panie Teller, klient nie chce tego 'w życiu' tylko na przyszły czwartek". "Jeśli tak, to zostanę dzisiaj na nockę". Proza życia. 
Na co mu ten dalocelownik z typu L/M? Jeżeli jest to adaptacja zestawu uzbrojenia 5.25in z typu Dido, to powinien mieć DCT i dalocelowniki HA/LA też z typu Dido -- a tam był typowy dalocelownik krążownika (bez radaru) plus dwa HA/LA Mark IV z radarami 285. Z kolei Boforsy nie współpracowały z układem Mark VI/282, tylko z dalocelownikami amerykańskimi Mark 51/Mark 14, i to było stosowane także na okrętach brytyjskich.
Wcześniejsze koncepcje to już bardziej ujdą... Typowa brytyjska szajba w rodzaju przerabiania szabli na pistolet

Co się tyczy podrajcowanego Groma -- Bofors przed nadbudówką jak mniemam, ogłuszyłby całą obsadę wewnątrz, waląc salwami przy dużych kątach obrotu

Ale biorąc pod uwagę kształt osłony, laweta przy tak małym odstępie i tak nie miałaby szansy się obrócić.
Notabene, w jednej z moich byłych firm robiono takie rzeczy, tyle że nie z okrętami, ino z traktorami. Nazywało się to łunochod i przykładowo składało się z przedłużonego domowym sposobem (wspawane dwuteowniki ze złomu) podwozia UAZ-a z nadwoziem z Alfa Romeo (tylko przód, stosownie powycinany od spodu i wzmocniony starymi rurkami wodociągowymi) i paką z Żuka, przedłużaną płytami szalunkowymi ze sklejki. Ponieważ kierownica (bez wspomagania) była duża i pozioma, wystając z przodu, więc w kabinie nie było przedniej szyby, tylko wiatrochron z pleksi na masce, zresztą łamanej w dwie części, bo przy tej wielkiej kierownicy inaczej nie dałoby się jej otworzyć.
A to tylko taki w miarę trzymający się logiki łunochod, po opisie bardziej ciekawych obawiam się, że co poniektórzy Panowie Dyskutanci mieliby złe sny.

Potem niektórzy się tu dziwią, że ja wszystkie te projekty 'rozbieram' na detale do analizy. W końcu nic innego w tej firmie nie robiłem.

Ostatnio zmieniony 2015-06-07, 00:51 przez Teller, łącznie zmieniany 1 raz.
Fear the Lord and Dreadnought
Re: Nasze fantazje okrętowe
A wrzucisz jakies fotki? To przy naszych fantazjach okretowych wyglada na substancje psycho-aktywne... ;p A swoja droga, mi najbardziej podoba sie wersja ze 120...
Re: Nasze fantazje okrętowe
To jeszcze nie były czasy, gdy miałem w pracy aparat fotograficzny.
Wczesne 90-te... Zresztą oficjalnie każdorazowo był to przypadek mechanicznego samorództwa, bo szef w życiu nie przyznałby się, że jego warsztat mechaniczny z 30-letnią renomą w jakikolwiek sposób maczał w tym palce.
Najfaniej było zaraz po 2000, bo wtedy sprawiliśmy sobie obrabiarki numeryczne z Andrychowa, tym to już każdy obłęd dało się wyfrezować i wytoczyć.
Zadziwiające, dzisiaj właśnie byłem na wycieczce w owym łunochodowym rejonie (Podmagurskie i Hańderkula w Beskidzie Małym) -- doliczyłem się raptem dwóch umiarkowanie przerobionych gazików do zrywki drewna (tylko przód nadwozia, a z tyłu ustrojstwo z traktora do zaczepiania pnia) i jednego Żuka z położoną na płasko trzydzwiową szafą do przewozu gruzu. A pamiętam czasy, gdy przy każdej chałupie stały ze dwa pojazdy, przy których wysiadał lądownik księżycowy Apollo.
Na przykład Junak z dwoma kołami z tyłu (plus karbowane opony z Tura), a za nimi jeszcze miał przysposobioną niedużą bronę, opuszczaną ręczną dźwignią na rolę. Podobno z pługiem (jednoskibowym) w sprzyjających warunkach też się sprawiał.


Zadziwiające, dzisiaj właśnie byłem na wycieczce w owym łunochodowym rejonie (Podmagurskie i Hańderkula w Beskidzie Małym) -- doliczyłem się raptem dwóch umiarkowanie przerobionych gazików do zrywki drewna (tylko przód nadwozia, a z tyłu ustrojstwo z traktora do zaczepiania pnia) i jednego Żuka z położoną na płasko trzydzwiową szafą do przewozu gruzu. A pamiętam czasy, gdy przy każdej chałupie stały ze dwa pojazdy, przy których wysiadał lądownik księżycowy Apollo.
Fear the Lord and Dreadnought
Re: Nasze fantazje okrętowe
O kurcze, nie wiedziałem. Dzięki za info.Teller pisze:Boforsy nie współpracowały z układem Mark VI/282..
Ja się zasugerowałem wyglądem z późnego Hazemayera, gdzie antena radaru przypomina właśnie tę z brytyjskiego "dajrektora" pom-pomów.
Dla zobrazowania:
- na lawecie Hazemayer: http://zapodaj.net/5f138f77aebc6.jpg.html
- stanowisko "dajrektora" kierowania ogniem pom-pomów: http://zapodaj.net/bcfccd968a643.jpg.html
Przy okazji, tu jeszcze jedno ujęcie na śródokręcie Battlea (ten po prawej..
- http://zapodaj.net/bf15350f6d480.jpg.html
Pozdrawiam,
Maciej
- de Villars
- Posty: 2231
- Rejestracja: 2005-10-19, 16:04
- Lokalizacja: Kraków
- Kontakt:
Re: Nasze fantazje okrętowe
Na Gromie proponuję zlikwidować tego Boforsa i na wieżę 138 mm starcza miejsca. I dla harmonii sylwetki można obniżyć ciut nadbudówkę. Z innej beczki - co ten rysunek jakiś taki niewyraźny?
Si vis pacem, para bellum
http://springsharp.blogspot.com/
http://springsharp.blogspot.com/
Re: Nasze fantazje okrętowe
Boforsa zlikwiduję, jakoś tak miałem nadzieję że uda mi się wzmocnić bardziej obronę plot w przednich sektorach.
Nadbudówkę też sprobuję obniżyć aczkolwiek grafik ze mnie jak z koziej.....
I może jeszcze coś poprzerabiam, aczkolwiek w tym pomyśle najbardziej kombinowałem nad tym, czy wnętrzności w kadłubie pod stanowiskami dział się zmieszczą i czy w ogóle to ma jakiś sens (coś ala nasza odpowiedź na Narviki).
Odkąd Teller wspomniał o Mogadorach wciąż chodzą mi po głowie pomysły z okrętami dla naszej MW uzbrojonymi w te armaty (krążownik typu D
).
Czy to były dobre działa, czy tak naprawdę pomysł niepraktyczny bo działa kiepskie ?
Rysunek niewyraźny bo przerabiany z shipbucketa i jeszcze trochę powiększony, teraz widzę że to powiększanie niezbyt dobrym pomysłem było
Nadbudówkę też sprobuję obniżyć aczkolwiek grafik ze mnie jak z koziej.....

I może jeszcze coś poprzerabiam, aczkolwiek w tym pomyśle najbardziej kombinowałem nad tym, czy wnętrzności w kadłubie pod stanowiskami dział się zmieszczą i czy w ogóle to ma jakiś sens (coś ala nasza odpowiedź na Narviki).
Odkąd Teller wspomniał o Mogadorach wciąż chodzą mi po głowie pomysły z okrętami dla naszej MW uzbrojonymi w te armaty (krążownik typu D

Czy to były dobre działa, czy tak naprawdę pomysł niepraktyczny bo działa kiepskie ?
Rysunek niewyraźny bo przerabiany z shipbucketa i jeszcze trochę powiększony, teraz widzę że to powiększanie niezbyt dobrym pomysłem było

- Marek-1969
- Posty: 429
- Rejestracja: 2009-07-18, 21:12
- Lokalizacja: Bytom
Re: Nasze fantazje okrętowe
Mogadory to ciekawa alternatywa dla lekkich małych krążowników. Istniał projekt wersji zmodernizowanej ale pytanie , bo występują w literaturze 2 alternatywne uzbrojenia : 8x138 plus 4 x100 pl lub 8x130 pl.